Cmentarz pogrzebanych nadziei. [„Smętarz dla zwierzaków II”, 1992]

     Witajcie w świecie, w którym bohaterowie bez zastanowienia mijają tabliczki z napisem wstęp wzbroniony i szlajają się po najupiorniejszych zakamarkach miasta, jakby nigdy nic – widzimy się w nim już po raz drugi. Po zaskakującym sukcesie „Smętarza dla zwierzaków” Paramount zlecił realizację sequela. Na stanowisko reżyserskie powróciła Mary Lambert, ale efekt jej pracy okazał się mniej zadowalający – do tego stopnia, że Stephen King całkowicie odciął się od filmu i nie chciał być z nim wiązany. Tam, gdzie pierwszy „Smętarz…” miał straszyć i niepokoić, kontynuacja próbuje obrzydzać. „Dwójka” z reguły bywa słabsza od oryginału i w tym przypadku schemat się sprawdza: to horror pełen przemocy, za to pozbawiony poezji.

PetSematary2-01

     Rolę przodującą powierzono nastoletniemu Edwardowi Furlongowi, który dopiero co debiutował w „Terminatorze 2: Dniu sądu”. Jego Jeff Matthews przenosi się ze słonecznego L.A. do skąpanego w smutku Ludlow – oczywiście w stanie Maine. Matka bohatera, popularna aktorka, zginęła na planie zdjęciowym nowego filmu grozy i Matthewsowie próbują rozpocząć wszystko od nowa. Ojciec-weterynarz otwiera klinikę dla czworonogów, a Jeff musi odpierać ataki szkolnych oprychów. Kiedy dowiaduje się o indiańskim cmentarzysku, gdzie pochowane ciała wracają do życia, w jego głowie roi się rozpaczliwy plan.

Czytaj dalej Cmentarz pogrzebanych nadziei. [„Smętarz dla zwierzaków II”, 1992]

Reklamy

Little pigs, little pigs. [„The Haunting of Sharon Tate”, 2019]

     W rozmowie z dziennikarzem Dickiem Kleinerem aktorka Sharon Tate miała opowiadać o niepokojącym śnie, który wzburzył jej wewnętrzny spokój. Nie były to zwykłe nocne fantazje, a krwawy koszmar, w którym do domu kobiety wkracza nieproszony gość, by potem poderżnąć gardło jej i Jayowi Sebringowi. Przez lata spekulowano, czy wywiad był sfabrykowany. Jeśli jednak nie jest tylko miejską legendą, aż ciarki przechodzą po plecach. Historia brutalnego morderstwa z 1969 roku znana jest chyba wszystkim. Proroczy sen Tate zaintrygował Daniela Farrandsa − scenarzystę „Halloween 6: Przekleństwa Michaela Myersa”, reżysera między innymi „The Amityville Murders”. Jego nowa fabuła, „The Haunting of Sharon Tate”, może nie zasili grona najbardziej taktownych filmów w historii, ale wzbudza silne emocje, a niekiedy wręcz szokuje.

Tate4

     „The Haunting…” niewiele ma wspólnego z kinem biograficznym − to obraz w znacznej mierze fikcyjny, co podpowiada już sam tytuł. Sharon Tate grana jest przez Hilary Duff, w przeszłości silnie związaną z fabryką Disneya. Przyglądaliśmy się już podobnym metamorfozom: Zac Efron wcielił się w Teda Bundy’ego w „Podłym, okrutnym, złym”, a Ross Lynch wystąpił w „Moim przyjacielu Dahmerze”. Duff nie tylko dobrze odczytuje emocje Tate, ale też bardzo ją przypomina. Jej kreacja jest pełna pasji i charakterystycznego dla zmarłej gwiazdy glamouru. Wiarygodnie wypada Duff w starciu z obezwładniającą paranoją: w historii Farrandsa Tate co noc śni o spotkaniu z Charlesem Mansonem i członkami jego sekty. Bliscy podejrzewają, że kobieta popadła w obłęd, ona zaś wierzy, że knują coś przeciw niej, czyhają na jej życie. W „The Haunting of Sharon Tate” tytułowa protagonistka staje się nieomal bohaterką „Dziecka Rosemary” lub „Wstrętu”, przeniesioną w świat rzeczywisty.

Czytaj dalej Little pigs, little pigs. [„The Haunting of Sharon Tate”, 2019]

Rozmowa o śmierci. [„Smętarz dla zwierzaków”, 1989]

     W latach osiemdziesiątych hollywoodzcy filmowcy podjęli próbę zekranizowania wszystkich najważniejszych pozycji w dorobku Stephena Kinga. Trend ten utrzymywał się jeszcze przez kolejną dekadę, choć nad adaptacjami ciążyła swego rodzaju klątwa: większość była bowiem pomiatana przez dziennikarzy, a i widzowie kręcili nosem na „Dzieci kukurydzy” czy „Kosiarza umysłów”. Źle oceniono też „Smętarz dla zwierzaków” w reżyserii Mary Lambert. W „The Washington Post” czyniono wręcz sugestie, że projekt jest dyletancki, z miejsca stracony − przy użyciu tyleż kąśliwej, co absurdalnej parafrazy „dog on arrival”… Horror nie cieszył się przed trzydziestoma laty taką reputacją, jak dziś; wybitne „Lśnienie” też nie uchroniło się przed złośliwymi docinkami i zyskało nominację do Złotej Maliny. „Smętarz…” ma nad wieloma kingowskimi ekranizacjami tę przewagę, że wiernie adaptuje literacki pierwowzór. Nawet zdjęcia do filmu postanowiono realizować w górzysto-leśnym stanie Maine.

PetSem3

     Creedowie − rodzice oraz dwójka dzieci − przybywają na prowincję i próbują dostosować się do nowych warunków. Sielankowo wcale nie jest. Młody lekarz Louis dostaje pracę na kampusie uniwersyteckim i już pierwszego dnia musi operować ofiarę nieszczęśliwego postrzału. Jego żona Rachel zmaga się z dawnymi traumami, a parę malców fascynuje lokalna legenda o cmentarzysku dla pupili. Okazuje się, że tytułowy „smętarz” postawiono niedaleko domu bohaterów. Znikąd wyłania się Jud Crandall − mieszkający w pobliżu starzec, który zdobywa serca sąsiadów przy pomocy wrodzonej charyzmy. Mężczyzna ostrzega Creedów przed cmentarzykiem: jak mantrę powtarza, że martwi powinni zostać martwi. Nie jest to bowiem zwykłe miejsce pochówku: zakopane głęboko pod ziemią ciała wracają do życia, na skutek indiańskiego czaru. Wkrótce dochodzi do tragedii, w której ginie trzyletni Gage…

Czytaj dalej Rozmowa o śmierci. [„Smętarz dla zwierzaków”, 1989]

No braaain, just pain. [„Dead Trigger − Oddział śmierci”, 2017]

     Świat pogrążył się w chaosie po tym, jak tajemniczy wirus przemienił ludzkość w wygłodniałe zombie. Specjalna jednostka wojskowa ma opuścić tak zwaną bezpieczną strefę i odnaleźć antidotum, które pomoże opanować pandemię. Żołnierzami dowodzi były policjant Kyle Walker (Dolph Lundgren), doskonale władający zarówno przyciężkimi karabinami, jak i śmiertelnie ostrą maczetą. Czy zdoła on ocalić Ziemię przed zagładą?

Untitled 3

     Rozumiem, dlaczego wystąpił w „Dead Trigger − Oddziale śmierci” Isaiah Washington. Niegdysiejszy gwiazdor hitowego serialu − zasłużenie oddalony przez showrunnera z planu − dziś jest aktorem trzecioligowym. Ale Dolph Lundgren posiada przecież więcej honoru, a na pewno ma lepszego nosa do teoretycznie trashowych filmów, które wcale nie okazują się kulawe (przykład: „Don’t Kill It”). Nie wiem, co pchnęło go w objęcia Scotta Windhausera; może perspektywa zafarbowanej głowy i nostalgicznego powrotu do przeszłości.

Czytaj dalej No braaain, just pain. [„Dead Trigger − Oddział śmierci”, 2017]

Influencerzy w tarapatach. [„Slasher Party”, 2019]

     „Slasher Party” to piąty pełny metraż w reżyserii Tony’ego Villalobosa – twórcy między innymi „Mulberry Stains” czy „Tainted Rose”. Żaden z tych tytułów nie jest Wam znajomy, a i samo nazwisko zdaje się nie mówić zbyt wiele? Nic dziwnego. Kalifornijski artysta nie przebił się jak dotąd do mainstreamu, a swoje projekty kręci za przysłowiowe grosze. Największe doświadczenie przyniosła mu zaś pozycja asystenta na planie zdjęciowym – w ten sposób pracował Villalobos przy serialach „Breaking Bad” i „Słodkie kłamstewka”. „Slasher Party” raczej nie katapultuje reżysera do hollywoodzkiej pierwszej ligi. To film władający pewnym subtelnym, eskapistycznym urokiem, lecz w znacznej mierze pusty, sprawiający wrażenie bezcelowego.

SlasherParty2

     Bohaterami filmu są wschodzące gwiazdki internetu, napuszeni influencerzy i banda innych przedstawicieli blogosfery. Villalobos akcję swego horroru – a właściwie parodii grozy – osadził w spowitym nocą Los Angeles. Młodzi celebryci przybywają na imprezę do tajemniczego magnata. Na miejscu czekają na nich używki, cielesne pokusy oraz morderca w „emotowej” masce. Okazuje się, że wszelkie drzwi i okna są szczelnie zamknięte, a rozwydrzeni więźniowie kolejno trafiają po nóż maniaka. Komuś bardzo zależy, by na karierę każdego z dzieciaków spadł zabójczy cień.

Czytaj dalej Influencerzy w tarapatach. [„Slasher Party”, 2019]

When a man kills a woman. [„Nowojorski rozpruwacz”, 1982]

     Kiedy w 1982 roku Lucio Fulci powrócił ze swoim nowym filmem, natychmiast został on owiany złą sławą. „Nowojorski rozpruwacz” debiutował na ekranach w atmosferze skandalu, zresztą uzasadnionego. To kolejny horror, w którym maestro złego smaku używa sobie na bezbronnych kobietach. W filmie pod nóż tytułowego oprawcy trafiają wyłącznie atrakcyjne blondynki. Żadna z nich nie ginie szybko i bezboleśnie, bo nie w tym tkwi, według Fulciego, zabawa.

NYRipper-1

     „Nowojorski rozpruwacz” to horror o wyjątkowo slasherowej estetyce, stworzony jakby na eksport, z myślą o amerykańskiej widowni. Nie brak tu jednak charakterystycznego dla reżysera upodobania do sadyzmu – którego w takim „Halloween” na przykład nie uświadczymy. To, oczywiście, dwie różne produkcje, a i Fulciego nijak nie da się porównać z Johnem Carpenterem – skarbem narodowym USA. W Nowym Jorku grasuje wyjątkowo bezlitosny zabójca, który rozpruwa swoje ofiary przy użyciu noża kuchennego. Jego zbrodnie ściągają sen z powiek zmęczonemu życiem detektywowi Williamsowi: tak porywistej rzezi miasto nie doświadczyło od dawna. By powstrzymać impulsywnego psychopatę, porucznik nawiązuje współpracę z doskonale wykwalifikowanym psychoanalitykiem.

Czytaj dalej When a man kills a woman. [„Nowojorski rozpruwacz”, 1982]

Do you like scary movies?