Więcej znaczy mniej

     Istnieją filmy, które jeszcze na długo przed premierą skazane są na sukces. Wzięty reżyser, aktor na fali – mogą oni być gwarancją sukcesu w przypadku najsłabszych projektów. Jednak częściej do kin przyciąga widzów historia, a dokładnie bohater. W omawianym dziełku spod ręki Ronny’ego Yu (Narzeczona Laleczki Chucky) pojawiają się aż dwie kultowe postacie – i to kultowe w najbardziej dosadnym tego słowa znaczeniu. Freddy Krueger i Jason Voorhees to kluczowe ikony kina, bożyszcza każdego szanującego się fana horroru.

     Podstawowa kwestia, której przed nakręceniem Freddy’ego kontra Jasona ani sekundy nie poświęcili twórcy to, czy po dziesiątkach mniej lub bardziej udanych sequeli widownia obu gigantów kina grozy nadal ma ochotę oglądać swoich pupili. W Freddy’s Dead: The Final Nightmare Kruegerowi zdarzyło się dosiąść miotły w spiczastym kapeluszu, a w jeszcze bardziej szmatławym Jasonie X tytułowy morderca wylądował na statku kosmicznym. Kolejne kontynuacje, choć najczęściej mogły pochwalić się dobrymi wynikami box office’owymi dookoła świata, sięgały wyżyn głupoty. Nie inaczej w przypadku spin-offa obu popularnych serii, scenariusz i prowadzenie fabuły obfituje w niedorzeczność.

Czytaj dalej Więcej znaczy mniej

Z dreszczykiem do widza

     Rozmawiające z niewidzialnymi przyjaciółmi dzieci, skrzypiący parkiet poddasza. Nocne zwidy, gasnące światło. „Sinister” zdaje się nie uciekać przed etykietką przewidywalnego, bogatego w klisze horroru. Zdaje się. Zdawać mogłoby się również, że twórca piątej odsłony „Hellraisera” i remake’u „Dnia, w którym zatrzymała się Ziemia” nie może mieć wiele do zaprezentowania…

     Jednak reżyser i scenarzysta Scott Derrickson ma łeb pełen wspaniale koszmarnych wizji. W swoim najnowszym dziele zręcznie manipuluje widzem; straszy, uspokaja, łagodzi sytuację w chwilę po przełomowo koszmarnej scenie, by następnie przywalić z całej siły dantejskim pomysłem. Popis wirtuozerii kontynuuje przez ponad sto minut swojej arii grozy.

Czytaj dalej Z dreszczykiem do widza

Antologia strachu

     Był „REC”, było „Paranormal Activity” oraz inne produkcje inspirowane stylistyką wymienionych filmów. Found footage jako sposób filmowej narracji nigdy przed końcówką lat dwutysięcznych nie znajdował się w centrum uwagi twórców kina grozy, choć taki „Cannibal Holocaust” to przecież horror archaiczny. Teraz dobrze straszący reżyserzy czują się zobowiązani dostarczyć swojej widowni opowieść z nurtu found footage. Skutek przedstawienia filmu kręconego „od ręki” nie może być neutralny – efekty albo do widza przemawiają, albo nie. „V/H/S” jest nie tylko sugestywny; to pierwszoligowy horror i jedno z ciekawszych przedsięwzięć 2012 roku.

     Grupka oprychów, z upodobaniem nagrywająca swoje wykroczenia, ma za zadanie wykraść kolekcję tajemniczych kaset wideo. W tym celu włamują się do domu ekscentrycznego starszego mężczyzny. Choć zlecenie wydaje się proste, do łatwych nie należy. Starzec, który domniemanie nie żyje, pojawia się i znika, a kamera bandytów zaczyna rejestrować coraz dziwniejsze sytuacje. Są jeszcze upiorne kasety magnetowidowe. Każdy nośnik odsłania przed widzem mrożącą krew w żyłach historię – sytuację realną. Nowelki składają się na cały „package film”.

Czytaj dalej Antologia strachu

The Hills Run Fear

     Kinowa obsesja na punkcie spływających posoką slasherów skończyła się dawno temu, lecz – na szczęście – sporadycznie nadal kręcone są udane filmy przynależne do tego osobliwego podgatunku. Przyzwoity, często niedoceniany obraz z nurtu „backwoods slasher” w roku 2009 wydał Dave Parker.  The Hills Run Red, bo o tym tytule mowa, to pełnokrwista gratka dla każdego fana Piątku, trzynastego czy The Burning.

     Nie jest to film ani wymagający, ani zobowiązujący. Parker nie tworzył horroru dziesięciolecia, którym zaskarbiłby sobie uwielbienie „slasherowców” dookoła świata. The Hills Run Red to nic więcej jak bardzo przystępne, czysto rozrywkowe rzemiosło, które reżyser postanowił obrodzić w pełną gamę schematów, jakie spłodził popularny w latach 80. podgatunek kina grozy. I chwała mu za to.

Czytaj dalej The Hills Run Fear

Gdzie wysłannik piekieł mówi dobranoc

     Rick Bota to facet z urojeniami. Myśli, że straszy, kiedy wzbudza śmiech, sądzi, że buduje napięcie, choć w rzeczywistości przynudza. W dodatku nie zna podstaw reżyserii filmowej, w rezultacie tworząc na wpół amatorskie produkcje. Dlaczego po straszliwie wymęczonej szóstej odsłonie serii „Hellraisera” Dimension zaprosił Botę do pracy przy sequelu o łopatologicznym podtytule „Sekta” – pozostanie zagadką na wieki.

     Twarda, nieustraszona i zaczesana w dwa kucyki dziennikarka Amy Klein przybywa do Bukaresztu. Za zadanie ma spisać materiał dotyczący jednej z podziemnych sekt, której działalność balansuje na pograniczu parapsychologii i nieprzekonujących efektów specjalnych. Wpada na trop Wintera, wyglądającego jak ulepiony z plasteliny Kyle MacLachlan guru lokalnych wyrzutków, który swym podopiecznym oferuje wielkie nic – utratę życia i natychmiastowe zmartwychwstanie, wszystko to przynajmniej w podmokłej, gotyckiej melinie. Amy poznaje wiele innych kuriozalnych i zupełnie nieistotnych dla fabuły postaci, by wreszcie odnaleźć legendarną kostkę-łamigłowkę.

Czytaj dalej Gdzie wysłannik piekieł mówi dobranoc

Zły skręt. Prosimy o powrót!

     O „Drodze bez powrotu 5” nie można napisać wiele dobrego. Ba, o tym filmie w ogóle ciężko się rozpisać. Najnowszy obraz Declana O’Briena nie jest kreatywny i uparcie podąża tropem wcześniejszych dokonań reżysera, a więc trzeciej i czwartej odsłony popularnej sagi. Powraca lichej próby gore i wyolbrzymiona do potęgi głupota. Profanacja trwa w najlepsze…

     Całą żółć, która psuła radość z projekcji ostatnich sequeli oryginalnego „Wrong Turn”, znajdziecie tutaj. Jeśli bardzo udana „Droga bez powrotu 2” podniosła serii poprzeczkę, „trójka” tylko ją pogrążyła. „Wrong Turn 5” natomiast zdaje się powielać wszystkie wady swoich poprzedników i lepi z nich coś na oślep. Powstaje bardzo niekształtna horrorowa masa; jeśli ciasto, to tylko zakalec.

Czytaj dalej Zły skręt. Prosimy o powrót!