Królestwo cienia

     Kiedyś, nie tak dawno temu, przed erą „Pamiętników wampirów” czy „Teen Wolfa”, telewizja potrafiła widzów zaskakiwać, frapować, sycić. Jeszcze przed dekadą goszczące na małym ekranie seriale grozy wyglądały zgoła odmiennie od dzisiejszych telewizyjnych produkcji; zaspokajały apetyt na strach. Jednym z tego typu owoców była seryjna antologia „Night Visions”. Przywołujący tradycję słynnej „Strefy mroku” serial zdjęto z wizji po pierwszym sezonie. Choć w 2001 roku projekt sieci FOX przeszedł bez echa, dziś uznawany jest za kultowy. Spuścizną pozostałą po „Night Visions” jest film telewizyjny „Shadow Realm”.

     Na obraz składają się cztery segmenty – w rzeczywistości jest to materiał nakręcony na potrzeby dwóch odcinków „Night Visions”, które z nieznanych przyczyn nigdy nie zostały wyemitowane.

     Pierwsza opowieść, „Patterns”, zgrabnie odnosi się do teorii chaosu deterministycznego. Malcolm McDowell wciela się tu w postać mężczyzny, który podporządkował swoje życie manii, mylnie zdiagnozowanej przez psychiatrę jako ciężka nerwica natręctw. Lekarz nie wierzy w pogróżki pacjenta, jakoby jego obsesje i kompulsywne zachowania miały chronić świat przed zgubą. Zleca natychmiastowe leczenie „chorego”… W segmencie „The Maze” zagubiona Thora Birch znajduje wyjście z przynależnego do college’u, żywopłotowego labiryntu, a następnie przekonuje się, jak bardzo zmienił się kampus po drugiej stronie budowli. Dziewczyna musi odnaleźć się w rzeczywistości, w której być może jest jedyną osobą na świecie.

     „Harmony” to przypowieść o lęku i nieostrożności. Eli (Timothy Olyphant) trafia do miasteczka, którego rezydenci zdają się odczuwać strach przed muzyką. Próbując przekonać mieszkańców o ich zaściankowości, chłopak igra z ogniem. Czwarty i ostatni segment, „Voices”, snuje historię głuchoniemej rysowniczki sądowej (Terrylene), która po nieudanej operacji wszczepienia implantu ślimakowego zaczyna słyszeć myśli innych. W ten sposób poznaje szczegóły makabrycznego mordu.

     Historie trzymają równy poziom, choć z grona czterech krótkich metraży w najwyższym stopniu imponują pierwsze dwa. W „Patterns” Malcolm McDowell przechodzi samego siebie – gra wspaniale i emocjonalnie, a zarazem jakby od niechcenia, bynajmniej nie ciesząc się z roli w telewizyjnym obrazie. W ten sposób kreśli najbardziej złożoną kreację w całym filmie. Aktorsko spisuje się także Thora Birch, która rolę w „The Maze” przyjęła jeszcze na fali sukcesu „American Beauty” i „Ghost Worldu”. Za sprawą swojej dwuznaczności oraz niedopowiedzeń „Patterns” i „The Maze” stają się najbardziej zajmującymi odsłonami projektu „Shadow Realm”. Druga z nich ma także najwięcej wspólnego z horrorem fabularnym oraz jest najlepiej wyreżyserowana – twórcą historii tajemniczego labiryntu był maestro Tobe Hooper. Pozytywnie należy ocenić pracę operatorów. Zdjęcia robią wrażenie zwłaszcza w przypadku segmentu Hoopera. Ujęcia opuszczonego kampusu uniwersyteckiego są chłodne i mroczne.

     Nieczęsto można powiedzieć słowo dobrego na temat pełnometrażowych horrorów telewizyjnych. Między innymi z tego powodu warto obejrzeć „Shadow Realm”.

     Recenzja znajduje się także na stronie filmweb.pl, pod niniejszym odnośnikiem. Zapraszam do śledzenia swojego profilu w tym serwisie.

7

Reklamy

Jedna myśl nt. „Królestwo cienia”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s