Filmowe podsumowanie 2013 roku: Top 15 najlepszych horrorów (cz. I)

2013

Honorable mention: „Grawitacja”

gravity

     Sprawa jest prosta: choć „Grawitacja” nie jest horrorem, straszy tak, jak niejeden film grozy straszyć by chciał. Wszystko za sprawą doskonałych, wciskających w fotel efektów specjalnych. Obraz Alfonso Cuaróna w pełni zasłużył na lawinę nagród, która na niego spłynęła. To prawdopodobnie najbardziej perfekcyjny film roku.

15. „Wiecznie żywy”

warmbodies

     Siedem lat po premierze godnego podziwu slashera „Wszyscy kochają Mandy Lane” reżyser Jonathan Levine przypomniał o sobie horrorowemu światkowi. „Jego ‚Warm Bodies’ z wielką wprawą balansuje na granicy jowialnego kiczu i budującej wzniosłości. Levine w ręce zwolenników filmowej ceremonialności włożył kubeł popcornu, a gościom multipleksów zafundował bilet na festiwal ambitniejszego kina. Szanse, by czwarty pełny metraż nowojorskiego reżysera stał się wiecznie żywy, są spore.”

14. „Martwe zło”

evil-dead

     Współczesny horror jest pełen niespodzianek, a dzieła utalentowanych młodzianów dowodzą, że sceptycyzm nie popłaca. W ciągu ostatnich miesięcy talentem i inwencją wykazało się kilku początkujących reżyserów. Urugwajczyk Fede Alvarez rozłożył przeciwników na łopatki, pokazując pazur przy realizacji przebojowego „Evil Dead”. Luźny remake klasycznego horroru z lat 80. wprawił w osłupienie największych niedowiarków – oto nieznany nikomu filmowiec z Ameryki Południowej nakręcił film, którego głównymi atutami są odmienność względem oryginału i ultrakrwawa estetyka. Nową odsłonę „Martwego zła” cechują gęsty, surowy klimat oraz znakomita współpraca kompozytora Roque’a Bañosa i autora zdjęć Aarona Mortona. Tworząc „Zło”, debiutujący Alvarez ryzykował wszystko – pieprząc reboot biblii horroru, zaprzepaściłby duże pieniądze i pogrzebał swoje szanse na karierę. Finansowo-artystyczny sukces „Evil Dead” to najbardziej spektakularne wydarzenie filmowe minionego roku.

13. „Stoker”

STK-5861.NEF

     Oparty na debiutanckim scenariuszu Wentwortha Millera „Stoker” technicznie nie jest horrorem, lecz stanowi udany i absorbujący flirt reżysera Chan-wooka Parka z klasycznym kinem grozy. Styczniowy przebój festiwalu w Sundance to przyprawiające o dreszcze studium psychologiczne, dziecko hitchcockowskiej tradycji, odziane w stroje po genialnych dziadach. Stroje pasujące jak ulał. „Stoker” nakręcony został w duchu arcydzieł Alfreda Hitchcocka oraz innych wieszczy połowy ubiegłego wieku. Stuminutowy seans filmu wypełniają wystawna symbolika, wciągająca narracja oraz pobudzająca zmysły tajemnica.

12. „Klątwa laleczki Chucky”

curseofchucky

     Charles Lee Ray nigdy nie był moim idolem. Pierwsze filmy z jego udziałem uznaję za horrory dość przeciętne, a sukces „Narzeczonej laleczki Chucky” i jej kontynuacji wiążę raczej z charyzmą Jennifer Tilly. Trzy miesiące temu Chuckowi udało się jednak zaimponować wszystkim, którzy kręcili na niego nosem. Piąty z kolei sequel kultowego „Child’s Play”, choć opublikowany straight-to-video, nie posiada cech charakterystycznych dla swojego typu wydawnictw. „Klątwa laleczki Chucky” jest nie tylko stylistycznie wysmakowana i kapitalnie wyreżyserowana – przede wszystkim nie wprowadza w zażenowanie i bawi. Kto by pomyślał?

11. „Among Friends”

among-friends

     „Prawdziwy przyjaciel ma ramiona przesiąknięte twoimi łzami”, napisał kiedyś Edward Stachura. „Among Friends” swobodnie odwołuje się do tej myśli. Liryczne ramiona zostają tu jednak zastąpione przez dłonie, a łzy ustępują miejsca… krwi. Debiutancki film fabularny naczelnej scream queen, Danielle Harris, bardziej niż o cieple i empatii traktuje o destrukcyjnej, toksycznej więzi. Jest psychodeliczny i angażujący, do tego promieniuje czarnym humorem. Znana z dylogii „Halloween” Roba Zombie aktorka udowadnia, że świetnie odnajduje się po obu stronach kamery.

10. „Dark Touch”

darktouch

     Marina de Van („Pod moją skórą”) wraca do gry. Tegoroczny „Dark Touch” to pierwszy film artystki od czasu thrillera „Nie oglądaj się”, który w maju obchodził czwarte urodziny. Najnowsza pozycja w filmografii francuskiej reżyserki przepełniona jest trwogą i tragedią. To pouczający, a nawet umoralniający projekt, którym de Van dała sugestywny obraz zniszczonego dziecięcego świata. Tak jak w najlepszych horrorach, poprzez strach i niepokój fikcja łączy się tu z tym, co prawdziwe. Prawdziwe aż za bardzo.

9. „Gut”

gut

     Triumf kina niszowego nad mainstreamem to piękna sprawa. „Gut” w reżyserii tajemniczego Eliasa jest tego doskonałym przykładem. Wielowarstwowy i pełen niedomówień, film z prawdziwym wirtuozostwem manipuluje widzem, oferuje rozrywkę rodem z kryminałów. Będąc przy tym dziełem ponurym i krępującym, głęboko psychologicznym, zabiera nas w miejsca, w których nie chcielibyśmy się znaleźć, choć zdarza się nam o nich myśleć. To projekt szczerze intrygujący.

     ZOBACZ WIĘCEJ (miejsca 8-1)

Reklamy

6 myśli nt. „Filmowe podsumowanie 2013 roku: Top 15 najlepszych horrorów (cz. I)”

  1. Świetne, mam nadzieję, że przynajmniej część uda mi się odnaleźć i obejrzeć. Ostatnio widziałem “Berberian Sound Studio” – faktycznie – wart polecenia.

    1. „Berberian Sound Studio” to bardzo niezwykły film, sam chętnie obejrzę go raz jeszcze 🙂 Co do filmów, których nie widziałeś/aś – polecam. I siebie też polecam na przyszłość!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s