Filmowe podsumowanie 2013 roku: Top 15 najlepszych horrorów (cz. II)

2013

8. „Berberian Sound Studio”

berberian-sound-studio

     Psychologiczny thriller z domieszką horroru, pomnik postawiony filmom giallo i rewolucji, jaką w kinie grozy lat 70. przeprowadzili Włosi. Właśnie tym jest „Berberian Sound Studio” Petera Stricklanda, jedno z najbardziej niezwykłych dzieł minionych miesięcy. „Studio” uderza swoją sugestywnością, budzi napięcie za sprawą agresywnej kompozycji, choć brutalny jest tylko w naszej podświadomości – ekranu nie plami nawet kropla krwi. W zasadzie inwazyjność projektu wynika z jego spokoju i bezgłosu, hipnotyzującej wręcz apatii. Przy pomocy „Berberian Sound Studio” Strickland porwał swojego widza i uczynił go aktorem złowieszczego teatru sprzeczności.

7. „Kiss of the Damned”

kissofdamned

     „Kiss of the Damned” w reżyserii Xan Cassavetes to horror o wampirach, jednak do często podejmowanego, stokerowskiego tematu podchodzi zgoła odmiennie niż większość filmów gatunkowych. W swoim nad wyraz ludzkim dziele Cassavetes eksploruje wampirzą egzystencję – ukazuje miłość, pożądanie, poświęcenie i śmierć. Krwiopijca jest tu człowiekiem, a jego lęki i troski mogą okazać się bliskie widzom. „Kiss of the Damned” to satysfakcjonująca odskocznia od głupoty i przekupstwa sagi „Zmierzch”. Warto też dodać, że film wygląda i brzmi wspaniale!

6. „All About Evil”

allaboutevil

     Miejsce szóste zestawienia najlepszych horrorów 2013 roku okupuje „All About Evil”, film, który z miejsca stał się pozycją kultową wśród miłośników ekstrawaganckiego undergroundu. Za sprawą przepojenia makabrą i stylistyką kampu, groteskowy do bólu obraz Peaches Christ szturmem zdobył serca widzów na tak wymagających festiwalach jak Toronto After Dark czy Fantastique Semaine du Cinéma. „All About Evil” – horror o wartości i sile kina, komedia o szaleństwie mordu – bazuje na przywiązaniu reżysera do tradycji B-klasowej i z pewnością zjeżyłby nieśmiertelny wąs na wardze Johna Watersa.

5. „American Mary”

AmericanMary

Wielki zwycięzca zeszłorocznej gali Screamfest, „American Mary”, opowiada historię studentki medycyny, która pod wpływem gwałtu przenika do świata ekstremalnej modyfikacji ciała i nielegalnych zabiegów chirurgicznych. Reżyserowany przez siostry Jen i Sylvię Soska film oferuje obsceniczną przemoc i lodowaty dreszcz emocji, które fani horroru pokochali od pierwszego obejrzenia. Jako dzieło zaangażowane społecznie, w satyryczny sposób gloryfikuje też feminizm oraz piętnuje męską hipokryzję. Indywidualne wyrazy uznania należą się odtwórczyni głównej roli, dominatrix Katharine Isabelle. O, pani! Przez sto trzy minuty seansu ekran należy do ciebie. Tylko do ciebie!

4. „Maniac”

maniac

     Do projekcji współczesnej odsłony „Maniaca” należy się przygotować – reżyserowany przez Francka Khalfouna remake jest bezkompromisowy i ostry jak brzytwa. Z tego powodu spadła na niego fala krytyki, a natężenie filmowej przemocy owiano aurą kontrowersji od chwili premiery obrazu na festiwalu w Cannes półtora roku temu. Jednak brutalność w filmie Khalfouna – inaczej niż w wielu dzisiejszych horrorach – jest przemyślana, a nawet potrzebna. „Maniac”, opatrzony genialną muzyką autorstwa wschodzącej gwiazdy – Robina Couderta, nie daje nadziei na lepsze jutro, lecz gwarantuje wartościowy, głęboki i zaskakujący seans.

3. „The Battery”

The-Battery

     Kiedy blockbustery na miarę „World War Z” zgarniają setki milionów dolarów, niezależne kino grozy cierpi z powodu braku zainteresowania produkcjami niskobudżetowymi – zwłaszcza w podgatunku apokaliptycznego zombie horroru, ma się rozumieć… Niemniej nowicjuszowi zza Oceanu, rudobrodemu twórcy Jeremy’emu Gardnerowi, udało się stworzyć dzieło roku, a może nawet jedno z dzieł dekady. „The Battery”, objawienie talentu reżysersko-scenopisarskiego, to tegoroczny skarb. Od dawna z taką wprawą i lekkością nie nakręcono żadnego obrazu, w szczególności filmu stanowiącego hybrydę horroru i dramatu. „Battery” grozę dawkuje równomiernie z intymnym, kameralnym klimatem. To także jedna z trzech najlepiej zilustrowanych audiowizualnie pozycji w zestawieniu. Słowem: sensacja!

2. „V/H/S/2”

vhs2

     „Found footage może i stał się jednym z najczęściej realizowanych w obecnym kinie grozy podgatunków, ale siła jego wyrazu raz na jakiś daje o sobie znać. ‚V/H/S/2’ to najlepsze, co spotkało ów prąd, od czasu hiszpańskiego skarbu pt. ‚REC’. Film podtrzymuje format swojego ubiegłorocznego poprzednika, a przy tym pozostaje oryginalny. Na pewno zaś jest od prequela głośniejszy, tęższy i efektowniejszy.” Talent siódemki reżyserów, w których rękach powstał projekt, jeszcze nie raz spłodzi dzieło równie znakomite, jak niniejsza pozycja.

1. „The Lords of Salem”

lordsofsalem2

06

     O tym, że „The Lords of Salem” to najlepszy tegoroczny film grozy, wiem już od maja, kiedy obraz Roba Zombie miałem okazję obejrzeć po raz pierwszy. Przy czwartym seansie utwierdziłem się w przekonaniu, że Zombie zasługuje na tytuł współczesnego mistrza horroru, a „Salem” skonstruowany jest według najlepszych wzorców gatunkowych i stanowi dzieło nieomal bezbłędne. Szóstą fabułę rock’n’rollowego reżysera wyróżniają stopniowo dawkowany strach oraz niepowtarzalnie obłędny klimat – paranoidalne wizje głównej bohaterki (Sheri Moon Zombie w dobrej kreacji aktorskiej) z minuty na minutę nabierają coraz bardziej surrealistycznego wydźwięku, a operator Brandon Trost ilustruje je przy pomocy abstrakcyjnych, wizjonerskich zdjęć. Od czasu „Domu tysiąca trupow” warsztat reżyserski Roba Zombie wyraźnie ewoluował. „Lords of Salem” to najbardziej dojrzały tytuł w filmografii rockmana, audiowizualny majstersztyk, pomnik hołdujący klasyce Davida Lyncha, Dario Argento i Kena Russella. Przede wszystkim jest to horror świeży i oryginalny – daleki od uproszczonych, mainstreamowych schematów, bardzo cierpliwy w swej narracji. Nieczęsto widuje się dziś horrory podobnego kroju, stąd też jestem w stanie zrozumieć falę niezrozumienia, z jaką spotkali się „Lordowie”. Sam jednak czuję się uwiedziony tym diabelskim, pełnym suspensu projektem i z przyjemnością ogłaszam go najważniejszym horrorem 2013 roku.

ZOBACZ POPRZEDNIE POZYCJE (15-9)

Advertisements

16 myśli nt. „Filmowe podsumowanie 2013 roku: Top 15 najlepszych horrorów (cz. II)”

  1. A np. film „Dark Skies” pominąłeś w swoim zestawieniu bo:
    a) nie zmieścił się do top
    b) nie widziałem
    c) nie uznaję tego filmu za horror
    d) nie ponieważ….
    😉

  2. Bardzo fajna lista horrorów, ale muszę dorzucić swoje trzy grosze 🙂
    Z 2013 zdecydowanie brakuje mi „Banshee Chapter”. Nie spodziewałem się po nim za wiele, a było spore zaskoczenie. Co najważniejsze w horrorze – ten film potrafi nieźle przestraszyć… a myślałem, że już żadnemu filmowi się to nie uda 😉 Mimo, że film straszy prostymi środkami, to nadrabia to bardzo dobrym scenariuszem, w który wpleciono sporo nawiązań do autentycznych zdarzeń, czy istniejących obiektów. Polecam zdecydowanie!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s