Płonie cyrk, a ludzie tańczą!

        Cztery lata po porażce ekscentrycznego musicalu „Repo! The Genetic Opera” reżyser Darren Lynn Bousman postanowił zaprezentować widzom kolejny rozśpiewany horror. „The Devil’s Carnival”, o którym mowa, przejął miejsce sequela „Repo!”, projektu, z którego realizacji Bousman – na całe szczęście – zrezygnował.

devcarn

     Porzucenie drugiej odsłony „The Genetic Opera” to traf w dziesiątkę. Nie dlatego, że promowany nazwiskiem Paris Hilton gatunkowy miszmasz z 2008 roku był rozpaczliwym badziewiem. Paradoks polega na tym, iż za sprawą transformacji produkcyjnych drugi projekt Bousmana i scenarzysty Terrance’a Zdunicha ukształtowano w lepszą wersję poprzednika.

     „The Devil’s Carnival” może być postrzegany jako duchowy spadkobierca lub nawet spin-off „Repo!”, ze względu na wszechogarniającą go groteskę, jak i obecność aktorów takich jak Bill Moseley, Alexa Vega czy Nivek Ogre. Fabuła filmu skupia się na losach trojga grzeszników, którzy za swoje przewiny trafiają do piekła, prosto w objęcia Szatana. Lucyfer tworzy z nich uczestników makabrycznego cyrku. Jego artyści dopilnują, by każdy z bohaterów został przykładnie ukarany za swoje uczynki. Ukazany po wielokroć.

     „Carnival” to umoralniający horror (sic!), w którym pobrzmiewają echa seryjnej „Piły”. Bousman, bardziej niż do sagi splatterów, której zawdzięcza popularność, odnosi się jednak do starożytnych bajek Ezopa. Historia każdej postaci pierwszoplanowej reprezentuje inną antyczną przypowieść. Ta pomysłowa konstrukcja doskonale oddaje szaleństwo filmu. „The Devil’s Carnival” to w końcu hybryda kina grozy, czarnej komedii i musicalu. Obraz przepełniony jest ekstrawagancką barwą, cyrkową ironią oraz niezwykłymi stylizacjami. Jego największą siłą są natomiast doskonale zaaranżowane kompozycje muzyczne. Każdy z dwunastu diabelskich utworów brzmi znacznie bardziej chwytliwie niż którakolwiek piosenka z „Repo!”. A tych było grubo ponad trzydzieści… Dogodny czas trwania (pięćdziesiąt pięć minut) jest kolejnym sojusznikiem horroru.

     Średniometrażowy film Darrena Lynna Bousmana zaskakuje i nasyca zmysły. Dzięki bogatej estetyce, mądrym odwołaniom kulturalnym i przebojowej muzyce „Devil’s Carnival” przypadnie do gustu licznym widzom, nie tylko miłośnikom dziwacznych musicali. Czy twórca „The Rocky Horror Picture Show” powinien czuć się zagrożony? Przekonajcie się sami.

     Recenzja znajduje się także na stronie filmweb.pl, pod niniejszym odnośnikiem. Zapraszam do śledzenia swojego profilu w tym serwisie.

7

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s