Boogie boogie funky kill!

       „Discopathe”, niskobudżetowy film grozy w reżyserii Renauda Gauthiera, zakrawa na duchowego spadkobiercę pamiętnego „Balu maturalnego” z 1980 roku. Obie produkcje powstały w Kanadzie i odzwierciedlają splendor początku muzyki dyskotekowej, kojarzony z kulami lustrzanymi i kolorowymi parkietami. Oba filmy sceny krwawych zbrodni ukazały w takt rytmicznych, multiinstrumentalnych dźwięków.

discopathe13

     Gauthier, w dość żartobliwy, choć nie wyzbyty rozwagi sposób, stawia tezę, według której muzyka disco jest tyleż sielska, co zwodnicza. Przekonuje się o tym Duane Lewis, zagubiony nowojorski młodzieniec. Taneczne numery przywołują w mężczyźnie głęboko traumatyczne wspomnienia i budzą w nim ferwor mordu. Podczas imprezy w modnym klubie Duane wpada w szał – zabija niewinną dziewczynę i kradnie paszport właściciela lokalu. W ten sposób zapewnia sobie możliwość ucieczki z Manhattanu. Akcja filmu przenosi się o cztery lata do przodu. Lewis mieszka w Montrealu i pracuje jako złota rączka w żeńskiej szkole średniej. Wydaje się, że dyskotekowe brzmienia przestały wyzwalać w nim żądzę mordu. Czy aby na pewno?

     Nie musicie przecierać oczu ze zdziwienia. Tak, „Discopathe” to historia szaleńczych zabójstw, prowokowanych przez wpływ muzyki disco. Jeszcze bardziej zaskakującym może wydać się niektórym fakt, że historia ta, pomimo napastliwego absurdu, została nienagannie opowiedziana. Reżyser i scenarzysta Renaud Gauthier uczynił ze swej pierwszej fabuły dzieło odpowiednio balansujące pomiędzy jowialną ironią a zdrowym rozsądkiem. „Discopathe” to zatem więcej niż autoironiczny slasher, niedostatki swojego gatunku uwypuklający z niemal metafikcyjną manierą. To także obraz oparty na strukturze dramatycznej, podzielony na trzy akty, cechujący się składną narracją.

     Gauthier pełnymi garściami czerpie nie tylko z estetyki dyskotekowego slashera (sic!). W scenariuszu, na podstawie którego kręcono „Discopathe”, znalazło się miejsce na inspirację innymi horrorami. Pierwsze minuty filmu przywodzą na myśl zapomnianego „Driller Killera” – nocne ujęcia ulic Nowego Jorku zwiastują tragiczne wydarzenia, a obłęd głównego bohatera narasta i przyprawia o gorączkę. Niezależnemu projektowi Gauthiera z pewnością nie brakuje zaduchu i surowości dzieła Abla Ferrary. Nie brak mu także paranoidalnej aury amoku, którą cechował się „Maniak” Williama Lustiga. Duane Lewis to wykapany Frank Zito.

     Sekwencją kluczową dla całego obrazu okazuje się scena ucieczki jednej z ofiar przed Lewisem. Jest to najlepiej nakręcony i z pewnością najbardziej zachwycający moment filmu. Nieszczęsna panna błąka się po zaułkach nocnego klubu, ścigana przez niezrównoważonego dyskopatę. Niespodziewanie trafia pod szklany, podświetlany na tęczowo podest, na którym pląsają w najlepsze rozbawieni imprezowicze. Tam też ginie, w bardzo groteskowy sposób. Scena, zrealizowana z zacięciem godnym Briana De Palmy, oparta jest na rewelacyjnym montażu dźwięku i obrazu oraz wybornej wręcz ścieżce dźwiękowej. Soundtrack autorstwa Bruce’a Camerona ma szansę wejść do kanonu muzyki filmowej. Utwory kompozytora świdrują w uszach i zachęcają do dzikich tanów, a przewodni motyw muzyczny pozostaje w pamięci na długo po zakończeniu seansu. Każda filmowa nuta warta jest bezwzględnej uwagi.

     Coś złego dzieje się z bieżącym kinem gatunkowym. Horror potrafi zebrać cięgi za sam fakt bycia horrorem, a piewcy niezależnych projektów grozy nie są traktowani poważnie. Choć mieszane opinie krytyków sugerują inaczej, „Discopathe” to naprawdę solidne dzieło. Poziomem wykonania obraz bliski jest innym omawianym przeze mnie w ostatnim czasie filmom grozy, takim jak „Contracted” czy „Haunt”. Wierzę, że za trzydzieści lat debiut reżyserski Renauda Gauthiera urośnie do rangi cenionego szlagiera.

     Recenzja znajduje się także na stronie filmweb.pl, pod niniejszym odnośnikiem. Zapraszam do śledzenia swojego profilu w tym serwisie.

7

Reklamy

4 myśli nt. „Boogie boogie funky kill!”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s