„Your brother’s really sick”

       Każdy z nas to słyszał: „masz dziwny gust filmowy”. W oczach matki jesteś seksualnym dewiantem, sąsiad widzi w tobie przyszłego seryjnego mordercę. W byciu horrorowym ekstremistą nie ma nic łatwego. Jeszcze trudniej jest jednak obojętnie przejść obok wiadomości o morderstwach dokonanych pod wpływem obejrzanego slashera. Świat słyszał o podobnych aktach wielokrotnie; bywały one wiązane z niewinnymi – zdawałoby się – obrazami: „Laleczką Chucky 3” lub „Krzykiem”. Reżyser Scott Schirmer postanowił zgłębić niepokojącą kwestię zabójstw odurzonych brutalnością kina w swoim autorskim obrazie „Found”.

foundpicture2

     Bohaterami filmu są dwaj bracia, a środowisko przedstawione w „Found” konfrontuje ze sobą dwa światy horroru. Dla jedenastoletniego Marty’ego ekranowa groza jest polem niewinnym, pełnym zabawy; stanowi odskocznię od trudnego dzieciństwa. Marty spędza dni szkicując krwawe komiksy, słuchając audycji radiowych z dreszczykiem, eksplorując dział ze straszakami w lokalnej wypożyczalni filmów wideo. Starszy z braci, Steve, z horrorem związał styl swojego życia. Steve wpisuje się w stereotyp ekscentrycznego dziwaka, który jaskrawą przemoc z dzieł Dario Argento traktuje z morderczą powagą. Mając go za sąsiada, nie wpuścilibyśmy go do mieszkania, gdyby prosił o użyczenie szklanki cukru. Nie bez powodu. Jak deklaruje Marty – narrator filmu – jest dwóch Steve’ów. Jeden z nich kocha swojego brata jak nikogo innego. Drugi spędza noce poza domem, dyskretnie uprawiając tajemnicze hobby.

     Czy „Found” stawia hipotezę, według której horrory rozbudzają w widzu instynkt zabijania? Nie. Odwraca ten frazes o sto osiemdziesiąt stopni, by wyśmiać jego absurd. Film stanowi swoistą historię ku przestrodze, pełną krytyki wobec swobodnego, nieprzykładnego rodzicielstwa, obnażającą ponurą prawdę kryjącą się za zamkniętymi drzwiami pozornie szczęśliwego domu. Jest to historia rodziny do cna przesiąkniętej egoizmem, ignorancją i chłodem, familii, która pewnego dnia – zasłużenie lub nie – mierzy się z konsekwencjami własnych błędów, topi się w samodzielnie uszykowanym bagnie klęski. Finalna scena filmu prowokuje pytanie, kto tak naprawdę jest w tej makabrycznej anegdocie potworem – rodzice czy wychowany przez nich nastolatek-psychopata. Epilog jest na tyle otwarty, że nie nakłania widza do jednoznacznej odpowiedzi. Odpowiedzią w pełni wystarczającą jest fakt, że potworem nie jest Marty, najsmutniejszy piątoklasista świata, zaniedbany przez rodziców, opacznie odchowany przez Steve’a.

     Film Schirmera wykazuje wysoką tolerancję dla przeciętnego aktorstwa. Zgromadzeni na planie aktorzy nie rażą może brakiem profesjonalizmu, lecz nie przejawiają szczególnych uzdolnień, pomimo emocjonalnego bagażu, jaki noszą grane przez nich, tragiczne postaci. Przeciętność ich kunsztu to w zasadzie jedyny zarzut, jaki można postawić tej niezależnej produkcji. Sami bohaterowie naszkicowani zostali w sposób bardzo przemyślany. Marty jest nie tylko szkolnym popychadłem, ale też postacią, która przechodzi wewnętrzną rewolucję. Przemiana chłopca pod presją Steve’a fascynuje, budzi sprzeczne emocje. Osobiście muszę przyznać, że zagorzale kibicowałem uczącemu się śmiałości i siły Marty’emu, a scena, w której masakrował on facjatę swojego gnębiciela, wzbudziła na mojej twarzy szczery uśmiech.

     Wbrew aspektom socjologicznym, „Found” to przede wszystkim opowieść o czystym szaleństwie, angażująca i zaangażowana w swoją tematykę. Schirmer rozkłada ów obłęd na czynniki pierwsze, bawi się w analityka, a jednak udaje mu się uniknąć subiektywnej oceny przedstawionej tragedii. Film urywa się nagle, opętany psychozą mordu Steve nie zostaje ukarany za swoje przewiny, a widzowi dane jest samodzielnie zinterpretować wymowę scenariusza: „Found” może więc stać się kolejnym, jakże lubianym krwawym horrorem, dziwowiskiem o braterskiej miłości lub posępną wizją zaszlachtowanego dzieciństwa.

     Recenzja znajduje się także na stronie filmweb.pl, pod niniejszym odnośnikiem. Zapraszam do śledzenia swojego profilu w tym serwisie.

7

Reklamy

8 thoughts on “„Your brother’s really sick””

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s