Horror minimalistyczny

     „Absentia” w reżyserii Mike’a Flanagana wyprodukowana została w słonecznym Glendale, o rzut beretem od hollywoodzkiego zgiełku, jednak nie daje tego po sobie poznać. Jest to projekt bardzo wyciszony, niemal introwertyczny. Niby wyfasowany na horror nadnaturalny, a jednak przesiąknięty dramatyzmem i suspensem rodem z surowych thrillerów. Szykując się do projekcji filmu, przyćmijcie światło i przygotujcie ciepły sweter. W swym bezdźwięku i depresyjności „Absentia” przyprawia o chłodny dreszcz emocji.

Absentia 02

     Callie, marzycielka z problemami osobistymi, odwiedza mieszkającą w Kalifornii siostrę Tricię, która po latach poszukiwań zaginionego męża postanawia otworzyć nowy rozdział w życiu. Małżonek Tricii wyszedł pewnego dnia z domu i nigdy do niego nie wrócił, skazując najdroższą na udrękę domysłów i przypuszczeń co do jego uczuć. Opuszczona kobieta planuje przeprowadzkę do nowego mieszkania, nieobciążonego wspomnieniami pozornie szczęśliwszych dni. Wiąże się też z detektywem, który zajmował się sprawą zniknięcia Daniela. Właśnie wtedy – gdy Tricii udaje się złapać oddech – pojawia się dawno niewidziany ukochany. Uznany za zmarłego mężczyzna nie potrafi odpowiedzieć na pytanie, gdzie spędził minionych siedem lat. Utrzymuje, że zaginął w miejskim tunelu, nieopodal domu, oraz że był trzymany w podziemnych czeluściach.

     „Absentia” nie gwarantuje lekkiego seansu. Przeciwnie – stopień goryczy, jaką wypełniony jest film, okazuje się przytłaczający. Ciężar emocjonalny taszczony na barkach sióstr granych przez Katie Parker i Courtney Bell udziela się także widzom. Nie jest to bynajmniej zarzut. Podobnie jak w klasycznym filmie psychologicznym (obraz Flanagana bez problemu można podpiąć pod ten gatunek), scenariusz „Absentii” szczególny nacisk kładzie na przeżycia wewnętrzne, lęki i troski postaci. Tymi projekt Mike’a Flanagana jest usłany. Callie i Tricia to bohaterki kompletne, autentyczne do szpiku kości. Na przestrzeni filmu obie rozkwitają osobowościowo – dowiadujemy się przykładowo, że Callie jest nie tylko szaloną sentymentalistką, ale też skłonną do poświęceń heroiną. Złote to kobiety! Dylematy sióstr stają się dylematami widza, a chęć rozwikłania ambarasu pobliskiego tunelu – jego priorytetem.

     Również w kwestii zagadki tunelu Flanagan rzuca kłody pod widzowskie nogi. Nie udziela zainteresowanym żadnych odpowiedzi (nota bene, zupełnie jak w swoim młodszym projekcie, „Oculus”) – zło, które drzemie w enigmatycznym przejściu, jest złem ukrytym i nieokreślonym. Choć na ułamki sekund pojawia się w kadrze, reżyser bardziej je sugeruje niż obrazuje, bardziej wzmaga nim atmosferę dezolacji niż straszy. „Absentia” nie zaspokoi więc naiwnych potrzeb tuzinkowego odbiorcy, usatysfakcjonuje za to każdego, kto poprzez horror chce widzieć więcej i odczuwać intensywniej. Film wymęczy swoją widownię egzaltowaną formą, robiąc to w bardzo szlachetnym celu.

     Wielogatunkowy, niedoprecyzowany, low-conceptowy. Taki pomnik postawił na placu kina grozy Mike Flanagan, przyszły przodownik gatunku. Mniej znaczy więcej, jak mawiał Mies van der Rohe.

     Recenzja znajduje się także na stronie filmweb.pl, pod niniejszym odnośnikiem. Zapraszam do śledzenia swojego profilu w tym serwisie.

7

Reklamy

Jedna myśl nt. „Horror minimalistyczny”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s