Krótka piłka: „Djinn” w reżyserii Tobe’go Hoopera

     Negatywna passa Tobe’go Hoopera trwa. Najnowszy (po)twór byłego mistrza horroru, arabski straszak „Djinn”, pod względem efektowności niewiele różni się od poprzednich wpadek reżysera – „Kostnicy” czy „Krokodyla zabójcy”. Hooper jest zdolniachą i na przestrzeni lat dowodził temu kilkukrotnie. Nie ma jednak, najwyraźniej, nosa do scenariuszy lub po prostu prześladuje go pech. „Djinn” to opowieść o budynku nawiedzonym przez wrogiego ludziom demona. Opowieść zatracona w natarczywej amerykanizacji, skrzyżowanie „Dziecka Rosemary” z „The Grudge – Klątwą”. Do kultury arabskiej film odnosi się tylko aluzyjnie, o tytułowym duchu niewiele mówiąc i nie roztaczając wokół niego aury grozy. Najciekawszym aspektem fabuły zdają się być nieszablonowi bohaterowie. Salama i Khalid nie posiadają tożsamości narodowej, na Bliski Wschód powracają z Okcydentu, po śmierci dziecka. Ich związek jest niejednoznaczny, bywa szorstki i napięty. Wątek, choć interesujący, nie ma jednak nic wspólnego z horrorem. Kontrowersje wzbudza też finalna scena filmu, metaforycznie piętnująca ewentualność dokonania przez kobietę aborcji.

djinn2013thooper

4

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Krótka piłka: „Djinn” w reżyserii Tobe’go Hoopera”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s