Go home, E.T., you’re drunk

           A gdyby tak za przysłowiowe marne grosze nakręcić film o barwnej strukturze wizualnej, z arsenałem zapierających dech w piersi efektów specjalnych? To jest plan! Z takiego założenia wyszli reżyser i scenarzysta Colin Minihan oraz jego współpartner Stuart Ortiz. Znani pod ksywką The Vicious Brothers filmowcy, twórcy dylogii „Grave Encounters”, dopięli swego – zrealizowany przez nich offowy horror „Extraterrestrial” chwilami sprawia wrażenie kręconego dla dużego studia blockbustera. Jest głośny, atrakcyjny dla oczu, malowniczy; egzamin z plastyki filmowej okropni bracia zdają na piątkę. Niestety, Minihan i Ortiz kompletnie zawalili zajęcia ze scenopisarstwa.

extraterrestrialmovie

     Na poziomie ich skryptu leży mnóstwo problemów. We znaki dają się widzom chociażby łopatologia oraz przewidywalność dialogów. Gdy bohaterowie filmu odnajdują zakopany w glebie, monstrualny spodek, jedna z dziewcząt pouczająco obwieszcza, że jest to statek kosmiczny. W innej scenie zgryźliwa heroina chwyta za strzelbę. Zapytana, gdzie nauczyła się posługiwać bronią, odpowiada: „polowałam z tatusiem”. Stereotypowym postaciom przyszło odnaleźć się w natłoku bardzo wtórnego humoru sytuacyjnego, który szybko przestaje bawić. Kiedy któryś z uczestników fabuły zapewnia, że dana sytuacja nie ma prawa się wydarzyć – no patrzcie tylko! – właśnie to zdarzenie ma miejsce. I tak w nieskończoność…

     Trylion podobnych gagów później, gdy „Extraterrestrial” zmierza ku finalizacji, następuje niespodziana metamorfoza. Przeciętny film nabiera walorów, stając się dziełem niepokojącym, wzruszającym, a nawet zabawnym (scena z udziałem spętanego Jesse’go Mossa tonuje agresywną i ostrą aurę epilogu) – prawdziwym widowiskiem, którym trudno się nie zauroczyć. Szczególnie imponująco wypadają tu ujęcia statku gwiezdnych przybyszy, a także sam design kosmicznego pojazdu. Szkoda, że The Vicious Brothers postanowili trzymać te smaczki na wodzy blisko osiemdziesięciu minut podrzędnego materiału.

     „Extraterrestrial” jest jednym z dziesiątek niezależnych horrorów, jakie trafiły do dystrybucji w ciągu ostatnich miesięcy, ba – tygodni. W konfrontacji z takimi tytułami jak „The Houses October Built” czy „Alien Abduction” projekt ten nie prezentuje się dostatecznie dobrze.

     Recenzja znajduje się także na stronie filmweb.pl, pod niniejszym odnośnikiem. Zapraszam do śledzenia swojego profilu w tym serwisie.

5

Advertisements

Jedna myśl nt. „Go home, E.T., you’re drunk”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s