Filmowe podsumowanie 2014 roku: Uzupełnienie

       Okazuje się, że wnikliwe omówienie pięćdziesięciu trzech tegorocznych horrorów i thrillerów nadal nie jest opracowaniem kompletnym. Mojej uwadze umknęły aż cztery filmy, które – choć nie miały szans znaleźć się w notowaniu najlepszych tytułów roku – wzbudzają ciekawość za sprawą własnej ambicji, interesującej fabuły czy powiązań z innymi gatunkami filmowymi.

2014log

„L’étrange couleur des larmes de ton corps” aka „The Strange Color of Your Body’s Tears”

     Przykład filmu, któremu twórcy postawili bardzo wysoką poprzeczkę, i który zasługuje na surową ocenę. Wizualnie produkcja Hélène Cattet i Bruno Forzaniego stanowi absolutny crème de la crème wszystkiego, co ujrzałem (i odczułem) w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy. Wnętrze budynku, w którym osadzono akcję „L’étrange couleur des larmes de ton corps”, jest wystawne, przepełnione symboliką i duszne – duszne ze względu na bogatą, zniewalającą zmysły tonację kolorów oraz wszechogarniającą klaustrofobię na miarę „Ptaka o kryształowym upierzeniu”. Niestety, motyli wizualizm filmu nie współgra zbyt dobrze z poczwarkowatym scenariuszem. Obraz duetu Cattet-Forzani jest zbyt rozciągnięty w czasie, jest uciążliwy i nużący w sposób aż zanadto testujący cierpliwość oglądającego, któremu brak fabuły bardzo daje się we znaki. Ten 100-minutowy wyraz kinetyzmu bardziej winno się traktować jako doświadczenie filmowe – zresztą fascynujące – niż jak dzieło fabularne.

strangecolor

„The Sacrament”

     Faworyt kręgów festiwalowych oraz bóstwo współczesnego horroru, Ti West, nakręcił film, który urzeka i wzbudza podziw, lecz w stopniu znacznie słabszym niż poprzednie godne poklasku dzieła reżysera. Nikt nie zaprzeczy mocnej kondycji Westa, bo i „The Sacrament” jest filmem bardzo solidnym, bynajmniej nie rozczarowującym. Mimo to, oczekiwałem więcej po najnowszym horrorze twórcy „Domu diabła”; nałożyłem nań nawet tytuł najniecierpliwiej wyczekiwanego dzieła 2014 roku. Wkrótce po seansie doceniłem „The Sacrament” – za moc napięcia i dreszczy, jakimi operował, za bezkompromisowość – lecz stwierdziłem, że nie jestem w stanie go pokochać. West nie wykorzystał w pełni potencjału historii Jonestown, nie wpoił w jej ekranizację odpowiedniej dawki szaleństwa i surowości.

sacramenttiwest

„Stage Fright”

     Wyobraźcie sobie horror, który łączy w sobie krwawy splendor lat 80., ducha kina grozy lat 90., słodką teatralność, piosenki rodem z gejowskiego snu oraz ponadczasowy kamp. Brzmi kapitalnie, prawda? A jednak sam rezultat tego konglomeratu daleki jest od świetności. „Stage Fright”, o którym mowa, to film w znacznej mierze satysfakcjonujący – kreatywny i stworzony z sercem. Nie jest, niestety, tak zabawny, jak oczekiwano by tego po obrazie mającym stanowić mutację „Piątku, trzynastego” z dowolnie wybranym odcinkiem „Glee”.

stage-fright_1

„The Scribbler”

     „The Scribbler” pod peleryną fantastyki naukowej i czarnego humoru kryje jak najbardziej realistyczne przesłania. Opowieść o nadnaturalnych efektach psychiatrycznego eksperymentu dopiero w swym epilogu dowodzi, że za pozornie błahą fabułą zamaskowano tu głębsze treści. Jako horror o matni szaleństwa i bezwzględnych mechanizmach nieetycznie uprawianej psychiatrii obraz broni się bez zarzutów. Co ciekawe, okazuje się także udanym, choć niekonwencjonalnym „superhero movie”. Nie brak mu, niestety, błędów, których bez problemu mógł się wyzbyć: tempo akcji filmu niejednokrotnie grzęźnie w zwałach nudy, autor zdjęć narzuca sobie zbyt ambitne wyzwania operatorskie, a sekwencja końcowa odbiera ogółowi projektu gatunkową nieprecyzyjność. W skali ocen od jednego do dziesięciu „The Scribbler” zasługuje na mocne sześć i pół punktu.

scribblerthe

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s