Majaki Roberta Halla

            Gdyby nie nazwisko obecnego w obsadzie Roberta Englunda i powiązanie z umiarkowanie popularnym serialem internetowym, „Fear Clinic” w reżyserii Roberta Greena Halla przepadłby jak kamień rzucony na szerokie wody niskobudżetowego horroru. Żałuję wielce, że tak się nie stało, a film Halla wartkim strumieniem wpłynął do wcale nie wąskiej dystrybucji DVD/Blu-ray.

fear clinic 2014

     Doktor Andover (Englund) wierzy, że eksperymentalnie prowokowane halucynacje są w stanie wyleczyć pacjenta z najgłębszych fobii. Właśnie dlatego założył osobliwe sanatorium, nieformalnie znane jako Klinika Strachu, w którym udało mu się uzdrowić dziesiątki paranoików. Największym wyzwaniem w jego karierze medycznej okazuje się być grupa młodych ludzi, ocalałych z krwawej strzelaniny. Lęk kuracjuszy wydaje się bezdenny, a oni sami widzą w omamach znacznie więcej niż poprzedni leczeni przez Andovera – więcej nawet niż sami chcieliby dostrzegać. Ich halucynacje zaczynają wpływać na Klinikę, nabierając namacalnych wymiarów.

     Za sprawą morderczych urojeń i obecności Freddy’ego Kruegera pośród aktorów „Fear Clinic” pobrzmiewa nieco „Koszmarem z ulicy Wiązów”. Kiedy indziej z pełną premedytacją kalkuje scenariusz remake’u „Domu na Przeklętym Wzgórzu”. Z wymienionymi tytułami nie ma jednak nic wspólnego – nie jest ani mądrą metaforą igrającą z percepcją widza, ani nawet strawnym survival horrorem o sporym potencjale rozrywkowym. Czym więc jest „Fear Clinic”? Majaczeniem pozbawionego talentu, pomysłu i polotu reżyserzyny, który o pojęciu strachu wie tyle, ile udało mu się przeczytać w słowniku.

     Niedorzecznie przedstawia się chociażby zarys fabuły. Poznajemy pięciu pacjentów Andovera, mających być ocalałymi z masakry. Cierpią oni na różne fobie, najczęściej zupełnie niezwiązane z traumatycznymi przeżyciami, jakich doznali. Sara odczuwa lęk przed ciemnością, Caylee panicznie boi się… jedzenia. Co więcej, Andover nie ma innych podopiecznych, a przeolbrzymi kompleks szpitalny, w którym pracuje, pozostaje nieużytecznym ozdobnikiem, skrojonym pod ujęcia z lotu ptaka. Horror Roberta Halla kuleje także warsztatowo, momentami przypominając o niechlubnych korzeniach reżysera – wywodzącego się ze szkoły Rogera Cormana z czasów New Concorde. Jakość obrazu determinują paskudna praca kamery oraz nadpobudliwe, porywcze zbliżenia.

     Słowa drobnego uznania należą się dobrej próby efektom specjalnym; ich autorem jest wszak Steve Johnson („Gatunek”, „Noc demonów”). Przekonująco wypadają też sceny strzelanin: szybkie cięcia montażowe odwracają tu uwagę od przeciętnych efektów CGI i niewiele lepszej pracy charakteryzatora. Pomijając te błahostki, reżyser Robert Hall nie ma niczego w zanadrzu. Jego Klinika Strachu nie leczy obaw przez kiepskim kinem, ona te lęki napędza.

     Recenzja znajduje się także na stronie filmweb.pl, pod niniejszym odnośnikiem. Zapraszam do śledzenia swojego profilu w tym serwisie.

4

Reklamy

Jedna myśl nt. „Majaki Roberta Halla”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s