Błądząc po omacku

     Grégory Levasseur, stały współpracownik Alexandre’a Aji, autor scenariuszy do „Bladego strachu” i remake’u „Maniaka”, postanowił pójść w ślady swojego sławniejszego kompana. Owocem tej nietrafnej decyzji jest „Piramida” – pierwszy i, miejmy nadzieję, ostatni reżyserski projekt w karierze francuskiego filmowca.

gallery-thepyramid4

     Słów parę o fabule. Amerykańscy i angielscy archeolodzy odkrywają tajemniczą, trójścienną piramidę, ukrytą pod pustynnym szczerkiem. Pomimo nakazu odwrotu, bohaterowie zapuszczają się we wnętrze kamiennego ostrosłupa. Dalsze wydarzenia toczą się szybko i nieszczęśliwie: dowodzona przez Holdena (Denis O’Hare) grupa gubi się w labiryntach budowli, a udostępniony naukowcom przez agencję rządową sprzęt, niezbędny do wezwania pomocy, ulega zniszczeniu. Sytuacja z minuty na minutę staje się coraz bardziej dramatyczna. Buszujące po zaułkach ciemnej piramidy krwiożercze kocury w niczym tu nie pomagają…

     Atakujące mało zaradnych archeologów myszołapy to tak naprawdę starożytne kotoszczury, które mają zaskakująco wiele wspólnego ze współczesnymi, udomowionymi kiciusiami: bliskość ludzi jest im kompletnie obojętna do momentu, w którym czegoś potrzebują. Choć piramidą władają dziesiątki kocurów, atakują one nie wówczas, gdy powinny, a w momencie, kiedy scenarzystom kończy się pomysł na ciągnięcie akcji. Na lenistwo zbierało się autorom skryptu często. Dramaturgii znajdziemy w „Piramidzie” tyle, ile Sfinks napłakał, bo na znaczny procent filmu złożyły się absolutnie zbędne plątaniny relacji i uczuć między bohaterami, a także przemądrzałe historyczne anegdoty jednej z bohaterek. W tym fabularnym labiryncie niemal każdy skręt naprowadza widza na ślepy zaułek.

     Levasseur zgwałcił mitologię egipską oraz spuścił swoją karierę w toalecie. Nawet fakt, iż „Piramida” nie jest tworem skończenie beznadziejnym, zdaje się działać na niekorzyść filmu. Co z tego, że obraz gwarantuje pewien zastrzyk rozrywki i ma zadatki na udane, odpowiednio krwawe kino przygodowe? Co z tego, że O’Hare, nawet nie operując dużym polem do działania, daje popis solidnego aktorstwa? W natłoku wad i uchybień walory te wydają się nie mieć większego znaczenia. Grégory’ego Levasseura filmowe błądzenie po omacku poleciłbym jedynie tym, którzy koniecznie chcą zobaczyć horror produkcji Alexandre’a Aji, choć i oni nie powinni liczyć na szczególnie udany seans. W skali punktów od jednego do dziesięciu „The Pyramid” wahliwie plasuje się pomiędzy czwórką a piątką.

     Recenzja znajduje się także na stronie filmweb.pl, pod niniejszym odnośnikiem. Zapraszam do śledzenia swojego profilu w tym serwisie.

5

Advertisements

3 myśli nt. „Błądząc po omacku”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s