Wiosna we Włoszech

       Evan, młody mężczyzna z bagażem doświadczeń i mnóstwem problemów, oscyluje na marginesie życia. Po śmierci matki zostaje osierocony, przez co pogrąża się w żalu. Gdy wydaje się, że gorzej być nie może, udział w knajpianej bijatyce ściąga na niego uwagę policji oraz gniew upokorzonego zakapiora. Bohater decyduje się na dokonanie radykalnych zmian: rzuca marną pracę, pakuje torbę i wybiera się w podróż do Włoch. Na miejscu wikła się w romans z piękną studentką. Louise jest bardzo tajemnicza, niewiele mówi o sobie, swoim życiu i przeszłości. Ma ku temu dobry powód…

spring1

     „Spring” w reżyserii Justina Bensona i Aarona Moorheada to film oparty na doskonałych decyzjach artystycznych. Najważniejszą okazało się obsadzenie w rolach przodujących aktorów tak obrzydliwie utalentowanych jak Lou Taylor Pucci („Martwe zło”) i Nadia Hilker („Die Route”). Pucci, którego krokom przyglądamy się w każdej niemal scenie, warsztatowo spisuje się lepiej niż w swoich poprzednich rolach. Jego Evan jest wrażliwy, lecz nie do przesady uczuciowy, czarująco przymilny, choć w pełni niezależny. Pochodząca z Bawarii Hilker gra jeszcze lepiej. Jako przedwieczna istota uwięziona w ciele współczesnej kobiety wzrusza, przeraża i zachwyca jednocześnie. Fascynujące jest podejście starej jak świat bohaterki do otoczenia, jej niezaspokojony głód wiedzy; ciekawe są jej zdolności adaptacyjne. Aktorzy posiadają multum charyzmy, łączy ich szczera więź.

     Zakochani Pucci i Hilker tworzą ze „Spring” horror miłosny, a być może nawet poprzeplatany z kinem grozy melodramat. O ile emfatyczne recenzje równające „Spring” z linklaterowskim „Przed wschodem słońca” trącą pretensjonalnością, o tyle, faktycznie, obraz ma wiele wspólnego z klasycznym wyciskaczem łez. Romantyzmu i rzewności nadaje mu monumentalne, werystyczne miejsce akcji: południe Włoch. Odpowiedzialny także za zdjęcia Aaron Moorhead adoruje grację Apulii, otaczającą go rzeczywistość podziwiając z wiernością naturalistycznego artysty. Jego spojrzenie na przedstawioną historię jest jednak tyleż idylliczne, co i złowróżbne – „Spring” równomiernie dawkuje wątek miłosny z grozą tradycji H.P. Lovecrafta.

     „Spring” stanowi dla kariery Bensona i Moorheada spory krok naprzód. W odróżnieniu od ich poprzedniego pełnego metrażu, „Resolution”, nie skazuje widza na uczucie pustki po seansie. Może się też pochwalić szeroką gamą atutów i walorów: bystrymi operatorskimi metaforami, wiarygodnymi dialogami czy gładkością w przekazie fabuły. Fabuły, która na przekór kilku lukom w logice, czaruje i stale ekscytuje. Historia Evana i Louise, biegle opowiedziany horror romantyczny, to przeciwieństwo taniego romansidła oraz próżnego filmu grozy.

spring2

     Recenzja znajduje się także na stronie filmweb.pl, pod niniejszym odnośnikiem. Zapraszam do śledzenia swojego profilu w tym serwisie.

8

Reklamy

2 thoughts on “Wiosna we Włoszech”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s