The last of us

         „Maggie” wzbudzała wiele zamieszania od samego początku swojego medialnego żywota, głównie za sprawą wiązania projektu – ponurego miksu dramatu i horroru – z nazwiskiem Arnolda Schwarzeneggera. Nawet najwierniejsi fani gwiazdora kina akcji lat 80. zadawali sobie pytanie: czy Arnie, przyzwyczajony do ganiania z karabinem w dłoniach, udźwignie ciężar roli dramatycznej? Złowróżbne tezy, jakoby niecodzienny występ miał pogrążyć tak Austriaka, jak i sam film, okazały się nie mieć wiele wspólnego z rzeczywistością: „Maggie” to niezgorsza produkcja, której najsilniejszym punktem jest właśnie obsada aktorska.

maggie-1

     Schwarzenegger kreuje tu postać Wade’a Vogela, farmera ze Środkowego Zachodu, który wraz z żoną i dziećmi próbuje odnaleźć się w postapokaliptycznej rzeczywistości. Dookoła panuje plaga zombie, a kolejne rodziny tracą bliskich przez śmiercionośny wirus. Ofiarą epidemii pada także Maggie (Abigail Breslin), nastoletnia córka Wade’a. Dziewczyna zostaje poddana częściowej kwarantannie, lecz dzięki zaprzyjaźnionemu z Vogelami lekarzowi wraca do domu. W ten sposób będzie miała okazję pożegnać się z ukochanymi zanim wirus przemieni ją w mordercze monstrum.

     „Maggie” odpowiada na pytanie, co by było, gdyby Terrence Malick wyreżyserował film o zombie. Zdjęcia Lukasa Ettlina („Prawnik z Lincolna”) w każdym niemal calu wypełnione są typowymi artystycznymi doktrynami twórcy „Drzewa życia”: zdominowane przez przenikliwy naturalizm, kręcone były głównie w malowniczych, eterycznych plenerach. Odniesień do Malicka można znaleźć więcej. Zupełnie jak żołnierze w „Cienkiej czerwonej linii”, Vogelowie muszą zmierzyć się ze światem, którego nie są w stanie kontrolować, ani nawet zrozumieć.

     Art-house’owa estetyka zdjęć Ettlina stanowi doskonałe tło dla głębokich rozważań nad wartością życia, a melancholijna tematyka filmu prowokuje do kontemplacji zarówno nad problemem eutanazji, jak i nad nieuleczalnymi chorobami, dziesiątkującymi ludzkość każdego roku. Niestety, „Maggie” nie urasta do rangi dziewięćdziesięciominutowej, celuloidowej medytacji – kilkadziesiąt pierwszych minut projektu bardziej niż aktywność umysłową wzbudza… ziew. Wstęp i pierwsza faza rozwinięcia filmu wynudzą nawet najbardziej cierpliwego kinomana: reżyser Henry Hobson narzuca „Maggie” ślamazarne tempo i stara się je skryć pod atrapami imponujących, panoramicznych ujęć. Na ekranie niewiele się dzieje, a postaci wymieniają się zdawkowymi, bezuczuciowymi zdaniami. Obraz Hobsona staje się atrakcyjnym wizualnie, acz pustym dramatem psychologicznym; w głowach jego bohaterów nie dzieje się nic ciekawego.

     Z marazmu wyciągają nas w drugiej połowie filmu Schwarzenegger i Breslin, oboje u szczytu możliwości aktorskich. Tytułowa bohaterka jest przerażona śmiertelną chorobą, która stara się zawładnąć jej ciałem, lecz – jako pół-sierota i poblask szarej codzienności ojca – próbuje zachować wewnętrzną siłę. Schwarzenegger ustępuje młodszej towarzyszce miejsca, jeżeli chodzi o naturalny talent, lecz jest dużo bardziej niż ona charyzmatyczny. Wierzymy, że jest zatroskanym ojcem mieszkającym na farmie, gdzieś między Kansas a Nebraską, nawet jeśli dwa lata temu wraz z Sylvestrem Stallone’m planował ucieczkę z więzienia, a jego silnie austriacki akcent pozostaje niewzruszony od zamierzchłych czasów.

     Druga połowa filmu, nie tylko solidnie odegrana, ale też ciekawiej rozpisana, znacznie podnosi wartość ogółu projektu. „Maggie” od początku do końca pozostaje dziełem trudnym w odbiorze, lecz mniej więcej w czterdziestej piątej minucie ciężar filmu zaczyna działać na jego korzyść: wnętrza bohaterów wypełniają się skomplikowanymi emocjami, a widz zostaje obarczony nagłą empatią. Projekt Henry’ego Hobsona nie jest na tyle udany, na ile być powinien, ale dowodzi sporemu talentowi każdego członka ekipy realizacyjnej – zwłaszcza aktorskiej.

maggie-2

     Recenzja znajduje się także na stronie filmweb.pl, pod niniejszym odnośnikiem. Zapraszam do śledzenia swojego profilu w tym serwisie.

6

Advertisements

Jedna myśl nt. „The last of us”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s