Dude-tastic!

           „Film, który za chwilę obejrzycie, zaginął niemal bezpowrotnie. Wszelkie jego kopie zostały uznane za zakazane i zniszczone na mocy poleceń głowy państwa, Ronalda Reagana”. Takimi słowami rozpoczyna się „Dude Bro Party Massacre III”. Nie sposób przeoczyć w tym kuriozalnym prologu dosadnego nawiązania do paradokumentalnej koncepcji „Teksańskiej masakry piłą mechaniczną”, a także uszczypliwej krytyki rządów 40. prezydenta Stanów Zjednoczonych. Film nie jest jednak wymagający intelektualnie. Jego wstęp bardzo wyraźnie podpowiada, z jakim projektem będziemy mieli do czynienia: „DBPM3”, bardziej komedia niż horror, za zadanie obiera sobie kpinę z lubianych w latach 80. slasherów, raz po raz drwiąc też z jankeskiej kultury i mentalności. „Ale to już było”, parskniecie być może znudzeni. Spieszę Wam odpowiedzieć, że „Dude Bro…” aż do ostatnich minut pozostaje absolutnie niewzruszony w swym komediowym blichtrze, „Zombeavers”, przykładowo, zjadając na śniadanie.

dudebroshower

     Jakim cudem zdematerializowany lata temu, mikrobudżetowy horror odmaterializował się niespodzianie w lipcu 2015 roku? Odpowiedź jest tyleż prosta, co niedorzeczna. „Dude Bro Party Massacre III”, wyklęty i zgładzony przez zapienionych Republikanów, zachował się na jednej, jedynej taśmie VHS, zgranej późną nocą pod koniec lat 80. z lokalnej telewizji miasta Minneapolis. Film przepadłby bez śladu, a jego istnienie uznawano by za legendę, gdyby nie dobre serce szczęśliwego posiadacza archaicznego nagrania, który postanowił podzielić się nim ze światem. Teraz kultowy sequel wraca do użytku, by miłośnicy obskurnych slasherów nie posiadali się z radości. Takie bujdy sprzedają nam przynajmniej twórcy filmu.

     Ja kupiłem je niemal w ciemno, kiedy tylko obejrzałem pierwszy zwiastun promocyjny. Co więcej, wierzę, że znajdą się widzowie, którzy bajkę reżyserów łykną jak młode pelikany. „Dude Bro…” jest dziełem nie tylko pomyślanym jako retro horror, ale i status old-schoolowego filmu grozy zwycięsko osiągającym. Oprawa wizualna nie pozostawia żadnych złudzeń – „DBPM3” to najszlachetniejszy relikt ery VHS-ów! Film kręcony był w rozdzielczości zbliżonej do 640×480 pikseli, obraz jest mętny i przytłumiony, na dolnym krańcu towarzyszy mu zresztą szarawy, poziomy pasek. Reżyserowana przez trio Tomm Jacobsen/Michael Rousselet/Jon Salmon szydera to olbrzymie osiągnięcie w dziedzinie technicznej, projekt nie tylko napełniony tęsknotą za „Piątkami, trzynastego”, ale też jak niektórzy ich biedniejsi rówieśnicy wyglądający. Całość, pomimo skromnego budżetu, cechuje się bogactwem stylistycznym oraz efektownością. Wystarczy wspomnieć tu sceny otwierające „DBPM3”, przedstawione jako flashbacki poprzednich pozycji z teoretycznej trylogii: kolesie i brachole ostro imprezują, będąc przy okazji masakrowanymi przez filmową antagonistkę. Każdy epizodyczny bohater ginie krwawo, spektakularnie i przede wszystkim absurdalnie – kto nie zostaje ścięty zębatym dyskiem cyrkularki, ten kończy z twarzą w sokowirówce. Najbardziej imponuje jednak moment, w którym głowa studenta eksploduje w efekcie kontaktu z kostką Rubika. Brakuje słów, którymi opisać można geniusz tej krótkiej sekwencji. Inteligentnie parodystyczny charakter oraz wysoki poziom wykonawczy nadają „DBPM3” niebagatelną jakość.

     Film Jacobsena, Rousseleta i Salmona wykazuje jeszcze wyższy stopień samoświadomości. „Dude Bro…” nie powiela błędów takich pozycji jak „Student Bodies” czy „Piszcz, jeśli wiesz co zrobiłem w ostatni piątek trzynastego”, które w parodię slashera tylko się bawiły. Reżyserski tercet gloryfikuje horrory z niższej półki, wydobywając z nich wszystko to, co kocha publika. W ten sposób szlachtująca członków bractwa studenckiego Motherface rzuca komicznymi one-linerami na miarę Freddy’ego Kruegera, obecni na planie charakteryzatorzy nie boją się skąpać aktorów (i scenografii) we krwi, a bohaterowie, nie bacząc na płeć, przejmują cechy wpisane w DNA archetypicznej ekranowej zdziry.

     Potknięciem na drodze do pełnego sukcesu okazał się dla reżyserów przydługi czas trwania. Nawet podczas mocno zakrapianej piątkowej imprezy zdajemy sobie sprawę, że film śmiało mógłby zawęzić długość o dziesięć do piętnastu minut.

     „Dude Bro Party Massacre III” jest może głupawą parodią, lecz na tle innych resetujących umysł horrorów komediowych wyróżnia się zaangażowaniem ekipy filmowej w realizację materiału, szalenie bystrym poczuciem humoru oraz wysokiej klasy poziomem wykonania. Film wzbudza salwy śmiechu, ale okazuje się też dziełem urzekająco nostalgicznym, przywołującym wspomnienia po tak obskurnych tytułach jak „Slumber Party Massacre II” czy „Night of the Creeps”. Jacobsen, Rousselet i Salmon, prawdopodobnie wcale tego nie zamierzając, stworzyli jeden z lepszych obrazów roku. „DBPM3” to horrorowe „Kung Fury” na sterydach.

dudebrobedscene

dudebromotherf

dudebrologo

     Recenzja znajduje się także na stronie filmweb.pl, pod niniejszym odnośnikiem. Zapraszam do śledzenia swojego profilu w tym serwisie.

7

Advertisements

Jedna myśl nt. „Dude-tastic!”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s