10 najlepszych horrorów o tematyce halloweenowej

            Halloween. Ten magiczny czas, w którym fan horroru ma pełne i niepodważalne prawo do piania z zachwytu nad ulubionymi gatunkowymi pozycjami. Z okazji jutrzejszego „święta” postanowiłem przygotować ranking dziesięciu fabularnych esencji – filmów, które najlepiej oddają ducha 31 października. Niektóre z nich podejmują poważniejszą tematykę, inne straszą za pomocą groteski, wszystkie podsycają niepowtarzalną aurę halloween. Zapalcie świeczkę, włóżcie ją do dyniowego lampionu i zabierajcie się za oglądanie!

miniatura

10. „Gość” (2014), reż. Adam Wingard

TheGuest

     Ubiegłoroczny przebój Adama Wingarda nie stawia na halloween wyraźnego akcentu, choć odświętne dekoracje otaczające pustynny dom Petersonów urzekają swą bezpretensjonalnością. Prawdziwą bombą okazuje się jednak scena finałowa, rozgrywająca się w wystrojonej sali gimnastycznej lokalnej szkoły. Spora to, najwyraźniej, sala skoro zdołano postawić w jej czterech ścianach niekończący się labirynt, mający prowadzić do centrum imprezy. Chociaż siłą „Gościa” nie jest logicznie rozegrana akcja, okazuje się nią niepowtarzalna, szalenie kampowa estetyka. Nie dziwi fakt, że ostatni projekt Wingarda w zaledwie rok po premierze urósł do rangi dzieła kultowego.

9. „Dom tysiąca trupów” (2003), reż. Rob Zombie

Houseof1000c

     Halloween, obrzeża Teksasu. Żądni wrażeń studenci poznają historię sadystycznego mordercy, Doktora Satana. Przypowieść okazuje się bardziej niż prawdziwa, gdy młodzi trafiają na dom Firefly’ów – kanibalów polujących na naiwnych turystów… Mroczny, satanistyczny motyw morderstw. Niestosownie komediowy ton, bawiący i zarazem wprawiający w zakłopotanie. Katowanie zmysłów ciężką oprawą audiowizualną. W skrócie: niepokój i szaleństwo. Po seansie „Domu tysiąca trupów” nie będziesz wiedział, jak się nazywasz; będziesz jedynie świadomy, że obejrzałeś coś paskudnego.

8. „May” (2002), reż. Lucky McKee

May 2002

     „May” – najlepszy jak dotąd film Lucky’ego McKee – dowiódł, że nawet w tak przewałkowanym gatunku jak horror można stworzyć dzieło szalenie oryginalne. Osobliwą protagonistką (w tej roli rewelacyjna Angela Bettis) targają lęki i niepewności, ale też pragnienia – tyleż niecne, co szlachetne. McKee zabiera nas w podróż po umyśle May, chce, byśmy zrozumieli jej ekscentryczne zachowanie, zaczęli jej kibicować w walce o lepsze życie. May Canady to wielowymiarowa i pasjonująca postać, a sam film z jej udziałem do dziś pozostaje najlepszym horrorem psychologicznym XXI wieku. Halloweenowa transformacja tytułowej bohaterki nie daje o sobie zapomnieć na długo po projekcji filmu.

7. „HellBent” (2004), reż. Paul Etheredge

HellBent2004

     W halloweenową noc grupa atrakcyjnych przyjaciół wybiera się na imprezę do West Hollywood. Wszyscy są napaleni, spijają litry alkoholu i bawią się, jakby nie było jutra. Szampańskim swawolom przygląda się diabeł z gołym torsem, w ręku trzymający piekielnie ostry sierp. „HellBent” to nie tylko klasyczny horror z nurtu stalk’n’slash, ale też rzadko spotykany slasher… gejowski. Reżyser Paul Etheredge umiejętnie pogrywa z widzem: jego film, choć przypomina tak reprezentatywne pozycje jak „Krzyk” czy „Piątek, trzynastego”, ma w ofercie kilka zawrotnych twistów fabularnych. Do myślenia daje już sam fakt uczynienia z bohaterów grupy homoseksualistów: jak przenieść archetyp final girl na którąś z męskich postaci (zwłaszcza, że niektóre są wręcz hipermęskie)? Na obecność pośród horrorów idealnych na halloween „HellBent” zapracował sobie bajecznymi kostiumami oraz scenografią, idealnie oddającymi żar tego święta tak w gejowskiej stolicy Los Angeles, jak i w USA w ogóle.

6. „Hellions” (2015), reż. Bruce McDonald

hellions4

     Film Bruce’a McDonalda ma tę przewagę nad swoimi konkurentami, że jest jednym z nielicznych horrorów akcentujących pogaństwo święta przypadającego na 31 października. Halloween ma korzenie okultystyczno-satanistyczne, bywa – słusznie lub niesłusznie – utożsamiane z czarną magią. Właśnie na ten aspekt zwyczaju odnoszącego się do święta zmarłych postawił reżyser. „Hellions” gardzi półśrodkami i ugładzeniami, typowymi dla takich pozycji jak tegoroczne „Tales of Halloween” czy „All Hallow’s Eve 2”. Jest horrorem z krwi i kości, filmem o gęstej, bardzo ponurej atmosferze. Imponuje też nasycona barwa, jaką nadano obrazowi – niemniej intensywna niż kolory roztaczające się obecnie za oknem.

5. „The Houses October Built” (2014), reż. Bobby Roe

THOB

     Bohaterowie „The Houses October Built” przemierzają Stany Zjednoczone w poszukiwaniu Domów Strachu, w których ucharakteryzowani aktorzy płatają gościom straszliwe figle. Jest październik, pod drzwiami kolejnych gmachów pojawiają się lampiony z dyni, atmosfera grozy unosi się więc w powietrzu – ku uciesze widza. Wizyty młodych protagonistów w kolejnych Domach stają się tym bardziej przerażające, im dalej zapuszczają się oni na Głębokie Południe kraju. Dopiero ostatnie miejsce ich postoju okazuje się przystankiem z piekła rodem, w międzyczasie atmosferę niepokoju wzmagają jednak tańce liści i szkaradnych gałęzi czy wszechobecne brązy oraz czerwienie. Grozę filmu Bobby’ego Roe zbudowała właśnie jesień.

4. „Halloween II” (2009), reż. Rob Zombie

HalloweenII2009RZ

     W momencie premiery „Halloween II” zebrał przeraźliwe cięgi od krytyków, którzy smagając film za groteskową przemoc i nazbyt wymyślny scenariusz dowiedli jednak wyłącznie swemu ograniczeniu. Rebootując zapoczątkowany przez Johna Carpentera cykl, Rob Zombie tchnął w niego nowe życie. Sequel „Halloween” z 2007 roku odchodzi od tonu bazowej serii, a Michaela Myersa, Samuela Loomisa i przede wszystkim Laurie Strode przedstawia jako postaci o solidnym szkielecie psychologicznym. „Halloween II”, będąc zarówno krwawym horror, jak i dramatem, koncentruje się na losach bohaterów próbujących odbudować swoje zrujnowane życie. Najciekawszym okazuje się tu wątek Laurie, która przekonuje się, że z psychopatycznym bratem łączą ją niemal metafizyczna więź, a na pewno pokrewne problemy mentalne. Myers – pomimo błędnych przekonań wielu, jak najbardziej żywy – poszukuje natomiast ukrywającej się siostry, przemierzając wioski i miasta. Zbliża się w końcu 31 października. Obie pozycje dylogii Zombie zasługują na pełną uwagę, lecz to „Halloween II” utopi Was w jesiennym zasępieniu i agresywnym mroku. Film warto zobaczyć choćby ze względu na dopieszczoną warstwę audiowizualną – to chyba jeden z najpiękniejszych horrorów ostatnich lat.

3. „Jeździec bez głowy” (1999), reż. Tim Burton

SleepyHollow2

     Tim Burton to prawdziwy wizjoner. Jakkolwiek banalną nie byłaby owa teoria, „Jeździec bez głowy” przemawia za jej autentycznością. Ciężko wskazać film równie posępny jak ten. Od 1999 roku kino nie widziało miasta równie mglistego jak tytułowe Sleepy Hollow, a żaden z filmowych śmiałków nie postawił stopy w lasach tak bardzo złowróżbnych jak te burtonowskie. Wrażliwość estetyczna reżysera zapiera dech w piersi – momentami „Jeździec bez głowy” przypomina pejzaż mistrzowskiego pędzla.

2. „Upiorna noc halloween” (2007), reż. Michael Dougherty

TrickRTreat-HNiD

     Spośród wielu halloweenowych horrorów „Upiorna noc…” jest chyba filmem najbardziej ceniącym tradycję październikowego święta duchów. Ba – filmem gloryfikującym tę tradycję. Gdy pierwszy raz przymierzałem się do seansu dzieła Dougherty’ego, nie wróżyłem sobie porywającej projekcji. „Trick ‚r Treat”, na przekór do bólu generycznemu tytułowi, okazał się jednak obrazem spektakularnie udanym. Nie jest to spowodowane faktem, że tematyczne, konkurencyjne horrory z tego okresu reprezentowały bardzo mierny poziom („Koszmar nocy duchów”, „Nieuleczalny strach”, „Noc halloween”). „Trick ‚r Treat” to obraz zbudowany na podwalinach klasycznego suspensu, znajomości gatunku (i potrzeb jego miłośników), a także old-schoolowego gore. Mało który reżyser wykazał się takim poczuciem ducha halloween jak Michael Dougherty.

1. „Halloween” (1978), reż. John Carpenter

Halloween1978JC

     Zaskoczenia nie ma. Mistrz horroru John Carpenter nakręcił film, który na stałe wpisał się w karty historii kinematografii. Przy użyciu minimalnych środków zbudował prawdziwą arkę, która po morzu kina grozy pływa od dekad i nic nie wskazuje na to, by miała w nim utonąć. Po obejrzeniu tak groteskowego obrazu jak „Trick ‚r Treat” koniecznie sięgnijcie po „Halloween”. Carpenterowski majstersztyk wbija w fotel i przyprawia o najchłodniejsze dreszcze, jakie można sobie wyobrazić. To arcydzieło, które nawet przy entym seansie budzi niezwykle rozniecone emocje.

     Honorable mention: „Mroczna noc stracha na wróble” (1981), „Noc demonów” (1988), „Zdjęcia Ginger” (2000), „Tales of Halloween” (2015).

     Tekst znajduje się także na stronie MoviesRoom.pl, pod niniejszym odnośnikiem. Zapraszam do śledzenia swojego profilu w tym serwisie.

Advertisements

7 myśli nt. „10 najlepszych horrorów o tematyce halloweenowej”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s