Krótka piłka: „Gwiezdne wojny – Przebudzenie Mocy” [2015]

         Po „Star Trek Into Darkness” J.J. Abrams powraca z kolejnym wyczekiwanym widowiskiem science-fiction. I choć „Przebudzeniu Mocy” nie można zarzucić wiele, nie jest to film równie udany jak „W ciemność”. Uznanie wzbudza wprawa, z jaką Abrams balansuje pomiędzy oczekiwaniami fanów oryginalnej trylogii a potrzebami młodszego widza. „Epizod VII” naładowany jest pierwszoligowymi efektami specjalnymi, lecz wzbudza zarazem nostalgię: wnętrza Sokoła Millennium w niczym nie przypominają statków kosmicznych widzianych w aktualnych pozycjach gatunkowych, co więcej – pachną naftaliną. Lawirowanie reżysera między erami i specyfikami kina fantastycznonaukowego okazuje się być tańcem na linie.

starwars7

     „Przebudzenie Mocy” pierwsze odsłony kultowej sagi potrafi przypominać w najgorszy możliwy sposób – bywa ich wierną kalką, kompilacją sztandarowych wątków (na nowo przyglądamy się chociażby melodramatycznej relacji ojciec-syn). Znacznie ciekawiej wypada skonfrontowanie ze sobą zgromadzonych na planie aktorów oraz ekranowych bohaterów: Carrie Fisher i Harrison Ford nadają filmowi przyjemnie sentymentalny wydźwięk, a Daisy Ridley i John Boyega, nawet jeśli odgrywają bezpłciowe postaci (Rey to przykładne odwzorowanie Katniss Everdeen), imponują młodzieńczą werwą. Nic nie wskazuje na to, by patronat The Walt Disney Company miał sprowadzić nowe „Gwiezdne wojny” do poziomu „Mrocznego widma”. Czy najsłynniejsza space opera w historii kinematografii znajduje się jednak w dobrych rękach? Czas pokaże.

06

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s