Twój film jest abominacją! [„Skowyt 2: Twoja siostra jest wilkołakiem”, 1985]

            Anno Domini 1985 nie zaznaczył się w kartach filmowego horroru jako rok nadzwyczaj szczęśliwy. W kinach obok takich hitów jak „Postrach nocy” gościło badziewie: „Ghoulies”, „Wzgórza mają oczy II”. „Skowyt 2: Twoja siostra jest wilkołakiem”, wydany cichaczem przez upadłe dziś studio Hemdale, budzi z kolei pogardę jako projekt artystycznie wybebeszony, choć jego status podręcznikowego filmu typu „so bad it’s good” zdołał na przestrzeni lat zjednać wielu. Christopher Lee przepraszał za swój występ w sequelu i – przy całym szacunku dla mistrza, który w latach 80. zwyczajnie się wykoleił – trudno mu się dziwić.

Stirba1

     Nadchodzą dziesięciotysięczne urodziny Stirby (Sybil Danning) – możnej i piersiastej wilkołaczycy o biseksualnych zapędach. Z tej okazji do jej zamczyska w Transylwanii przybywają likantropy z całego świata, wśród nich erotycznie wygłodniała Mariana (Marsha Hunt). Nimfomanka gościła na pogrzebie tragicznie zmarłej dziennikarki Karen White, gdzie wzbudziła zainteresowanie brata nieboszczki, Bena (Reb Brown). Od innego tajemniczego intruza (Lee) Ben dowiaduje się, że jego siostra padła ofiarą potwornej klątwy. Obaj ruszają do Rumunii, by pomścić śmierć Karen i nie dopuścić do bestialskiego świętowania obchodów Festiwalu Księżyca. W wyprawie towarzyszy im słodka, czcza blondyneczka (Annie McEnroe).

     „Skowyt 2” został na tyle zmyślnie rozpisany, na ile Reba Browna można nazwać zdolnym artystą. Rola u Philippe’a Mory okazała się dla aktora przymiarką do najbardziej kultowego występu w jego karierze: tego w sieczce Bruno Matteiego, „Strike Commando”, ma się rozumieć. Wiele łączy Bena White’a z sierżantem Michaelem Ransomem, a już symbiotycznymi wydają się ich szalone okrzyki bojowe. Czy strzelający do Wietnamczyków z karabinu maszynowego, czy też szarpiący się z wilkołakami, Brown kreuje postaci niezrównoważone emocjonalnie, jakby dotknięte ostrą odmianą schizofrenii. W kontynuacji „Skowytu” były Kapitan Ameryka nie miał też, oczywiście, solidnej roli do opracowania. Jego bohater został napisany na kolanie; na dwadzieścia minut przed napisami końcowymi widz poznaje pierwszy i ostatni fakt z życiorysu mężczyzny – przedstawia się White jako (jakże by inaczej) weteran wojny wietnamskiej.

Stirba2

     Danning jako wiecznie półnaga Stirba ma za zadanie uwodzić – to krokiem, to tańcem, to jękiem. Jej antagonistka to ucieleśnienie najbardziej stereotypowych fantazji cielesnych, lecz piękna aktorka w pełni zdaje sobie z tego sprawę: biustem grała już chociażby w „Przygodach Herkulesa”. Słabiej spisuje się nieznana szerzej Annie McEnroe. Jej seksapil gaśnie na tle kreacji Danning, a poziom zdolności aktorskich przyprawia o ból głowy. Najlepiej wśród odtwórców ról przodujących prezentuje się Christopher Lee, który z przygłupich dialogów potrafi wyczarować oratorstwo.

     Rozczarowuje fakt, że twórcy nijak nie potrafili zużytkować naturalistycznych, środkowoeuropejskich pejzaży (film kręcono w Czechosłowacji). „Skowyt 2” nie posiada najczęściej żadnej właściwej scenografii i powinno okazywać się to jego zaletą. Za sprawą ubogich, klaustrofobicznych zdjęć dzieje się jednak przeciwnie. Im dalej zapuszcza się Mora w las, tym gorzej na tym wychodzi. Reżyserowi, mającemu na swoim koncie kilka cenionych tytułów, udało się wykazać amatorstwem na każdym niemal szczeblu. Gdy film rozbrzmiewa muzyką, brzmi ona jakby przygrywana była na keyboardzie dla dzieci. Gdy ścieżka dźwiękowa splata się z dialogami postaci, kompozycje w tle sprawiają wrażenie nienaturalnie przyćmionych przez rozmowy. Gdy nie kuleje udźwiękowienie, rażą sztuczne efekty specjalne lub dyletancki montaż.

     Można odnieść wrażenie, że „Skowyt 2” zaplanowany został jako horror komediowy; nie przekłada się to jednak na wymowę scenariusza i rozumowanie współtwórców. Aktorzy są sztywni, brak im satyrycznego drygu, całość podana zostaje na zimno. Tylko od widza i od jego tolerancji na bubel zależy to, z jakim filmem się zmierzy. Seans, zwłaszcza w przypadku fanów horroru Joe Dantego, może okazać się bolesnym doświadczeniem. Może okazać się też nostalgiczną wędrówką przez meandry (bardzo) rozrywkowego kina o niskim poziomie wykonania. Ja sam pokochałem „Skowyt 2”: za przebojowe, new wave’owe kawałki, za fontanny czerwonej jak cegła krwi tryskające z oczodołów gumowych manekinów, za absurdalny montaż towarzyszący napisom końcowym. Uroczą chałturę pokochałem jednak jako fan kiczu. Jako fan kina zdaję sobie sprawę, że „Twoja siostra jest wilkołakiem” to niemal abominacja.

Stirba3

     Recenzja znajduje się także na stronie filmweb.pl, pod niniejszym odnośnikiem. Zapraszam do śledzenia swojego profilu w tym serwisie.

04

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s