„We’re all on the same endless highway”. [„Southbound”, 2015]

          „Żale i wyrzuty sumienia. Pokuta i rekompensata. Takie już jest to nasze życie, prawda?” Tymi słowami wita nas Larry Fessenden jako tajemniczy radiowy DJ, jeden z bohaterów antologii grozy „Southbound”. Potem każe nam pocałować przeszłość na pożegnanie, zamknąć drzwi samochodu i palić gumę jak diabli. W aucie towarzystwa dotrzymuje nam blisko tuzin barwnych i nie mniej zagadkowych postaci – protagonistów kolejnych segmentów składających się na rozczłonkowaną historię. Tylko czy „protagoniści” to adekwatne słowo?

southbound2

     Na „Southbound” złożyło się w sumie pięć kilkunasto-, kilkudziesięcio minutowych opowieści. Nie są one w pełni od siebie wyodrębnione, większość z nich z każdą inną łączy choćby najmniejszy szczegół. Szukanie odpowiedzi, o jaki detal chodzi, leży już w interesie widza – i na tym polega cała zabawa.

     Najlepiej sprawdzają się w „Southbound” segmenty środkowe. W jednym z nich, noszącym umowny tytuł „Siren”, członkinie kobiecej kapeli trafiają do domu pośrodku pustyni. Upiorni gospodarze oferują zbłąkanym artystkom pomoc, nie mówiąc im, że mają wobec nich przerażające plany. W „The Accident” lekkomyślny kierowca brutalnie potrąca zszokowaną, stojącą na środku drogi ofiarę. Chcąc jej pomóc, zabiera ją do okolicznego szpitala, który okazuje się opuszczony. Poszkodowana umiera na jego oczach, a mężczyzna zdany jest wyłącznie na telefoniczne wsparcie wykwalifikowanego doktora. Lekarski głos z minuty na minutę brzmi jednak coraz bardziej podejrzanie… Bohaterem noweli „Jailbreak” uczyniono impulsywnego brutala, zdolnego odstrzelić dłoń każdemu, kto nie udzieli mu wymaganych odpowiedzi. Uzbrojony narwaniec poszukuje dawno zaginionej siostry.

southbound1

     Autorami wymienionych opowieści są miłośnicy gatunku i nie sposób tego faktu przeoczyć. „Siren” uderza w ekranowe klisze, lecz wychodzi na tym efektywnie. Inspirowany kinem satanistycznym ustęp jest równie skwarny, jak lato 1973 roku w Teksasie. W „The Accident” zachwyca bezpruderyjność efektów gore, a w „Jailbreak” – surrealistyczna kolorystyka poszczególnych scen. Powodów, by piać z radości fani horroru znajdą jeszcze więcej: zdjęcia do „Southbound” powstawały m.in. w słynnym Roy’s Motel and Cafe w Amboy, ścieżka dźwiękowa grupy The Gifted jest dalece podobna do muzyki Disasterpeace, a sam film nosi mrożący krew w żyłach morał. Jaki – musicie przekonać się sami.

     Paradoksem okazuje się fakt, że reżyserowane przez duet Radio Silence segmenty krańcowe – otwierający film „The Way Out” i finałowy „The Way In” – wypadają na tle wewnętrznych opowieści blado. W preludium dwaj przyjaciele uciekają przed lewitującymi w powietrzu czartami, nieugięcie podążającymi za ich autem. Ci sami mężczyźni towarzyszą także finalizacji horroru, choć grają tu role zgoła odmienne. Prolog, mimo ciekawego designu demonicznych prześladowców, razi chaotyczną reżyserią. Lepiej prezentuje się epilog, władający przysadzistym fabularnym twistem, umiejętnie mącącym widzowi we łbie.

     Sceny końcowe podzielą odbiorców filmu na dwa obozy. Członkowie pierwszego, nawet jeśli zmuszeni zostaną pogłówkować nad sensem „Southbound” podczas powtórnego seansu, docenią wyobraźnię twórców oraz przemawiające przez nich uszanowanie klasycznej antologii (bliżej bowiem filmowi do „Creepshow” niż do „V/H/S”). Drugi obóz – przeciwnie – uderzony skrzydłem fantazji zacznie zadawać dużo niepotrzebnych pytań. „Southbound” to horror zbudowany na niedopowiedzeniu, noszący formę koszmarnego snu, z którego nie można się wybudzić, ulokowany na niewidzących końca bezdrożach. To film tak bardzo zaskakujący, że najlepiej podejść do niego nie mając mniejszego pojęcia, o czym ma traktować.

southbound5

     Recenzja znajduje się także na stronie filmweb.pl, pod niniejszym odnośnikiem. Zapraszam do śledzenia swojego profilu w tym serwisie.

07

Reklamy

2 myśli nt. „„We’re all on the same endless highway”. [„Southbound”, 2015]”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s