Gdy się filmowiec spieszy, to się diabeł cieszy. [„Satanic”, 2016]

     Łatwo można wydedukować, że „Satanic”, najnowszy horror o kulcie diabła, to fabularny debiut mało wprawionego reżysera. Niniejszym filmem Jeffrey G. Hunt stawia pierwsze kroki w świecie kina pełnometrażowego. Dotychczas znany był z pracy telewizyjnej, a jego największym osiągnięciem pozostaje reżyseria kilkunastu odcinków „Kryminalnych zagadek Las Vegas”. Jak na ironię, „Satanic” – projekt ładnie sfotografowany, lecz pusty – więcej wspólnego ma właśnie z dowolną odsłoną „CSI” niż z pełnowymiarowym horrorem. Bohaterowie filmu, podróżując po Mieście Aniołów, stają się częścią mało wyszukanej zagadki paranormalnej.

satanic1

     Gdy w najlepsze trwa alkoholowa libacja, jedna z uczestniczących w zabawie dziewcząt podrzyna sobie gardło. Przed śmiercią majaczy o różnych wizjach piekła, wymiotuje, naznacza pocałunkiem zdegustowane twarze, wreszcie sugeruje, że niebawem zobaczy się z resztą „po drugiej stronie”. Chloe (Sarah Hyland) i jej przyjaciele są w szoku – nieświadomie stali się uczestnikami satanistycznego obrzędu. Wkrótce zaczyna upominać się o nich książę ciemności.

     Napisany przez Anthony’ego Jaswinskiego („Kristy”, „183 metry strachu”) scenariusz nie przejawia najczęściej sensu. Nigdy nie zostaje wyjaśnione, dlaczego samobójstwo przypadkowej, ledwo poznanej dziewczyny ściąga na bohaterów nadnaturalne konsekwencje. Ciężkim orzechem do zgryzienia pozostaje również fantazyjny finał filmu, łączący się bezpośrednio ze sceną otwierającą. Co przykre, to właśnie popędliwa, niezdyscyplinowana wyobraźnia scenarzysty o swojsko brzmiącym nazwisku okazuje się największą „zaletą” „Satanic”. Jaswinski ma interesujące wyobrażenie piekła. Widzi je jako „piękny chaos” – nie tyle miejsce, co urzeczywistnienie najgorszego bólu każdego z nas. Garść niezłych pomysłów utopiona zostaje, niestety, w morzu zamysłów zupełnie chybionych, niedorzecznych (patrz: wizyta protagonistów w opuszczonej fabryce i jej skutki). W przypadku „Kristy” wykazał się młody fabularzysta doskonałym zrozumieniem minimalizmu: skąpa akcja wyostrzała tu zmysły widzów, szykowała ich na najgorsze, a właściwie na najstraszniejsze. W „Satanic” rozwój wydarzeń także bywa mocno hamowany, lecz nie by budować napięcie, a nieświadomie nudzić.

     Za niedopracowane tempo i błędnie skomponowaną akcję winić możemy już tylko reżysera. Wrażenie, że Hunt nie wiedział, jak sprawnie wyreżyserować swój pierwszy film fabularny, jest dobitne. Być może, gdyby zamknąć „Satanic” w ramy 40-minutowego średniego metrażu, a co bardziej przerażające zdarzenia pokazywać w obrębie kadru kamery – nie we wzmagających frustrację urywkach, praca Hunta zebrałaby lżejsze cięgi.

satanic2

04

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s