Pozorna idylla. [„What We Become” aka „Sorgenfri”, 2015]

     Osiedlem Sorgenfri wstrząsają okropne doniesienia: jego mieszkańcy poddani zostaną bezwzględnej kwarantannie, ponieważ w okolicy nastąpił nagły wybuch tajemniczej epidemii. Nie wiadomo, jaki wirus dziesiątkuje do niedawna idylliczne sąsiedztwo; wiadomo, że życiu wciąż ocalałych ludzi zagraża śmiertelne niebezpieczeństwo. Gustav Johannson (Benjamin Engell) i jego koleżanka Sonja (Marie Hammer Boda) chcą wydostać się z wyizolowanej suburbii, lecz teren strzeżony jest przez uzbrojonych żołnierzy.

whatwebecome1

     „What We Become” w reżyserii Bo Mikkelsena obwołano jako pierwszy zombie horror produkcji duńskiej, chociaż inny powstały na terytorium Królestwa Danii film grozy o pokrewnej tematyce, „Opstandelsen”, widzieliśmy sześć lat temu. Na gatunkowe kuzynostwo można przymknąć oko; w dobie popytu na seriale takie jak „The Walking Dead” czy „Ash kontra martwe zło” nieumarli „przeżywają” przecież drugą młodość. Problemem – przynajmniej dla niektórych widzów – okaże się fakt, że fabularnie też nie ma tu miejsca na oryginalność: film mocno przypomina choćby lipcowy thriller „Viral”, wydany przez Blumhouse Productions. Ja sam uznaję wszakże, że jest to bodziec do radości.

whatwebecome3

     Zarówno „Viral”, jak i „What We Become” (duń. „Sorgenfri”) są dreszczowcami bazującymi na strachu przed izolacją, a osadzonymi w bardzo ograniczonych, niemal scenicznych przestrzeniach. Apokaliptycznemu „Viral” brakowało niekiedy dynamizmu, choć dzięki spowolnionej akcji reżyserzy Joost i Schulman zbudowali sugestywną aurę grozy: bohaterowie filmu obawiali się nie żywych trupów – których wprowadzono do scenariusza niewiele – a tego, co przyniesie kolejny dzień odosobnienia i marazmu. Mikkelsen obrał tę samą ścieżkę. Jego projekt to spojrzenie na pierwsze dni epidemii, która ma okazać się katastrofalna w skutkach. Makabryczne pokłosie, stanowiące efekt kiepsko zorganizowanej kwarantanny, przedstawione zostaje dopiero w ciągu parunastu finalnych minut filmu. Wcześniej przyglądamy się rozpadowi rodziny, próbom charakterów oraz zdziczeniu i walce z niechcianymi, acz ludzkimi instynktami (Dino Johansson, głowa rodziny, odbierający racje żywnościowe zdesperowanej kobiecie). „What We Become” to horror egzystencjalny, pełen zimna i klaustrofobicznego niepokoju, pobrzmiewający echem lepszych „Wilkołaczych snów”.

     Nie uznamy „Sorgenfri” za w pełni udane studium socjologiczne: psychologia bohaterów nie jest głęboka, reżyser (i scenarzysta) nie osnuł ich szkieletów wystarczająco mięsistą powłoką. Co więcej, i nie wiąże się to z budową postaci, a rysem skryptu filmowego, ostrzej skrojona akcja mogłaby nadać obrazowi charakter uniwersalny, jakiego mu brak. Pomimo tych wpadek, Bo Mikkelsen nakręcił film budzący emocje, przenikliwie niepokojący, chwilami przyprawiający o szybsze bicie serca. Uwagę zwraca też rasowe wykończenie techniczne projektu. Reżyseria „What We Become” przyniosła młodemu Duńczykowi zasłużoną nominację do nagrody OFC na ubiegłorocznym festiwalu w Sitges.

whatwebecome2

6 i pol

Reklamy

Jedna myśl nt. „Pozorna idylla. [„What We Become” aka „Sorgenfri”, 2015]”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s