anoes3-1

„Sleep. Those little slices of Death…” [„Koszmar z ulicy Wiązów 3: Wojownicy snów”, 1987]

     Gdy jesienią 1985 roku „Koszmar z ulicy Wiązów 2” zebrał mierne recenzje i podzielił widzów, studio New Line Cinema za cel postawiło sobie opracowanie następnej, lepszej kontynuacji. Freddy Krueger w ekspresowym tempie stał się kultowym antybohaterem, a nawet ikoną popkultury. Pierwszy draft „Koszmaru z ulicy Wiązów 3: Wojowników snów” napisał Wes Craven, ojciec serii. Craven również widział w „dwójce” fiasko, a horrorowy cykl chciał tak naprawdę zamknąć w ramach trylogii – chciał niejako odbudować straty wynikłe z chwiejnej reżyserii poprzedniej odsłony oraz przywrócić dobre imię własnej sadze. Osobiście nie widzę w „Zemście Freddy’ego” tworu tak haniebnego, jakim się go określa; co więcej, dostrzegam w owym projekcie horror koncepcyjnie frapujący. „Wojowników snów” również kręcono w oparciu o interesujące idee, finalnie realizując najbardziej fantazyjny film z serii.

anoes3-2

     Mija sześć lat od wydarzeń przedstawionych w pierwszym „Koszmarze…”. Ofiarą Freddy’ego Kruegera (Robert Englund) – mordercy ze świata snów, mszczącego się za wyrządzone mu krzywdy – padła znakomita większość zamieszkujących ulicę Wiązów nastolatków. Kristen Parker (Patricia Arquette), licealistka z problemami emocjonalnymi, trafia do szpitala psychiatrycznego, gdy jej sen kończy się podcięciem nadgarstków – w istocie realnym atakiem Freddy’ego. W klinice dziewczyna poznaje szóstkę innych małolatów: wszystkim w nocnym majakach objawia się to samo straszydło z wyposażoną w brzytwy rękawicą. Doktor Neil Gordon (Craig Wasson) gorliwe młodzieńcze lęki stara się ugasić przy pomocy grupowej psychoterapii. Gdy jego metody leczenia nie przynoszą rezultatów, z odsieczą przychodzi mu Nancy Thompson (Heather Langenkamp), która nie tak dawno temu sama zmagała się z zaburzeniami snu, a przede wszystkim z nawiedzającym ją nocą upiorem.

     Nancy pomaga młodziakom, jak może, lecz pozostaje jedynie człowiekiem. Freddy tymczasem, nasycony cierpieniem niezliczonych ofiar, zyskał siłę, jakiej Jason Voorhees i Michael Myers mogliby mu tylko pozazdrościć. „Koszmar z ulicy Wiązów” Cravena był horrorem nadnaturalnym, lecz napisanym prozą życia; urastał do pozycji slashera metaforycznego, o czytelnej, pragmatycznej wymowie. W scenariuszu „trójki” wątek socjologiczny potraktowano po macoszemu: suicydalne „skłonności” bohaterów nawet przez lekarzy-psychiatrów nie są traktowane na poważnie. „Wojownicy snów” to film nie tyle inteligentny, co inteligentnie krwawy. Bardziej niż na budowie przeżyć wewnętrznych postaci scenarzyści skupili się na obmyśleniu inwazyjnych sekwencji uśmierceń. Nieszczęśnicy jak Phillip Anderson (Bradley Gregg) czy Taryn White (Jennifer Rubin) giną w okropnych okolicznościach. Z Phillipa – lunatyka zainteresowanego rzeźbieniem w drewnie – postanawia Freddy uczynić własną marionetkę. Wyrwawszy ścięgna z jego przedramion i stóp, Krueger prowadzi go jak kukłę na sam szczyt przyszpitalnej wieży, a tam strąca jego ciało z wysokości. Body count w „Koszmarze z ulicy Wiązów 3” cieszy obszernością, a wiele z nieszablonowych scen zabójstw okazuje się nad wyraz brutalnych.

anoes3-3

     Reżyserowany przez Chucka Russella film osadzony został w stylistyce fantasy. Wydarzenia ekranowe nawet w porównaniu z fabułą innych odsłon „Koszmaru…” sprawiają wrażenie dalece wydumanych. Nancy wierzy, że każdy z jej podopiecznych obdarowany został jakąś niestworzoną umiejętnością (całkiem słusznie – Kristen, przykładowo, potrafi zapraszać do swoich snów wybrane osoby). Sceptycznie nastawiony wobec tych sensacji Neil ironizuje, że Nancy zbyt mocno wzięła sobie do serca historię „Piotrusia Pana”. W innej scenie bohater drugoplanowy zyskuje czarnoksięskie moce, a do pojedynku z Freddym staje odziany w strój Harry’ego Pottera. Fantastyczna specyfika zniechęci niektórych widzów – zwłaszcza fanów pierwowzoru, choć innych utwierdzi w przekonaniu, że są „Wojownicy snów” wspaniałym, ułudnym kuriozum.

     Ja sam wątek fantasy akceptuję, choć bynajmniej go nie wielbię. „Koszmar z ulicy Wiązów 3” nabrał dość infantylnego kolorytu, rezygnując z przedstawienia Kruegera jako ucieleśnienia lęków i obaw dojrzewających bohaterów (niedoceniona „Zemsta Freddy’ego” stanowiła alegorię dla wypieranego homoseksualizmu). Gdyby Russell nie sypał z rękawa asami – współtworząc ryzykowne, karkołomne efekty specjalne, wyciągając z Englunda i debiutującej Arquette tabun emocji – jego sequel mógłby nie wypaść tak dziarsko, jak to zrobił. Oczu nie da się oderwać od „Wojowników snów” począwszy od sceny prologowej, inaugurowanej niepokojącą, organową melodią autorstwa Angelo Badalamentiego, aż do zaskakujących minut finałowych.

     Ciekawostka na koniec: współautorem filmowego scenariusza jest Frank Darabont, nominowany do Oscara za „Skazanych na Shawshank”.

anoes3-4

07

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s