Hey, cruel world. [„Ostatnia klątwa”, 2016]

     Amarillo w stanie Teksas, rok 1981. Niedorozwinięty siedemnastolatek, Johnny Frank Garrett, pada ofiarą spisku: zostaje uznany za winnego morderstwa na zakonnicy, którego tak naprawdę się nie dopuścił. Głęboko religijni mieszkańcy Amarillo nie dopuszczają do siebie myśli, że Garrett mógłby mijać ich co dzień na ulicy. W rezultacie chłopak dowiaduje się, że odsiedzi w więzieniu dożywotnią „pokutę”. Po dziesięciu latach nieszczęśnik poddany zostaje najwyższemu wymiarowi kary: dzięki zastrzykowi trucizny odchodzi na wieczny sen. Żadna z osób bezpośrednio związanych z destrukcją życia Garretta nie wie, że przed śmiercią zawarł on pakt ze złem.

OstKlatwa3

     W akcie ostatecznego pożegnania większość ludzi wolałaby zwrócić się do najbliższych, do rodzin i kochanków. Johnny’ego Garretta, bohatera nakręconej w true-crime’owej formie „Ostatniej klątwy”, nie kocha absolutnie nikt. Garrett nie wyraża więc ani skruchy, ani żalu, a żegna się tylko ze swymi gnębicielami, zresztą bardzo symbolicznie – wie bowiem, że spotka ich w piekle. Simon Rumley, stojący za reżyserią „Klątwy”, dał się poznać jako twórca filmów niszowych i nieszablonowych. Jego najnowsze dokonanie pojawiło się w polskich kinach trochę „od czapy”, choć flirt Rumleya z multipleksowym mainstreamem jest na przykładzie niniejszego projektu ewidentny.

Czytaj dalej Hey, cruel world. [„Ostatnia klątwa”, 2016]

Reklamy

Don’t think it. Just see it. [„Bye Bye Man”, 2017]

     W 1969 roku dziennikarz Larry Redmon (Leigh Whannell) z zimną krwią morduje kilkoro ze swoich sąsiadów, a następnie popełnia samobójstwo. Jest święcie przekonany, że tych desperackich czynów dopuszcza się w akcie bohaterstwa, chroniąc niewinnych przed demonicznym złem. Nigdy nie wyjaśniono, dlaczego Larry poczynił tak drastyczne kroki i przed czym właściwie chciał „ocalić” mieszkańców cichej, przedmiejskiej społeczności. Na trop nieopublikowanych wcześniej artykułów zmarłego reportera trafia Elliot (Douglas Smith), który wraz z dziewczyną (Cressida Bonas) i bliskim przyjacielem (Lucien Laviscount) wprowadził się właśnie do zaniedbanej posiadłości na obrzeżach miasta. W nowym domu zaczyna dochodzić do nadnaturalnych zajść. Ku zaskoczeniu Elliota, jego kłopoty ściśle wiążą się z zagadką Redmona.

byebyeman2

     „Bye Bye Man” w reżyserii Stacy Title hucznie obwołano już jako jedną z najsłabszych tegorocznych premier, nie zwracając w gruncie rzeczy uwagi, że do końca 2017 roku zostało jeszcze grubo ponad osiem miesięcy. Streszczenie fabuły, a tym bardziej rozwój wątków i wydarzeń ekranowych, faktycznie, mogłyby sugerować, że Title nakręciła horror wypruty z oryginalności; że nakręciła niepełnosprawną, twórczą inaczej wersję „Babadooka” czy „Candymana”. Tak źle na szczęście nie jest. „Bye Bye Man” nie należy do produkcji szczególnie odkrywczych, ma jednak to szczęście, że dzięki prostocie osiągnęła jego reżyserka zamierzony efekt grozy: skrzypiące drzwi i czarny płaszcz z kapturem, zawieszony w ciemnym kącie spowitej nocą sypialni, z dużą skutecznością zjeżą włos nawet na krytycznie nastawionej głowie.

Czytaj dalej Don’t think it. Just see it. [„Bye Bye Man”, 2017]