Hey, cruel world. [„Ostatnia klątwa”, 2016]

     Amarillo w stanie Teksas, rok 1981. Niedorozwinięty siedemnastolatek, Johnny Frank Garrett, pada ofiarą spisku: zostaje uznany za winnego morderstwa na zakonnicy, którego tak naprawdę się nie dopuścił. Głęboko religijni mieszkańcy Amarillo nie dopuszczają do siebie myśli, że Garrett mógłby mijać ich co dzień na ulicy. W rezultacie chłopak dowiaduje się, że odsiedzi w więzieniu dożywotnią „pokutę”. Po dziesięciu latach nieszczęśnik poddany zostaje najwyższemu wymiarowi kary: dzięki zastrzykowi trucizny odchodzi na wieczny sen. Żadna z osób bezpośrednio związanych z destrukcją życia Garretta nie wie, że przed śmiercią zawarł on pakt ze złem.

OstKlatwa3

     W akcie ostatecznego pożegnania większość ludzi wolałaby zwrócić się do najbliższych, do rodzin i kochanków. Johnny’ego Garretta, bohatera nakręconej w true-crime’owej formie „Ostatniej klątwy”, nie kocha absolutnie nikt. Garrett nie wyraża więc ani skruchy, ani żalu, a żegna się tylko ze swymi gnębicielami, zresztą bardzo symbolicznie – wie bowiem, że spotka ich w piekle. Simon Rumley, stojący za reżyserią „Klątwy”, dał się poznać jako twórca filmów niszowych i nieszablonowych. Jego najnowsze dokonanie pojawiło się w polskich kinach trochę „od czapy”, choć flirt Rumleya z multipleksowym mainstreamem jest na przykładzie niniejszego projektu ewidentny.

     „Ostatnią klątwę” – i nie powinno stanowić to niespodzianki – nakręcono ku pokrzepieniu portfeli producentów. Nie jest to horror ambitny, a raczej wysiłek zdolnych marketingowców. Filmy oparte na „autentycznych wydarzeniach” niemal zawsze sprawdzają się wśród odbiorców kinowych, a straszaki bazujące na incydentach nieprzewałkowanych przez media, otoczonych pewną nicią tajemnicy, sukces zdają się mieć wpisany w swe celuloidowe DNA. „Ostatnia klątwa” miesza w sobie soczyste, trochę „tabloidowe” sceny zgonów oraz dramat marginalizowanej jednostki. Efekt ucieszy widzów wykazujących zdrowy stosunek do kina rozrywkowego, lecz może zbulwersować bardziej pruderyjnych kinomanów, dla których wizja Rumleya jawić będzie się jako wstrętne rozdrapywanie tan, w lepszym wypadku bagatelizowanie problemów społecznych.

OstKlatwa4

     Mnie owa wizja nie bulwersuje: Simon Rumley podarował Garrettowi drugie życie, złożył mu, jako męczennikowi i ofierze radykalizmu, hołd. Sam film, choć na wyrost rozciągnięty jest w czasie, błędy timingowe nadrabia ciekawą stylistyką. Rumley nakręcił „Klątwę” jak teledysk, dając wyraz swej miłości do ekspresowych cięć, częstych (niekiedy, niestety, łopatologicznych) close-upów oraz industrialnego, dojmującego podźwięku. Surowi widzowie, o których wspomniałem wyżej, na pewno złoją mu za to tyłek – z tego samego powodu, dla którego „Resident Evil: Ostatni rozdział” zebrał manto za adekwatny przecież, gromki montaż. Obraz Rumleya nie okazuje się na szczęście dziełem topornym; wręcz przeciwnie – inteligentnie przestylizowaną oprawą nadrabia ubytki w scenariuszu. Skrypt bywa wtórny i męczący, a w finalnym jego stadium ujawnia się brak pomysłu na zmyślne zawiązanie przedstawionej historii. Bohaterowie (fachowo odegrani przez w gruncie rzeczy zdolnych aktorów, m. in. Mike’a Doyle’a) posiadają ubogie zaplecze psychologiczne, lecz przynajmniej budzą sympatię lub niechęć, gdy takie uczucia wyciągać z nas mają.

     „Ostatnia klątwa” odwołuje się do rzeczywistej tragedii, choć pozostaje raczej fikcyjną wariacją – w odróżnieniu od dokumentu „The Last Word” z 2008 roku. Jako horror „Klątwa” zjedna sobie niektórych fanów gatunku. Pomocne okażą się w tym sceny rodem z koszmaru sennego: jak ta z trupim tańcem na ekranie telewizora lub inna, kiedy uzbrojona w zatemperowany ołówek nauczycielka popełnia samobójstwo przed dzieciakami.

     Albert Nowicki – dziennikarz, tłumacz i copywriter, miłośnik kina, zwłaszcza filmowego horroru. Jego teksty pojawiały się między innymi na łamach serwisów Filmweb oraz Movies Room. Blog His Name Is Death prowadzi nieprzerwanie od 2012 roku.

OstKlatwa2

06

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s