Igranie z bóstwem. [„The Void”, 2016]

     Wystrojeni w białe płachty członkowie tajnego kultu czyhają na życie niewinnych ofiar, kryjących się w odciętym od świata szpitalu. Dlaczego – tego nie wie żaden z osaczonych. Wiadomo natomiast, że kuriozalnie odziani napastnicy nie są tak groźni, jak mutujące w potworne kreatury obce organizmy, które znikąd zaczęły pojawiać się w lecznicy. Niezapowiedzianą wizytę złoży bohaterom także półboży wysłannik piekielnej próżni.

Void2

     Nie wiemy, w jakim rejonie USA toczy się akcja „The Void”, nowego horroru duetu Astron-6, choć podejrzewać możemy, że są to tereny nowoangielskie. Postaciom przychodzi mierzyć się z przedludzkim złem, a ich wiara w porządek świata i natury zostaje zburzona. Człowiek sprowadzony jest do roli rekwizytu, staje się pionkiem w grze istot wyższych. Lovecraftowski motyw Wielkich Przedwiecznych nie zdominował może scenariusza autorstwa Jeremy’ego Gillespiego i Stevena Kostanskiego, choć znacząco i natrętnie nad nim ciąży. Z artystycznego starcia Lovecraft kontra Astron-6 dżentelmen z Providence wychodzi bez szwanku, a Panowie Kostanski i Gillespie obróceni zostają w marny pył. Tak kończy się igranie z bóstwem.

     Zdaję sobie, oczywiście, sprawę, że z H. P. Lovecraftem reżyserzy „The Void” bynajmniej nie chcieli „konkurować”, a za cel postawili sobie złożenie mu hołdu. Horrorowe tribute’y cieszą się przecież wśród młodych twórców niemalejącą popularnością. Aluzje lovecraftowskie, przewijające się przez „The Void”, są jednak – pozwolę sobie użyć oksymoronu – dalekie od subtelności, zbyt dosłowne. Zabarwiony fantastyką horror Gillespiego i Kostanskiego stanowi właściwie konglomerat wielu dobrze znanych działań artystycznych, wielu odtwórczych pomysłów. Znajdziemy w „The Void”, poza nawiązaniami do gęstych, wczesnodwudziestowiecznych mitologii, odwołania do przynajmniej kilku klasyków w reżyserii Johna Carpentera oraz luźne reinterpretacje dzieł innych wieszczów grozy. Czasem jest to Clive Barker, kiedy indziej Stuart Gordon czy Lucio Fulci. W efekcie powstał film nieoryginalny i utarty.

Void4

     Ten artystowski rozgardiasz czyni „The Void” filmem krzykliwym i chaotycznym. Narzekać można też na zaschłe tempo akcji oraz deficyt wyrazistych postaci (częściowo stanowiący efekt płaskiego aktorstwa). Pozytywów bynajmniej jednak w „The Void” nie brakuje. Pomysłowe, praktyczne efekty specjalne i nasycone kolory zdjęć (à la „Książę ciemności”) niejednego widza będą w stanie posłać prosto w kosmos ekscytacji. Poprzez końcowe monologi ujawniają się horrory z rzadka wypowiadane. Imponująco przedstawiają się wizje pozaziemskich wymiarów, a symetryczne symbole i uniwersalne wartości wyznawane przez tajemniczy kult (oraz tajemniczego Antybohatera) prowokują nerwowe pytanie: czy te „inne”, potencjalne światy mogą być w istocie podobne do naszej rzeczywistości?

     Albert Nowicki – dziennikarz, tłumacz i copywriter, miłośnik kina, zwłaszcza filmowego horroru. Jego teksty pojawiały się między innymi na łamach serwisów Filmweb oraz Movies Room. Blog His Name Is Death prowadzi nieprzerwanie od 2012 roku.

Void3

05

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s