Noc głupców. [„Children Shouldn’t Play with Dead Things”, 1972]

     Członkowie teatralnej trupy (o, ironio) odwiedzają spowitą mrokiem wyspę, na której pochowani zostali obłąkani kryminaliści. Pod osłoną nocy próbują odbyć seans spirytystyczny i wskrzesić nieboszczyków. Pretensjonalny reżyser, Alan (Alan Ormsby), rozrywkę odnajduje w dręczeniu podporządkowanych mu aktorów: grozi, że jeśli nie będą wykonywać jego poleceń, poznają smak bezrobocia. Tak oto udręczonym artystom przychodzi wykopywać zwłoki z trumien, by stały się rekwizytami haniebnej zabawy. Profanację martwych ciał przerywa śmierć dwójki turystów. Okazuje się, że nieumiejętnie uprawiany spirytyzm przywrócił zmarłych do życia.

CSPwDT3

     „Children Shouldn’t Play with Dead Things”, pierwszy głośny film w reżyserii Boba Clarka, nakręcono w trakcie dwóch tygodni, operując budżetem niewiele wyższym niż pięćdziesiąt tysięcy dolarów. Clark i jego prawa ręka, scenarzysta Alan Ormsby, tutaj obsadzony w roli głównej, wyraźnie zainspirowani zostali „Nocą żywych trupów” George’a Romero. Atmosfera niebezpieczeństwa i osaczenia – choć nie tak paraliżująca, jak u Romero – rozniecana jest już w scenie inauguracyjnej. To ognisko grozy tli się jednak dość wątłym płomieniem.

     Grozie przeciwdziałają zwłaszcza nużące dialogi, którymi scenariusz pozostaje usłany. Osiemdziesiąt procent partii aktorskich przypadło w udziale Ormsby’emu, którego (anty)bohater zwyczajnie nie jest w stanie udźwignąć filmu: zrzędząc, degradując innych i uprawiając niekończącą się bufonadę, nie wykazuje się żadnymi cechami pozytywnymi, a na miano postaci, którą widzowie „pokochają znienawidzić”, niczym sobie nie zasługuje. Prawdziwi protagoniści, poniżani aktorzy, wypadają na tle Alana jak kukiełki narcystycznego spektaklu, jawią się jak embriony bohaterów filmowych. Jedna z „ciekawszych” kwestii wypowiedzianych przez lekko kopniętą, rozemocjonowaną hipiskę Anyę (Anya Ormsby) brzmi: „something’s gonna happen tonight”.

CSPwDT1

     Anya ma rację – po północy dochodzi do serii niewytłumaczalnych zdarzeń, a bohaterowie płacą wysoką cenę za własną głupotę. Żywe trupy trzebią niemądrych turystów aż miło. Widzom wcale nie jest ich szkoda: inaczej niż uczestnicy romerowskiej „Nocy…”, Alan i spółka nie są ofiarami ponurych zagrywek kosmosu, a irytującymi głąbami. Tytuł filmu, choć łopatologiczny, ustala zgrabny morał: dzieci nie powinny igrać ze śmiercią.

     Zombie powstają ze swych grobów dopiero dwadzieścia minut przed napisami końcowymi, ale pogrom w ich wykonaniu imponuje mocno. Make-up i efekty specjalne, choć uzyskane tanimi metodami, są na tyle wiarygodne, że przyprawiające o dreszcze. Ciarki na plecach ożywiają też przeszywające, industrialne wizgi, które kompozytor Carl Zittrer („Bal maturalny”) postanowił nazwać muzyką i chwała mu za to. W nihilistycznym finale, niedławiącym widza dwuznacznym humorem, gasną ostatki nadziei, a uniżone wcześniej trupy mają okazję zatriumfować – na szeroką skalę. Wszystkie te smaczki sprawiają, że „Children Shouldn’t Play with Dead Things” rośnie w oczach, choć zwycięskim projektu Clarka nie nazwiemy. Nie pozwalają na to choćby walory produkcyjne: na każdy dobrze pomyślany efekt slow-motion (patrz: scena otwierająca) przypadają tu potknięcia lightingowe, po wysłuchaniu każdego innowacyjnie zaaranżowanego utworu soundtrackowego nasze uszy więdną przy felernej akustyce scen późniejszych.

     Chciałbym ocenić ten film wyżej – chociażby dlatego, że stanowi niezły start reżyserski Boba Clarka, twórcy tak udanych pozycji, jak „Czarne święta”, „Dead of Night” czy „Prezent pod choinkę” (yeah, I said it). Jednak, w skali od jednego do dziesięciu, nie przyznam „Children…” więcej niż sześciu punktów.

     Albert Nowicki – dziennikarz, tłumacz i copywriter, miłośnik kina, zwłaszcza filmowego horroru. Jego teksty pojawiały się między innymi na łamach serwisów Filmweb oraz Movies Room. Blog His Name Is Death prowadzi nieprzerwanie od 2012 roku.

CSPwDT4

06

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s