Dom zły. [„Amityville: Przebudzenie”, 2017]

     Po latach „piekiełka” developmentowego oraz kilku re-shootach „Amityville: Przebudzenie” wreszcie zaprezentowany został widzom. Producenci ewidentnie stracili wiarę w swój projekt, przez co w jego jakość zwątpili też fani horroru. Śmiało mogę wszak powiedzieć, że La Scala i członkowie jego załogi zbyt długo grali na zwłokę. „Przebudzenie” nie jest rewolucyjnym filmem grozy – to straszak na wskroś konwencjonalny, niekiedy dość oczywisty. Reżyser Franck Khalfoun obejrzał jednak kilka klasyków o nawiedzonych domach i wie, jakimi metodami straszenia warto dręczyć publikę. Jego film ma w sobie też wystarczająco dużo autoświadomości, by odciąć się od LICZNYCH gniotów, jakie wpisują się w kronikę serii.

AmityvilleTheAwakening02

     Amityville w stanie New Jersey. Nastoletnia Belle (Bella Thorne) wprowadza się do posiadłości położonej przy 112 Ocean Avenue. Matka (Jennifer Jason Leigh) nie powiedziała jej, że przed laty tym położonym w zacisznej okolicy domem wstrząsnęła potworna zbrodnia. Od tego czasu lokalni mieszkańcy uważają, że w okazałej, zaprojektowanej w stylu kolonialnym rezydencji straszą złe duchy. Belle jest wściekła: historię ponurego domostwa poznaje dopiero w szkole, gdzie szybko staje się obiektem plotek i drwin. Dziewczyna podchodzi do sprawy bardzo sceptycznie; nie wierzy bowiem w zjawiska paranormalne. Wszystko zmienia się, gdy jej poszkodowany w wypadku brat, James (Cameron Monaghan), budzi się z wieloletniej śpiączki i zaczyna przejawiać oznaki opętania.

     W jednej ze scen Belle i towarzyszący jej koledzy przymierzają się do obejrzenia oryginalnego „Horroru Amityville”. Terrence (Thomas Mann), zafascynowany historią Ronalda DeFeo geek, proponuje, by ekran telewizora zamigotał blaskiem remake’u z Ryanem Reynoldsem w roli głównej, ale protagonistka sprowadza go na ziemię autoironiczną uwagą: „rebooty zawsze są gorsze od oryginału!” Dzięki tej – wcale niehiperbolicznej – samoświadomości „Przebudzenie” zyskuje sporo. W czasach, gdy metajęzyk, metafikcja, a zwłaszcza metahumor stanowią ulubione narzędzia prac reżyserskich (zwłaszcza w obrębie kina gatunkowego) Khalfoun nakręcił swój film „po staremu”. Pochodzący z Paryża twórca, choć wykorzystał poniekąd stylistykę „meta”, pozostał przy korzeniach serii. „Przebudzenie” nie jest remakiem pierwowzoru z 1979 roku, chociaż w kategorii budowania ekranowej grozy bardzo tę odsłonę przypomina. Kluczowe dla fabuły są nie tyle przemoc i plot twisty, co nawiedzające dom demoniczne istoty. Film pobrzmiewa ironicznym echem aż miło, ale jego kwintesencją pozostają szepty dochodzące z wnętrz ścian, wędrówki po piwnicy o 3:15 nad ranem, ujęcia na spowite mrokiem, ziejące chłodem korytarze. Upiory Khalfouna goszczą na ekranie trochę rzadziej niż robiły to w roku ’79, ale kiedy już pojawiają się tam, gdzie ich miejsce, straszą dość operatywnie. Choć nowy „Amityville” powstał pod banderą Blumhouse Productions, trafimy tu na mniej jump scare’ów niż można by przypuszczać. W wielu aspektach różnice pomiędzy „Horrorem Amityville” a „Przebudzeniem” bywają bardziej niż zniuansowane i koniec końców reboot (jeśli tak film z Bellą Thorne nazwiemy) okazuje się słabszy niż oryginał, ale i tak warto poświęcić mu półtorej godziny swojego czasu, bo bynajmniej nie jest kiepski.

AmityvilleTheAwakening03

     „Amityville: Przebudzenie” korzysta z różnych form narracyjnych: jest nie tylko nadnaturalnym horrorem, ale też dramatem rodzinnym, w którym straszliwie cierpiący James mierzy się na przemian z zewnętrznymi demonami, jak i z bólem wegetacji. W końcowych scenach widz skonfrontowany zostaje z tematem prawa chorego do śmierci. Poprzez swoją fabułę Khalfoun nie osiąga może wyższego stanu pojmowania rzeczywistości, ale jego film nie miał przecież okazać się dziełem transcendencyjnym, a wabikiem na widza. „Przebudzenie” przykuje uwagę zarówno kinomanów kierujących się prostymi instynktami, jak i tych, którzy lubią w horrorach dramatyzm i nieszablonowe wątki. W kontekście postaci Jamesa warto jednak zwrócić uwagę na pewien dysonans i konflikt scenariuszowy. W jednej ze scen grana przez Jennifer Jason Leigh matka wyraźnie akcentuje, że jej częściowo zdeformowany syn nie jest cyrkowym dziwolągiem. Mimo to choroba chłopca ukazana zostaje jako odrażająca, „bawiąca” groteską. James z ofiary staje się potworem, a jego cierpienie – które bynajmniej nie jest paranormalnym wymysłem – ulega trywializacji. Zagrywka to dość niskich lotów.

     Nietrafiona okazuje się też decyzja o zatrudnieniu Robina Couderta na stanowisko kompozytora. Rob – bo takim pseudonimem posługuje się francuski muzyk – obdarzony jest dzikim talentem, a jego wizja artystyczna chociażby z remake’u „Maniaka” (także reżyserowanego przez Khalfouna) uczyniła film kapitalny pod względem ścieżki audialnej. W „Przebudzeniu” kunszt Couderta jest bezgłośny, bo sam soundtrack – wyraźnie decyzją producentów – zaaranżowano w oparciu o generyczne przyzwyczajenia widza mainstreamowego. O.S.T. z nowego „Amityville” nie zagości na półkach melomanów; muzyka jest tu sztampowa, niekiedy niepotrzebna i zagłuszająca potrzebną wielu scenom ciszę. Dopiero napisy końcowe opatrzono elektroniczną poezją, jaką zwykł pieścić nasze zmysły Rob.

AmityvilleTheAwakening04

     Remake „Amityville” z 2005 roku był niejako „Transformersami” sceny horroru: widowiskowa akcja i nadmiar efektów CGI oddaliły go o lata świetlne od pierwowzoru. „Przebudzeniu” bliżej do splendoru, jakim emanowała wizja Stuarta Rosenberga z roku ’79, choć, oczywiście, ciążą nad filmem niewybaczalne mankamenty – zarówno techniczne, jak i koncepcyjne. Chyba nikt nie oczekiwał, że nowy „Amityville” okaże się horrorem roku. Film Khalfouna to 18. odsłona sagi maltretowanej od niemal czterdziestu lat.

     Albert Nowicki – dziennikarz, tłumacz i copywriter, miłośnik kina, zwłaszcza filmowego horroru. Jego teksty pojawiały się między innymi na łamach serwisów Filmweb oraz Movies Room. Blog His Name Is Death prowadzi nieprzerwanie od 2012 roku.

AmityvilleTheAwakening05

06

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s