Bogini seksu. [„Szamanka”, 1996]

     Zwierzęcość i duchowość przeplatają się w „Szamance” w sposób niemal perwersyjny. Kultowy film, choć powstał ponad dwadzieścia lat temu, w Polsce wciąż owiany jest najgorszą sławą i stale pada ofiarą kpin ze strony widzów. W latach 90. obraz wywołał oburzenie za sprawą nagromadzenia scen erotycznych, które – choć dosadne – nie szokowały eksplicytną nagością i zbliżeniami na organy płciowe. Andrzej Żuławski epatował w „Szamance” seksem, ale nie przeciągał struny bardziej niż robił to Bertolucci w „Ostatnim tangu”. W późniejszym wywiadzie powiedział reżyser, że „Polska utknęła na etapie średniowiecza”. Nie sposób nie zgodzić się z tym twierdzeniem: grzmiący z ambony księża mieli ponoć sprawić, że „Szamanka” zostanie pogrzebana żywcem.

Szamanka2

     …I udało im się to. Film Żuławskiego został doceniony za granicą, ale nad Wisłą wciąż uchodzi za synonim tandety i złego smaku. Znajdziemy w „Szamance” gorszące sceny, poznamy język jak z rynsztoka. Mimo to, projekt stanowi bezkompromisowy, antyugodowy traktat o seksie, co z miejsca stawia go w pozycji jednego z bardziej unikatowych dokonań rodzimych. W czasach, gdy polskie kino kojarzone było w znacznej mierze z kinem sensacyjnym, Żuławski wprowadził na ekrany dramat psychologiczny o poetyce cielesności – utopiony w głębokim nihilizmie, gwałcący tematy tabu. „Szamanka” jest film gniewnym, którego brutalność posunięta bywa do sadomasochistycznych granic. Zderzają się w nim dwie odmienne siły (pamiętny duet Iwona Petry-Bogusław Linda), kopulują ze sobą różnoimienne bieguny. „Włoszka” manifestuje sobą pierwotność; już w pierwszych scenach budzi się w niej nieokiełznana bestia. Spotkanie z Michałem – człowiekiem nauki, targanym impulsami – będzie dla niej chwilą seksualnego przebudzenia. Seks ukazany zostaje w „Szamance” jak narkotyk, który czyni z bohaterów marionetki własnego nałogu.

     Kukłami, w rękach „Włoszki”, są też mężczyźni. Nie brakuje w filmie scen kobiecej degradacji (zakrawającej na mizoginię), ale, koniec końców, to Petry wyznacza swoim ekranowym towarzyszom warunki współżycia. Żuławski zadbał, by sceny erotyczne były dosłowne i naturalistyczne. Nie ma w „Szamance” miejsca na akt miłosny – ważniejsze okazują się animalistyczne instynkty. Każdemu zbliżeniu Petry i Lindy towarzyszą natarczywe uderzenia bębna, wyznaczające kolejne przystanki dzikiej, intymnej podróży. Seks bohaterów sprawia, że sacrum i profanum to sfery symbiotyczne: jedno z ujęć pokazuje, jak drżące w ekstazie ciała „Włoszki” i Michała układają się w katolicki krzyż. Michał poucza swoją partnerkę, że jest seks narzędziem, którego nadrzędny cel to poszerzanie świadomości – ponoć wiedzieli o tym już celtyccy szamani. To właśnie seks staje się dla bohaterów bogiem.

Szamanka3

     Jest film Żuławskiego skrzyżowaniem art-house’owego erotyku, niekonwencjonalnego dramatu, a nawet horrorowego shockera. To projekt równie surowy, jak mielone mięso, opętańczo pożerane przez „Włoszkę” (ta metafora swoje uzasadnienie znajduje zwłaszcza w przejaskrawionym finale). Technicznie bywa „Szamanka” wybrakowana: niektóre kompozycje muzyczne pourywano w sposób bardzo nienaturalny, a udźwiękowienie potraktowano z typową dla wielu polskich produkcji dozą beztroski. Zastanawia też dysonans miejsca akcji, którą to osadzono w Krakowie, chociaż zdjęcia ewidentnie realizowano na terenie Warszawy. Rola Lindy wydaje się archetypiczna i zagrana na jednej nucie; ciekawszą kreację tworzy Petry. Sceny dramatyczne może i średnio zostają przez nią przełożone na język aktorski, ale nie da się artystce odmówić werwy i dziewiczej charyzmy. Ekstatyczna gra Petry budzi wyraźne skojarzenia z rolą Isabelle Adjani w „Opętaniu”.

     Seks został ukazany w filmie jako okrutne doświadczenie, a historię tytułowego Szamana potraktowano raczej jako ładny ornament – nie istotny dla fabuły wątek. Jest projekt Żuławskiego szalenie groteskowy i, pomimo podobieństw narracyjnych, niewiele ma wspólnego z geniuszem wspomnianego „Opętania”. To jednak nadal za mało, by grupa krzykaczy rozmiłowanych w artystycznej prostocie wydała na „Szamankę” wyrok śmierci.

     Albert Nowicki – dziennikarz, tłumacz i copywriter, miłośnik kina, zwłaszcza filmowego horroru. Jego teksty pojawiały się między innymi na łamach serwisów Filmweb oraz Movies Room. Blog His Name Is Death prowadzi nieprzerwanie od 2012 roku.

Szamanka4

06

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s