Stranger danger. [„Nieznajomi”, 2008]

     Kristen (Liv Tyler) i James (Scott Speedman) są parą z długim stażem. W ich związek wkrada się jednak wiele niedopowiedzeń. Zmęczeni sytuacją, a może też sobą, kochankowie postanawiają wypocząć w wiejskim domku letniskowym. O czwartej nad ranem do ich drzwi puka nieznajoma dziewczyna, pytająca o kogoś, kto wcale tu nie mieszka… Akcja „Nieznajomych” – debiutanckiego filmu Bryana Bertino – toczy się w ustronnym lesie, ale nie wiadomo, w jakim dokładnie stanie. Jedną ze straszniejszych horrorowych zagrywek jest suponowanie, że ekranowe – osadzone w świecie realnym – wydarzenia mogą przydarzyć się każdemu z nas. „Nieznajomi” to film częściowo oparty na faktach. Zarówno scenariusz, jak i przestrzeń kadru przywołają w nas wspomnienia okrutnej zbrodni, która wstrząsnęła światem niemal pół wieku temu. James i Kristen nie znają swoich prześladowców – podobnie, jak Sharon Tate nie znała Charlesa Mansona i jego wyznawców. Vintage’owy urok posiadłości, w której bohaterowie dręczeni są przez nocnych gości, pozwala wierzyć, że zabójstwo Tate i jej przyjaciół stanowiło dla Bertino diaboliczne źródło inspiracji. Manson zapukał do drzwi hollywoodzkiej aktorki, ale równie dobrze mógłby stanąć w Waszym progu. „Nieznajomi” wywołują nerwowe myśli: czy na pewno zamknąłem drzwi po powrocie do domu…?

StrangersThe2

     Film jest naturalistyczny i dużo zawdzięcza swej prostocie. Stanowi historię zbrodni kompletnie nieumotywowanej, bezsensownie brutalnej i pod tym względem przypomina klasyczny thriller Michaela Hanekego „Funny Games”. Tytułowi antagoniści noszą na twarzach maski, które można by dostać w pierwszym lepszym sklepie. Nie wiemy, jakie oczy kryją się za tym kamuflażem, choć możemy podejrzewać, że są bezdennie puste i emanują niewymawialnym złem. Braku ekspresji trojga morderców towarzyszy straszliwie stoicka choreografia ciał. Kristen i James wiedzą, że nieznajomych nie obchodzą konsekwencje, wynikające z ich własnego bestialstwa. Odór bezsilności unosi się w powietrzu.

Czytaj dalej Stranger danger. [„Nieznajomi”, 2008]

W ciemnym lesie, późną nocą. [„Rytuał”, 2017]

     Czworo przyjaciół wyrusza do Szwecji, by spędzić spokojny weekend na łonie natury. Wyjazd ma być dla nich okazją do refleksji i porzucenia imprezowych nawyków: ostatni wypad na miasto skończył się bowiem śmiercią Roba, dobrego kumpla całej grupy. Mężczyźni nie wiedzą jeszcze, że spotka ich coś znacznie gorszego niż tragiczny wypadek. W górzystym regionie Norrbotten dochodzi do niewytłumaczalnych zjawisk – tutejsze lasy wydają się skrywać jakąś nieziemską tajemnicę. Phil, Hutch, Dom i Luke mogą już nigdy nie wrócić do swoich domów.

rytual2

     Mgliste kłęby martwej materii, kolczaste drzewa, gęste, niemal namacalne powietrze o dżdżystej objętości. Europa to kontynent nie tylko stary, ale też, z przyrodniczego punktu widzenia, nad wyraz piękny. Elementy świata przedstawionego zostają w „Rytuale” uwznioślone: stanowią część nietkniętej od tysięcy lat natury, z którą lepiej nie igrać, która była niegdyś domem dla bogów. A może nadal nim jest? Film nie został nakręcony w Szwecji, a w Południowych Karpatach, na terenie Rumunii. Dzikość bezkresnego, górskiego masywu nadaje „Rytuałowi” wyjątkową perspektywę: fauna i flora wygląda tu inaczej niż w większości horrorów głównego nurtu (tj. w produkcjach amerykańskich). W górach Bucegi – lub, jeśli wolicie na nawiedzonej północy Europy – wieczoru nie chciałby spędzić nawet największy śmiałek. Film ma w zanadrzu kilka niespodzianek i zaskakujących zwrotów akcji; przez straszliwy w swej dziczy las wiedzie nas krętymi ścieżkami. Wielu widzów dostrzeże w nim inspiracje kultowym „Blair Witch Project” – ze względu na wszechobecne, pogańskie symbole, którymi straszy bohaterów niewidoczny byt. O kultowym horrorze found footage przypominają również sceny toczące się wewnątrz pewnej opuszczonej chaty, leżącej w samym sercu kniei. Reżyser David Bruckner szuka inspiracji w dobrych, bo upiornych miejscach, a historia zatacza przy jego dziele koło: „BWP” inspirował się „Cannibal Holocaustem”, a teraz to „Rytuał” zainspirowany został jego legendą. Być może za piętnaście lat kolejny zapaleniec odwoła się do „Rytuału”, tworząc swoją pierwocinę.

Czytaj dalej W ciemnym lesie, późną nocą. [„Rytuał”, 2017]

Zatoczyć krąg. [„Rings”, 2017]

     Julia martwi się o swojego chłopaka. Popadł on w obsesję na punkcie tajemniczej kasety wideo, która od dawna nosi legendarny status. Nastolatki wierzą, że jej obejrzenie może skutkować rychłą śmiercią z rąk demonicznego upiora, który wypełza z ekranu telewizyjnego. Julia postanawia przekonać się, dlaczego ukochany zaprząta sobie głowę starą taśmą. Jeszcze nie wie, że będzie żałowała tej decyzji.

rings1

     „Rings” to film znienawidzony na siłę, wcale niezgorszy. F. Javier Gutiérrez nadał swojemu sequelowi elegancję, jakiej nie powstydziłby się Gore Verbinski, a przede wszystkim zadbał, by jego widownia choć parę razy wzdrygnęła w fotelu na widok połamanej topielicy, Samary. Zabójcza scena, w której ikoniczna zmora wypełza z telewizora plazmowego, pokazuje, jak wiele lat minęło odkąd pierwszy amerykański „Ring” zawładnął umysłami fanów horroru. Dziś orientalne upiory oraz ich jankesie imitacje nie sprawiają już, że nerwowo zasłaniamy oczy dłońmi – dowiódł temu zwłaszcza ubiegłoroczny crossover, „Sadako vs Kayako” – ale sentyment do „Kręgu” pozostał w sercach wielu z nas. Gutiérrez zrobił, co w jego mocy, by utrzymać ten afekt przy życiu. Przez „Rings” nie przemawiają może dzika werwa i temperament; jest to film chłodny, aktorsko zbyt sztywny, frenetycznie zdigitalizowany. Mimo to, warto dać mu szansę, choćby dla kilku sugestywnie diabolicznych scen pomsty zza wodnego grobu. Największym plusem „Rings” pozostaje jego pozbawiony happy endu finał – bynajmniej niezapowiadający zbędnej kontynuacji.

Czytaj dalej Zatoczyć krąg. [„Rings”, 2017]

Duchowa wędrówka i wielkie ptaszyska. [„Ornitolog”, 2016]

     „Ornitolog” w reżyserii João Pedro Rodriguesa to film o bardzo sugestywnej mocy. W sposób liryczny i prowokacyjny przytoczona zostaje w nim historia egzystencjalnej podróży oraz niespodziewanej, duchowej przemiany. To obraz kontrowersyjny, napastliwy w swym obrazoburstwie: według reżysera, ma stanowić fabularne uwspółcześnienie żywota Antoniego Padewskiego – najważniejszego świętego z Portugalii. Film jawi się jako bluźnierczy, ale transgresyjny: centralnym bohaterem jest tu natchniony boskością gej, a scenariusz nacisk kładzie na utajonym homoerotyzmie, wynikającym z chrześcijańskiej ikonografii.

Ornitolog2

     Poniekąd przedstawiony zostaje film Rodriguesa jako zasadna krytyka katolicyzmu. Tytułowy bohater – młody ornitolog Fernando, na łonie natury obserwujący rzadkie gatunki ptaków – wpada w pułapkę i staje się niewolnikiem dwóch dewotek. Pielgrzymujące po Portugalii kobiety są zabobonnymi sadystkami, dla których boska prawda to prawda niepodlegająca żadnej kwestii: wierzą, że Fernando, nienoszący w sercu Boga, musi zostać wykastrowany. Epizodyczne bohaterki ucieleśniają hipokryzję Kościoła, a ich wątek stanowi słusznie wymierzony dewocji policzek.

Czytaj dalej Duchowa wędrówka i wielkie ptaszyska. [„Ornitolog”, 2016]