Klucz do koszmaru. [„Ghost Stories”, 2017]

     „Dlaczego zawsze to ostatni klucz otwiera wszelkie zamki?” – pyta Mike Priddle, bohater filmu „Ghost Stories”, grany przez Martina Freemana. Jego pytanie ma wydźwięk i dosłowny, i metaforyczny, a przede wszystkim okazuje się początkiem szokującego epilogu. Obraz, reżyserowany przez duet Jeremy Dyson-Andy Nyman, ma w ofercie naprawdę przysadzisty plot twist, który bynajmniej nie powinien być spoilowany. W kluczowym dla filmu finale otwarte zostają wrota prawdziwej inwencji, a mnożące się enigmy narracyjne sprawiają, że widz – który dotąd wcale nie musiał piać z zachwytu – spogląda na całość pod innym kątem. „Ghost Stories” jest jak układanka; jak celuloidowe puzzle. To film świetnie opowiedziany, a przy tym imponujący od strony wizualnej.

GhostStories2

     Podbudową znakomitego finału są trzy kolejne historie, które bynajmniej nie powinny nikogo znużyć. Profesor Goodman (Nyman) ma rozwiązać kilka tajemniczych spraw, które w świetle nauki wydają się wręcz niepojęte. Spotyka trójkę mężczyzn, którzy w przeszłości byli uczestnikami wydarzeń paranormalnych. Prawda, kryjąca się za tymi incydentami, jest absolutnie porażająca. Goodman ma za sobą przytłaczające, nieszczęśliwe dzieciństwo – demony, z którymi walczy, nie są wymyślone. Jako chłopiec doświadczył też traumy, która odcisnęła trwałe piętno na jego życiu. Sytuacja sprzed lat – przez Goodmana zatrzaśnięta za tysiącami drzwi – dla fabuły filmu ma kategoryczne znaczenie.

     „Ghost Stories” posiada charakter kompilacyjny, ale bardziej przypomina old-schoolowe brytyjskie dreszczowce niż, przykładowo, dylogię „ABCs of Death”. Wątki kolejnych nowelek są tu spójniejsze niż we współczesnych antologiach grozy, przez co projekt budzi wspomnienia po klasykach: „Dead of Night” (1945) czy „From Beyond the Grave” (1973). Ponieważ Nyman i Dyson w swoich dziełach z upodobaniem odwołują się do najbardziej cenionych pozycji gatunku, nie zabrakło w „Ghost Stories” scen, które automatycznie przypomną o „Martwym źle” lub dziełach Hitchcocka. Ich film to list miłosny, nostalgicznym atramentem pisany.

GhostStories3

     Powstał jednak projekt w 2017, a nie 1970 roku. Reżyserzy umiejętnie pogrywają z oczekiwaniami widza, lecz klimat retro, jaki sobie upodobali, kroczy we wspólnym marszu z horrorową łopatologią, dobrze znaną chociażby z „Obecności”. Metody straszenia chwilami egzekwowane są tu w sposób pospolity: widma o upiornych twarzach, zamiast niepokoić gdzieś na drugich planie, wolą gnać w kierunku kamery, często w akompaniamencie ogłuszającego huku. Nyman i Dyson, całe szczęście, nie wykazują się na tym gruncie skłonnością do groteski. Jump scare’ów znajdziemy w filmie kilka – nie miażdżąco dużo – a ich użycie sprawi, że całość spodoba się przeciętnemu zjadaczowi popcornu. Istotniejsze niż strachy na lachy okazuje się zagospodarowanie planu, który tonie w brązach, szarościach i odcieniach zieleni. Miejsce akcji – angielska prowincja – jest upiorne i sprawia, że lęk, towarzyszący postaciom, możemy nabrać w płuca. W nieoświetlonych piwnicach pachnie stęchlizną, osamotnione lasy wydają się zimne jak przemarzła, listopada ziemia, a w martwym pubie duszą nas kłęby kurzu na przemian z poczuciem zagrożenia.

     Film – choć przystrojony został komicznym ornamentem – pozwala stanąć oko w oko z mrocznymi mocami. Jeśli, podobnie jak Goodman, myślicie, że widzieliście już wszystko, niech ta atrakcyjna brytyjska produkcja będzie dla Was wyzwaniem i próbą sił. Nawet sceptycznie nastawieni kinomani powinni docenić bystry scenariusz Nymana i Dysona, a także świeżość wynikającą z ich rozbudowanej historii.

     Kino Świat zapowiada premierę „Ghost Stories” na 8 czerwca.

     Albert Nowicki – dziennikarz, tłumacz i copywriter, miłośnik kina, zwłaszcza filmowego horroru. Jego teksty pojawiały się między innymi na łamach serwisów Filmweb oraz Movies Room. Blog His Name Is Death prowadzi nieprzerwanie od 2012 roku.

GhostStories4

07

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s