„I’m not fucking crazy!” [„Niepoczytalna”, 2018]

     Kto by pomyślał, że Steven Soderbergh − laureat Oscara, twórca „Seksu, kłamstw i kaset wideo” − wyrośnie nam na prawdziwego maestra kina klasy „B”. Jego produkcjami były najczęściej filmy pierwszoligowe, obliczone pod sukces („Ocean’s Eleven”, „Erin Brockovich”), a samego Soderbergha określono wreszcie, bardzo wdzięcznie, jako „critical darling” − faworyta krytyków. Najnowszy twór reżysera, horror psychologiczny „Niepoczytalna”, też spotkał się z ciepłym przyjęciem, mimo że jego powiązanie z B-klasową gałęzią kina gatunkowego jest niezaprzeczalne.

Unsane2.jpg

     Historia przedstawiona w „Niepoczytalnej” jest dość prosta − zaakcentować należy jednak przysłówek „dość”. Film zbudowano na podłożu dobrze znanych konwencji, a i tak potrafi on zaskakiwać. Sawyer Valentini (Claire Foy) wbrew własnej woli zostaje zamknięta w klinice psychiatrycznej. Chce wytłumaczyć, że zaszło nieporozumienie, ale wszelkie próby nawiązania kontaktu z personelem kończą się fiaskiem: nikt nie odpowiada nawet na podstawowe pytania bohaterki. Na miejscu Sawyer zmierzy się ze swoimi lękami. Pytanie tylko, czy aby nie są one urojone?

     „Niepoczytalna” (właśc. „Unsane”) zaskakuje za sprawą eksperymentalnej formy. Film nakręcono przy użyciu iPhone’a 7 Plus: proporcjami obrazu manipulowano tak dalece, że chwilami nie chce się wierzyć w związek Soderbergha z projektem. Jest „Niepoczytalna” oszczędna wizualnie, a świat przedstawiony zamyka w przywąskim formacie 1.56:1. Zdjęcia − realizowane, oczywiście, przez Soderbergha − bywają ostre, niekiedy zadziwiająco i nienaturalnie jaskrawe, ale całość wygląda jak rejestrowana telefonem, co nadaje filmowi realizmu. Pozostaje jednak reżyser mistrzem kinowej magii: dowodzą temu ujęcia kręcone w trybie nocnym, zastosowanie barwnych filtrów, zabawa zniekształceniami perspektywicznymi, wreszcie wykorzystanie drona jako kamery. Soderbergh wkracza na dotąd nieznane sobie terytoria, lecz czarować potrafi nawet ze smartfonem w garści. Ciekawie wypadają zbliżenia na ogarnięte niepokojem twarze, gęsią skórkę wywołują ujęcia ciasnych, lodowatych korytarzy − szpital to przecież miejsce opresyjne. Film nagrywano w ciemnych pomieszczeniach, co zapewniło obrazowi efekt ziarnistości. Słuszna to decyzja: „Unsane” jest horrorem posępnym, chwilami odpychającym, zanurzonym w stylu retro. Jego obłędne zakończenie skrojono pod gusta wszystkich, którzy cenią sobie seventisowe kino exploitation.

Unsane3

     Projekt wyróżnia się nie tylko świetną jakością techniczną, ale też ciekawą dramaturgią, przejmującą narracją. Obserwowanie, jak Sawyer próbuje zachować przytomność umysłu − w warunkach co najmniej temu niesprzyjającym − to, brutalnie rzecz ujmując, doskonała zabawa. Upiorną postać odgrywa Joshua Leonard („The Town That Dreaded Sundown”): jego David, stalkujący Sawyer od kilku dobrych lat, widzi w swojej ofierze obiekt chorych obsesji. David wierzy, że kocha Sawyer, choć ta jest dla niego wyśnionym mirażem: mężczyzna stale ją obserwuje, analizuje i idealizuje każdy jej ruch; nie chce jej poznać, bo konfrontacja obu stronom przyniosłaby niepotrzebne rany − nie tylko fizyczne. I faktycznie, w jednej ze scen dochodzi do zatargu, w którym udręczona Sawyer mówi Davidowi, co sądzi o jego psychozie. Słowa bolą i szczypią, ale za okrutny monolog aż chce się nagrodzić bohaterkę brawami. Foy posiada więcej niż jedno oblicze: bywa paranoiczką, ale też nieustraszoną suką. Aktorka nie boi się być antypatyczna, niekiedy wręcz wyrachowana − w rezultacie skrojona zostaje naprawdę śmiała kreacja.

     Soderbergh rozprawia się w „Niepoczytalnej” ze stalkingiem, zwraca uwagę na zagrożenia, z jakimi borykają się kobiety w patriarchalnym społeczeństwie, podnosi temat dynamiki władzy w relacjach płciowych. Zainspirowany twórczością Kafki, prawi też o bezradności człowieka wobec biurokratycznej machiny prawnej, wobec mafii farmaceutycznej. Film jest zgrabny i zdyscyplinowany (nakręcono go w kolejności chronologicznej, jeśli wierzyć pogłoskom − w atmosferze kubrickowskiego rygoru). Kino żywi się wartościami dynamicznymi i Soderbergh dobrze o tym wie: za sprawą nienaśladowczej formy urasta „Unsane” do rangi najbardziej witalnej produkcji roku.

     Albert Nowicki – dziennikarz, tłumacz i copywriter, miłośnik kina, zwłaszcza filmowego horroru. Jego teksty pojawiały się między innymi na łamach serwisów Filmweb, Movies Room oraz Filmawka. Blog His Name Is Death prowadzi nieprzerwanie od 2012 roku.

Unsane4

7-i-pol

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s