Masakra po latynosku. [„What the Waters Left Behind” aka „Los olvidados”, 2017]

     Grupa seksownych dokumentalistów wyrusza do Villa Epecuén − zapomnianej przez świat miejscowości na zachodzie Argentyny, która lata temu zatonęła pod hektolitrami podniesionej wody. Dziś jest to teren budzący grozę: zdewastowany i całkowicie opuszczony przez ludzi. Tak przynajmniej wydaje się członkom ekipy filmowej. Bohaterowie − wśród nich Vicky (Paula Sartor) i Diego (Agustin Pardella) − nie zdołają zebrać w Epecuén potrzebnego materiału. Niektórzy nigdy nie wrócą do domu, bo na ich drodze niespodziewanie staną „intruzi”.

what3

     Pamiętacie braci Onettich? Jasne, że tak: parę lat temu ich giallowy throwback, „Francesca”, odbił się szerokim echem wśród fanów horroru. Tegoroczny passion project rodzeństwa, „What the Waters Left Behind” (oryg. „Los olvidados”), odwołuje się do takich klasyków, jak „Teksańska masakra piłą mechaniczną” czy „Wzgórza mają oczy”. Tobe Hooper w swoim opus magnum zmierzył się z powojenną depresją i klimatem politycznym USA lat siedemdziesiątych − pod banalnym tytułem przechwycił głębsze treści. Film Onettich natomiast nie jest zaangażowany socjologicznie: powstał bowiem na bazie zerowego, przesyconego pustym sadyzmem scenariusza, w którym na żadną formę szacunku nie zasłużyli sobie nawet bohaterowie pierwszoplanowi. Ich ciała są masakrowane, ale mało kogo to wzruszy, bo nie łączy nas z postaciami żaden związek.

     „Los olvidados” wygląda wspaniale, między innymi za sprawą ambitnych tracking shotów oraz kilku niespodziewanych eksperymentów montażowych, choć zdarza się Onettim grać na czas i rozwlekać to, co już i tak nuży. Fascynujące jest miejsce akcji, a więc niesławny kurort Epecuén, który w latach osiemdziesiątych zatonął pod wezbraną wodą, potem wypłynął na powierzchnię lądu i od tego czasu straszy swą postapokaliptyczną szpetotą. Mogło wyjść z tego udane, slasherowe kino drogi − szkoda, że tak się nie stało.

     O filmie pisałem już parę tygodni temu − w ramach corocznego przeglądu najgłośniejszych horrorów. Znajdziecie go pod danym linkiem.

     Albert Nowicki – dziennikarz, tłumacz i copywriter, absolwent studiów filmoznawczych Instytutu Sztuki PAN. Miłośnik kina, zwłaszcza filmowego horroru. Jego teksty pojawiały się między innymi na łamach serwisów Filmweb, Movies Room oraz Filmawka. Blog His Name is Death prowadzi nieprzerwanie od 2012 roku.

what2

04

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s