„It’s not your boy”. [„The Hole in the Ground”, 2019]

     Dzieci. Czasem spoglądamy im prosto w oczy i wydają nam się zupełnie obce. Młodość jest ulotna, a dojrzewanie to proces ciągłej przemiany – czasem przytłaczającej. Co jednak, gdy nasz syn całkiem już nie przypomina siebie samego? Z podobnym, choć straszliwszym problemem mierzy się Sarah O’Neill (Seána Kerslake) – bohaterka filmu „The Hole in the Ground” w reżyserii Lee Cronina. Sarah, samotna matka, sprowadza się z synkiem na prowincję. Potrzebuje nowego startu, ale nad jej życiem zaczyna władać paranormalna siła. Zamiast szansy na poskładanie swojej codzienności do kupy, otrzymuje kobieta kolejny cios od losu.

HitG2

     Nowy dom O’Neillów stoi u progu gęstego lasu. W nim zaś ukształtowało się rozłożyste, enigmatyczne zapadlisko. Nie wiemy, co w sobie kryje, zawsze jednak budzi spory niepokój, za pomocą kosmicznego kształtu. Choć głęboki, werteb nie pomieściłby w sobie zmartwień, jakie zaprzątają głowę Sarah. Cronin przygląda się w „The Hole in the Ground” matczynym lękom, próbuje zgłębić tematykę rodzicielstwa w chwili bezdennego kryzysu. Film ogląda się jak pęknięty portret familijny: w małym Chrisie (James Quinn Markey) stale narasta pociąg do zła, co znacząco odbija się na jego zatroskanej matce. Chłopiec staje się bowiem powłoką dawnego siebie – taką, która kryje demoniczną istotę. Wśród inspiracji, które bez reszty pochłonęły Cronina – dodać warto, że jest „The Hole…” horrorem odtwórczym – znalazły się „Inwazja porywaczy ciał”, „Babadook” oraz nowelka Johna Connolly’ego „The New Daughter”.

     Nadmierne jest podobieństwo do „The Hollow Child” Jeremy’ego Luttera (2017). Oba filmy produkowane były w zbliżonym okresie, więc nie wysnuję teorii o plagiacie, ale pewien fakt pozostaje niezaprzeczalny: niektóre rozwiązania fabularne, zastosowane w horrorze omawianym, są żywcem wyjęte z tego ciut starszego. I to w skali jeden do jednego. Może być to przykry zbieg okoliczności, ale wtórność mocno daje się we znaki. „The Hole…” zwycięża nad siostrzanym projektem Luttera tylko w kategorii technicznej. To obraz oparty na świadomych decyzjach artystycznych, ambitny wizualnie. Powolne zbliżenia kamery, złowieszcze dolly zoomy, obiektyw gorliwie obejmujący mgliste, oświetlane tylko latarką przestrzenie – wszystko to sprawi, że docenicie kunszt Cronina. „The Hole in the Ground” jest horrorem tonącym w szarościach, a zawarte w nim ujęcia z lotu ptaka świetnie nastrajają ekranową grozę: dżdżysta, irlandzka wieś to bowiem miejsce niebywale melancholijne, czemu dowiódł już Brian O’Malley w ubiegłorocznych „The Lodgers. Przeklętych”. Często przewijają się przez film motywy lustrzane: zniekształcona w szklanej tafli zostaje choćby twarz małego bohatera – co zwiastuje nadchodzący koszmar.

     Finalnie nie czerpałem jednak z filmu szczególnej przyjemności. Problemem nie jest jego slow-burnowa forma – tej mógłbym poniekąd przyklasnąć – a zupełnie przeciwstawne upodobanie do jump scare’ów. Strachy na lachy – tak można by określić metody, za pomocą których buduje Cronin grozę. Popcornowe efekciarstwo spłyca wymowę „The Hole in the Ground”, powoduje, że całość nabiera jałowego charakteru. Oryginalniejszym, ciekawiej zarysowanym horrorem irlandzkim okazali się już nawet „Wyleczeni” – a wcale nie była to produkcja pozbawiona wad.

     Albert Nowicki – dziennikarz, tłumacz i copywriter, absolwent studiów filmoznawczych Instytutu Sztuki PAN. Miłośnik kina, zwłaszcza filmowego horroru. Jego teksty pojawiały się między innymi na łamach serwisów Filmweb, Movies Room oraz Filmawka. Blog His Name is Death prowadzi nieprzerwanie od 2012 roku.

HitG4

05

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s