Cień horroru. [„Among the Shadows”, 2019]

     Prywatna detektyw Kristy (Charlotte Beckett) dowiaduje się o śmierci swojego wuja. Zginął on w co najmniej zaskakujących okolicznościach, a w jego piersi znaleziono srebrną kulę. Sprawa interesuje też Patricię Sherman (Lindsay Lohan) − pierwszą damę i małżonkę prezydenta Wspólnoty Europejskiej. Okazuje się, że w świecie wielkiej polityki gra się brudno i… przy użyciu diabolicznych środków.

AtS2

     Spójrzcie sami: takie imponujące plakaty, a tak rozczarowujący film… „Among the Shadows” − wcześniej zapowiadany jako „The Shadow Within” − powstał jako efekt pracy szesnastu (!) producentów wykonawczych, sześciu koproducentów oraz jednego tylko scenarzysty. Nie jest ani horrorem, ani farsą typu „so bad, it’s good”; najbliżej mu do mało frapującego thrillera politycznego. Akcja toczy się w Europie, a wśród bohaterów znajdują się między innymi dzielni mężowie stanu, detektywi o nadprzyrodzonych mocach, wilkołaki i wampiry. Te dwie ostatnie grupy potrafią nawet porozumiewać się telepatycznie, co podkreśla reżyser przy wykorzystaniu manierycznych, voice-overowych dialogów.

     Ciąg przyczynowo-skutkowy jest poważnie zakłócony, także z powodu mylącego montażu. Absolutną porażką okazuje się nadmiar słabego CGI. Film tonie w efektach komputerowych − do tego stopnia, że jego główna gwiazda, Lindsay Lohan, najczęściej nawet nie przebywa w tym samym pomieszczeniu, co inni aktorzy. Z green screena jej postać wycięta została co najmniej niekompetentnie; niekiedy zastępuje ją nieudolnie ucharakteryzowany stand-in. Serwis IMDb podaje, że „Among the Shadows” to projekt bazujący na 12-milionowym budżecie. Nie wiem, jak to w ogóle możliwe: jeśli 11,9 mln dolarów przeznaczono na gażę Lohan, to wypada jej tylko pogratulować. Tutaj zaznaczę, że była skandalistka wcale nie kompromituje się na ekranie. Przeciwnie: jej aktorski pazur na przestrzeni lat nie stępił się ani trochę, na tle całego projektu pozostaje jedynym wartym uwagi atutem.

     Film próbuje być stylowy i atrakcyjny dla oka. Staraniom tym zawdzięczamy chłodną, lazurową kolorystykę zdjęć − która poza przykuwającą tonacją nie ma żadnego uzasadnienia. Kłócą się z nią tandetne i wymuszone sceny seksu, które niektórzy uznają za softcore’ową pornografię. Czego jednak spodziewać się po wilkołaczym „horrorze”, którego główna heroina ma na imię Kristy Wolfe?

     Ponad dekadę temu widzowie i krytycy narzekali na inny straszak z udziałem Lohan, „I Know Who Killed Me”. W porównaniu z „Among the Shadows” był to majstersztyk.

     Albert Nowicki – dziennikarz, tłumacz i copywriter, absolwent studiów filmoznawczych Instytutu Sztuki PAN. Miłośnik kina, zwłaszcza filmowego horroru. Jego teksty pojawiały się między innymi na łamach serwisów Filmweb, Movies Room oraz Filmawka. Blog His Name is Death prowadzi nieprzerwanie od 2012 roku.

AtS3

03

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s