W zamknięciu. [„Głowica”, 2018]

     W jednym z wywiadów Rasmus Kloster Bro, młody reżyser z Kopenhagi, przedstawił bardzo interesującą definicję filmu: „to tak naprawdę zjawisko fizyczne, bliższe układowi tanecznemu niż literaturze”. Gdyby się nad tym zastanowić, równie bardzo, jak umiejętności oratorskie i odpowiednia siła ekspresji, potrzebne są aktorowi zdolności potrzebne do opanowania stosownego rytmu ciała, do przekucia bodźców emocjonalnych w ruch. Odtwórcy w „Głowicy” − reżyserowanym przez Bro, podziemnym thrillerze − świetnie poradzili sobie z tym zadaniem. Przed kamerą zachowują się szalenie realistycznie (z akcentem na szalenie), ich występ to właściwie taniec ze śmiercią.

Glowi2

     W „Głowicy” przyglądamy się dramatycznej walce o życie oraz usilnym próbom opuszczenia piekielnych tuneli metra. Trójka bohaterów zostaje zamknięta w komorze ciśnieniowej, kiedy dochodzi do nagłej awarii. Odcięci od innych pracowników budowy, muszą schować do kieszeni własne uprzedzenia i nawiązać współpracę − inaczej nigdy nie zobaczą swoich rodzin. Każda z postaci pochodzi z innego kraju, a sytuacja z minuty na minutę robi się coraz bardziej dramatyczna.

     Bohaterom zaczyna brakować powietrza, przestrzeni, wreszcie światła. Kawał dobrej roboty wykonały kadry od udźwiękowienia: to chyba największy atut filmu, a sceny, w których rośnie ciśnienie komory, sprawiają, że nam też niemal zatykają się uszy. Prawie czujemy ból Rie (Christine Sønderris) i innych uwięzionych. „Głowica” jest prosta, ale skuteczna. Prędzej niż na rozwoju akcji jako takiej skupia się na rosnącej panice kolejnych postaci. Film kręcono w plenerze, to jest na prawdziwym placu budowy, głęboko pod ziemią. Zawdzięcza on temu swój naturalistyczny charakter, bo kręcony był z manierą paradokumentalną. Klaustrofobia aktorów jest tak wyraźna, że można by nabrać ją w płuca. Całość sprawia wrażenie, jakby nagrywana była na innej planecie, a przynajmniej w jakiejś alternatywnej rzeczywistości.

     W mniejszym stopniu jest też „Głowica” thrillerem-diagnozą społeczną, a przedmiotem jej krytyki mają być wyzysk siły roboczej i migracje pracownicze. Współfinansowany przez Duński Instytut Filmowy projekt przygląda się nie do końca egalitarystycznemu społeczeństwu, w którym dość widocznie zaakcentowana jest różnica między uprzywilejowaną klasą wyższą średnią a biednymi „robolami”. Rie w hierarchii pracowniczej znajduje się znacznie wyżej niż dwaj pozostali bohaterowie, którzy są imigrantami, zarabiającymi na swoje rodziny. Tylko ona jest w tej grupie rodowitą Dunką. Uchodźcy pełnią w tej opowieści rolę „niebieskich kołnierzyków”, a Rie korzysta z uprawnień, jakimi cieszy się wiele jej rodaczek − przynajmniej do momentu, gdy nie zostanie zamknięta w podłych warunkach z parą pracowników niższego szczebla. Okaże się wtedy, że jest nie tylko wykształconą i bystrą kobietą, ale również egocentryczną ignorantką.

     Komentarz społeczny jest dodatkowym atutem „Głowicy”, która przede wszystkim okazuje się mrożącym krew w żyłach slow burnem. Film na pewno przypadnie do gustu fanom australijskiego „The Tunnel” (2011).

     Albert Nowicki – dziennikarz, tłumacz i copywriter, absolwent studiów filmoznawczych Instytutu Sztuki PAN. Miłośnik kina, zwłaszcza filmowego horroru. Jego teksty pojawiały się między innymi na łamach serwisów Filmweb, Movies Room oraz Filmawka. Blog His Name is Death prowadzi nieprzerwanie od 2012 roku.

Glowi3

07

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s