Mutacja. [„Rabid”, 2019]

     „Dlaczego uporczywie próbujemy odświeżać stare trendy?” – pyta nas z ekranu Günter, arogancki i nadęty guru branży modowej. To jeden z drugoplanowych bohaterów nowego „Rabid” – wiecie, długo wyczekiwanego remake’u Cronenbergowskiej „Wściekłości”… Reżyserowany przez siostry Jen i Sylvię Soska film pełen jest humorystycznych, samoświadomych aluzji, choć nie nazwiemy go pastiszem oryginału. To opowieść o fenomenie modyfikacji cielesnej, może nie tak ekstremalna, jak „American Mary” (2012), ale wciąż dosadna. Kanadyjskie bliźniaczki odbierają swej bohaterce ludzką powłokę, ale dają jej głos, którym nie operowała Marilyn Chambers w oryginale Cronenberga.

Rabid4

     W odpowiedzi na pytanie, którym rozpocząłem recenzję: remaki powstają, bo zmieniają się czasy. Bo zmieniają się oczekiwania widzów, potrzeby fanów horroru, bo dawne filmy się starzeją i dezaktualizują. Sprytnie odniosła się do tej kwestii Jen Soska: „zabawa leży w dodaniu czegoś świeżego od siebie, przy jednoczesnym oparciu się na walorach oryginału”. Od razu napiszę: nowa wersja „Wściekłości” nie okazuje się lepsza i bardziej wstrząsająca od tej pierwszej. Podjęto jednak próbę przeprojektowania pierwowzoru, a główną heroinę napojono jeszcze większą niż u Cronenberga siłą.

     W filmie z 1977 roku grana przez Chambers bohaterka owijała sobie facetów wokół palca, ale była też upiornie apatyczna. Mówiła rzadko; prawie nie umarła, bo marny motocyklista zabrał ją na pechową przejażdżkę. Rose Miller, którą poznajemy w remake’u, ma więcej do powiedzenia, jest asertywna i pewna siebie. Wszystko to po „cudownej” przemianie – przed nią mamy do czynienia z nieśmiałą weganką, dla której odzież to zbroja, skrywająca kompleksy i niską samoocenę. Siostry Soska umieszczają akcję filmu wokół domu mody. Rose (Laura Vandervoort) jest asystentką Güntera (Mackenzie Gray), który traktuje ją jak popychadło. Niefortunny wypadek powoduje, że kobieta zostaje dotkliwie oszpecona. Z pomocą przychodzi doktor Burroughs (Ted Atherton), zajmujący się medycyną regeneracyjną oraz manipulacją komórek macierzystych. Rose korzysta z usług chirurga. Nie niepokoi jej ani motto kliniki – transhumanizm przyszłością świata – ani fakt, że operacja jest darmowa. Zmienia się nie do poznania, na co uwagę zwracają zwłaszcza mężczyźni. Zaczyna też łaknąć ludzkiego mięsa.

Rabid6

     Jak w oryginale, Rose podąża krwawą ścieżką ku zagładzie. Zabija przypadkowych, czasem natrętnych adoratorów (między innymi C.M. Punka, który, zaiste, gra skończonego śmiecia), choć kilka godzin później niczego już nie pamięta. Zaczynają doceniać ją projektanci. Widząc szkice Rose – przedstawiające ekstrawaganckie i drapieżne stylizacje – ostry dotąd Günter rozpływa się z zachwytu, dostrzega bowiem artystyczną duszę. „Kim jesteśmy sami przed sobą, gdy nikt nas nie obserwuje?”, rzuca filozoficznie. Na pewno nie chciałby usłyszeć, jak odpowiada na to pytanie jego protegowana.

     Siostry Soska z upodobaniem kręcą kino „trzewne”, pełne efektów gore. Nie inaczej postąpiły ze swoim ostatnim projektem. Rozważania nad modyfikacją ciała mieszają się w „Rabid” ze scenami masakr – zabijają wszyscy, którzy zostali zarażeni przez Rose nieznanym „wirusem”. Do jatki dochodzi między innymi na pokazie mody. To niezła sekwencja, choć nie wykorzystano jej krwawego potencjału – nie można jej przyrównać do ataku w metrze z filmu Cronenberga. Miasto też nie jest w remake’u równie opresyjne, a całość sprawia wrażenie dużo mniej subtelnej. W filmie z 1977 roku bohaterka wysysała ofiarom krew przy użyciu fallicznego żądła – rzadko pokazywanego wprost. W remake’u z ciała Rose wydziera się macka o główce wyglądającej jak penis. Praktyczne efekty specjalne na ogół cieszą pieczołowitością wykonania, choć nie jest to reguła. W najmarniejszej ze scen halucynacji przyglądamy się spazmatycznemu tańcowi pielęgniarek, do złudzenia przypominających te z serii „Silent Hill”. To moment oczywisty i tandetny.

Rabid7

     Film jest nierówny i choć w znacznej mierze sprawdza się jako body horror / horror o epidemii, jego zakończenie okazuje się nazbyt chaotyczne. Nie rzucę tu spoilerem: napiszę tylko, że, owszem, reżyserki próbują czegoś nowego i nie do końca się to udaje. Blado w zestawieniu z oryginałem wypada też scena samego wypadku – wiele znacząca przecież dla fabuły. Kraksa przedstawiona zostaje jak migawka, jest ekspresowa i mikrobudżetowa, w filmie sprzed ponad czterdziestu lat była dużo efektowniejsza. Warto jednak machnąć ręką na tych kilka wpadek, bo jest „Rabid” horrorem imponującym od strony technicznej. Bliźniaczki Soska znają się na budowaniu odpowiedniego nastroju przy użyciu oświetlenia czy muzyki, wiedzą, jak kadrować obraz, by wzbudzał ciekawość. Chętnie stosują w swym filmie stopklatki (wyznaczają nimi, kto zaraził się „wściekłością”), mają oko do atrakcyjnych, surrealistycznych przestrzeni. W najlepiej sfilmowanej scenie Rose poddana zostaje eksperymentalnemu zabiegowi. Doktor Burroughs i jego towarzysze przybierają karminowe szaty, a od metalowego akcesorium – leżącego przy operowanej – odbijają się oślepiające przebłyski światła. Dramatyzm tej procedury podkreślać mają uderzenia w klawisze pianina. Scena jawnie odwołuje się do „Nierozłącznych”, oczywiście w reżyserii Davida Cronenberga. Raz po raz padają też nawiązania do „Wściekłości”: gdy w szpitalu rozstrzelany zostaje facet w kostiumie Świętego Mikołaja, gdy w komunikacie telewizyjnym reporterka zwraca się wprost do odbiorców: „będziemy modlić się, by wirus nie dopadł też was”. „Rabid” to więc pełen afirmacji hołd dla mistrza horroru, a także niezły remake: nie do końca naśladowczy, chwilami pomysłowy, czasem trochę niespójny. Jeśli miałaby powstać trzecia wersja „Wściekłości”, wciąż istnieje miejsce na poprawki.

     Albert Nowicki – dziennikarz, tłumacz i copywriter, absolwent studiów filmoznawczych Instytutu Sztuki PAN. Miłośnik kina, zwłaszcza filmowego horroru. Jego teksty pojawiały się między innymi na łamach serwisów Filmweb, Movies Room oraz Filmawka. Blog His Name is Death prowadzi nieprzerwanie od 2012 roku.

Rabid2

06

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s