Hashtag Save Sabrina. [„Godzina oczyszczenia”, 2019]

     Max i Drew to millenialsi z żyłką do streamowania fikcyjnych egzorcyzmów. Bohaterowie prowadzą internetowy program, w którym pierwszy z nich paraduje w koloratce przed rozkrzyczanymi aktorami – udającymi osoby opętane. Każdy kolejny odcinek to pokaz efektów pirotechnicznych, a Max „uzdrawia” biedne ofiary przy użyciu liturgicznych relikwii, rzekomo poświęconych przez Watykan. W rzeczywistości sakralne akcesoria wyprodukowano w Chinach… Program ma sprawdzoną widownię, ale Maksowi marzą się miliony fanów. Samozwańczy kapłan aż tupie nóżkami w oczekiwaniu na swój wielki, internetowy przełom. Nieoczekiwanie jeden z odcinków staje się viralem, a odprawiane na żywo egzorcyzmy przyciągają odbiorców z całego świata. Nie bez powodu: Max staje do walki z prawdziwym demonem, który przejmuje kontrolę nad jego asystentką. Studio nagraniowe staje się polem piekielnej bitwy.

GodzOczysz3

     „Godzina oczyszczenia” to zaledwie czwarty film w karierze Damiena LeVecka. Reżyser o satanistycznie brzmiącym nazwisku zasłynął w 2016 roku, kiedy ukazał się 19-minutowy short „The Cleansing Hour”. Jak wskazuje tytuł, nowy projekt Amerykanina stanowi pełnometrażowe rozszerzenie jego wcześniejszego króciaka. LeVeck nakręcił film o streamingowej wojnie: ze swego głównego bohatera uczynił gościa z grubą obsesją na punkcie podcastów, wiecznie głodnego atencji innych. Max zrobi wszystko, by zyskać sławę. „Godzina oczyszczenia” ma wyraźnie satyryczny posmak. W filmie obnażone zostają brzydkie prawdy o naszym uzależnieniu od sieci, LeVeck sugeruje, że w pogoni za lajkami niektórzy tracą głowę: nie wiedzą, co jest prawdziwe i nieprzekłamane, a co fikcyjne. Dostaje się też tym, którzy na przemocy i bólu innych budują swoje internetowe imperium, obrywają ci, dla których pokazywane w sieci cierpienia stanowią źródło zabawy. Film – na przemian uszczypliwy i szczypiący brutalnym gore’m – ma w sobie wystarczające pokłady kreatywności, potrafi uwodzić dzięki wyobraźni twórców.

     Choć akcja toczy się w zasadzie tylko w jednym pomieszczeniu, reżyser potrafi utrzymać widzów w zainteresowaniu. Pomagają w tym kapitalne efekty specjalne, które mistrz charakteryzacji i zdobywca Oscara Tom Woodruff Jr. wykonuje old-schoolową, praktyczną metodą. Zbliżenia na oślizgły proces zrzucania własnej skóry, płonące i topiące się ciała, wymiotowanie krwią – wszystko to w „Godzinie oczyszczenia” znajdziecie i po seansie sami będziecie potrzebowali kąpieli. Wśród aktorów najwięcej do zagrania ma Alix Angelis jako nieszczęsna Lane – sarkastyczna asystentka, w którą nagle wstępują diabelskie moce. Rola Angelis jest fizycznie wymagająca i szalenie przemęczająca. Polega na epileptycznym potrząsaniu ciałem, napinaniu wszystkich mięśni i ciągłym wypluwaniu płuc. Rycząca Lane przypomina bardziej opętaną Cheryl z „Martwego zła” niż na przykład Regan MacNeil, więc nie sposób się jej bać. Pokaz kampowych talentów Angelis zasługuje jednak na aplauz.

GodzOczysz1

     W całej „Godzinie oczyszczenia” najbardziej imponuje pozbawiony happy endu epilog. Dochodzi do prawdziwej rozpierduchy, która zwiastuje nadejście absolutnie bonkersowej kontynuacji. Droga do finału nie jest jednak pozbawiona wybojów, co szczególnie ujawnia się w przeciągniętym akcie drugim. Chwilami film przekracza cienką granicę między tym, co zamierzenie kiczowate, a głupie i historia walki diabła z internetowymi manipulantami napędzana jest zwyczajną tandetą. Nie zawsze sprawdza się ryzykowny, grubo ciosany humor, absurdalne bywają reakcje internautów, przyglądających się całemu widowisku. Trudno też uwierzyć, że w biały dzień miliony ludzi siedzą z telefonami w garści, jak jeden mąż, przez sześćdziesiąt minut zapominając całkiem o bożym świecie. Twórcy mogliby pokusić się o wyższy budżet; zupełnie nie wychodzi im operowanie efektami CGI (ogniste płomienie wyglądają jak z typowej produkcji The Asylum). Żaden z tych mankamentów nie bierze jednak góry nad filmem, który broni się jako solidna całość.

     „Godzina oczyszczenia” nie weszła jeszcze do regularnej dystrybucji kinowej, w Stanach Zjednoczonych ma z kolei pojawić się w streamingu, na platformie Shudder. Polscy widzowie mogli poznać historię fałszywego księdza dzięki Fest Makabrze. Film został zapowiedziany jako „rollercoaster ekstremalnej grozy” i trzeba przyznać – LeVeck zabrał nas na obłędną przejażdżkę.

     Albert Nowicki – dziennikarz, tłumacz i copywriter, absolwent studiów filmoznawczych Instytutu Sztuki PAN. Miłośnik kina, zwłaszcza filmowego horroru. Jego teksty pojawiały się między innymi na łamach serwisów Filmweb, Movies Room oraz Filmawka. Blog His Name is Death prowadzi nieprzerwanie od 2012 roku.

GodzOczysz2

6 i pol

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s