Spirala nienawiści. [„Sala samobójców. Hejter”, 2020]

     Gdy w 2011 roku na ekranach pojawiła się „Sala samobójców”, premierze towarzyszyły gorące dyskusje. Chyba żaden polski film nie próbował dotąd tak pragmatycznie zinfiltrować środowiska nastolatków, a na pewno nie było takiej produkcji, która stanowiłaby refleksję nad zagrożeniami płynącymi z mediów społecznościowych. Dziś pierwszą „Salę…” uznamy za odrobinę zmurszałą (głównie za sprawą animacji komputerowej), ale dekadę temu była ona w polskim kinie stanowczym novum. Na pewno otworzyła też reżyserowi furtkę do wielkiej kariery, co Jan Komasa wykorzystał najlepiej, jak mógł.

SalaSamobojcowHejter4

     Po nominowanym do Oscara „Bożym Ciele” rodowity Poznańczyk wraca z kolejnym dramatem i możecie być pewni, że będzie o nim głośno. Przez dłuższą chwilę nie dowierzano, że „Sala samobójców. Hejter” mogła udać się Komasie – nie, bo po co kręcić jakieś młodzieżowe popierdółki; nie, w myśl zasady o podrzędności sequela. Tymczasem film niewiele ma wspólnego ze swoim poprzednikiem; gdyby wyciąć mu „Salę samobójców” z tytułu, a Agatę Kuleszę z obsady, podołałby jako standalone movie. Nie jest też portretem subkultury emo, a techno-thrillerem o manipulancie zagubionym we współczesnym, brutalnym świecie. Tomasz Giemza to bohater równie fascynujący, jak Arthur Fleck czy Kim Ki-taek.

     Poznajemy Tomasza (Maciej Musiałowski), gdy zostaje wydalony z warszawskiej uczelni. Chłopak sponsorowany jest przez rodzinę Krasuckich – dawnych przyjaciół domu – którzy reprezentują stołeczną śmietankę i nie ma odwagi powiedzieć im o swojej porażce. W akcie desperacji zatrudnia się w zorganizowanej farmie trolli, dla niepoznaki działającej jako agencja public relations. Tomasz rozwija swoje skrzydła pod czujnym okiem Beaty Santorskiej (Kulesza), która dla grubych pieniędzy łamie kariery osób publicznych. Jako zawodowy hejter zyskuje pewność siebie, choć powoli zatraca godność i tożsamość. Kiedy odkrywa, że przyjacielem Krasuckich jest kandydat na prezydenta Warszawy, Paweł Rudnicki (Maciej Stuhr), postanawia zasabotować jego kampanię. Skutki tego gestu będą opłakane – nie tylko dla charyzmatycznego polityka.

SalaSamobojcowHejter2

     W wywiadzie Komasa nazwał Tomasza „strażakiem, który podpala dom, żeby następnie go ugasić”. Musiałowski znakomicie prezentuje się jako mistyfikator o przeszywającym spojrzeniu, kreśląc jedną z najlepszych, najbardziej ambiwalentnych ról sezonu. Nigdy nie mówi niczego wprost, na każdym kroku tworzy pozory prawdy: nawet gdy wyrzucony za plagiat prosi profesorkę o dedykację w książce jej autorstwa, ma w tym chytry cel. Z biegiem wydarzeń staje się coraz bardziej wyrachowany, w pewnym momencie nie wiadomo, czy warto Tomaszowi kibicować, czy lepiej, żeby ktoś przyłożył mu w twarz – wybudzając go z chorego transu. Niemal wszystkie portrety są w „Hejterze” ciekawie zarysowane: brakuje tu postaci pozytywnych, kierujących się szlachetnymi pobudkami, każdy ma coś za uszami. Krasuccy ukazani zostają jako postępowi liberałowie, którzy nie przepuszczą jednak żadnej okazji, by wbić szpilę komuś z zewnątrz, a swojego „Tomalę” – chłopca ze wsi – wyśmiewają za brak ogłady, gdy tylko opuszcza ich apartament. Warszawską elitę przedstawia Komasa w świetle jej własnej hipokryzji. Widzimy artystów i inteligentów pochylających się nad biedniejszymi i niosących pomoc europejskim uchodźcom, ale dla samej pokazówy. Mount Everestem tej demagogii okazuje się instalacja na sali wystawowej: porwane ubrania i znoszone, dziecięce buciki, zabrane z obozu dla azylantów, tworzą swego rodzaju wzburzoną falę. Cierpienie setek ludzi w imię sztuki przybiera formę monumentu, do którego można wypić szampana i stoczyć pretensjonalną rozmowę.

     „Hejter” umiejętnie diagnozuje choroby polskiego społeczeństwa. Krasuckich ukazuje jako karierowiczów o podwójnej moralności, obdarzonych jednak jakąkolwiek wrażliwością na krzywdę drugiego człowieka. Jednocześnie przeplatają się w filmie sceny z marszu narodowców, pokazane zostają schadzki na strzelnicy, gdzie wyznawcy teorii o rasie panów mogą wspólnie pofantazjować o „lepszej” Europie. Ścierają się nawzajem Polska „A” i „B”, na salonach leje się czerwone wino, a ulice toną ogniem czerwonych rac. Prawicowe portale straszą przed „obcą siłą”, która zagraża tradycyjnym wartościom, ale najbardziej powinniśmy bać się własnego piekiełka. Zwłaszcza narastającego w rodakach gniewu i ucieczki do przemocy – prawdziwie katolickiej, stosowanej po polsku. Przekonują się o tym postaci epizodyczne – np. dostawca jedzenia o ciemniejszym kolorze skóry, który u drzwi pojawia się ze świeżo podbitym okiem – przekonuje się też Rudnicki, hejtowany za niejasną orientację.

SalaSamobojcowHejter3

     Powstał film aktualny i bezkompromisowy, wyraźnie deklarujący, że hejt – choć jako słowo wywodzi się z żargonu młodzieżowego – oznacza tak naprawdę retorykę ostrej nienawiści. Komasa powiedział, że nakręcił „Salę samobójców 2” ze strachu przed nadchodzącą apokalipsą, której perspektywa powinna wstrząsnąć nami wszystkimi. Jego quasi-sequel nie jest ani trochę eskapistyczny: on zmusza do konfrontacji z rzeczywistością, Polskę ukazuje przez autentyczny, antyutopijny pryzmat. Jak Bong Joon-ho w elektryzującym „Parasite”, przedstawia Komasa społeczeństwo rozwarstwione ekonomicznie i podzielone klasowo. Konflikt niższych i wyższych sfer, Polaków „lepszego” i „gorszego” sortu odmalowuje z taką brawurą, że swoim bohaterom równie dobrze mógłby włożyć w dłoń topór. Z minuty na minutę nakręca spiralę nienawiści coraz bardziej, bo wszyscy zdają się nią oddychać; hejt sprzedaje jako towar, robi z niego walutę. Pokazuje Agatę Kuleszę, szyderczo zanoszącą się śmiechem na wieść o upadku fitnessowej influencerki (ka-ching!). Mądrym postaciom każe popełniać grupie czyny – dla własnego dobra lub krzywdy kogoś innego. Santorska zdumiona jest postawą swojego etatowego hejtera: „Jesteś zdolny, bystry, bezczelny. Mógłbyś robić tyle innych rzeczy.” Ten rzuca nihilistycznie: „Mógłbym. Ale po co?”

     „Sala samobójców. Hejter” to film zrealizowany i zagrany na światowym poziomie. Poza beznamiętnym Musiałowskim i przebiegłą Kuleszą imponuje obsada drugoplanowa: Stuhr jako ambitny i racjonalny polityk, Vanessa Aleksander jako Gabi Krasucka – archetyp „poor little rich girl”. Kiedy dziewczyna żali się Tomaszowi, że nie dostała się ani na Cambridge, ani UCLA, mamy ochotę parsknąć śmiechem, ale w scenach finałowych – najwięcej mających wspólnego z klasycznym dreszczowcem – jej występ okazuje się naprawdę przejmujący. Jak wspomniałem już wcześniej, nowa „Sala samobójców” to techno-thriller – musiały więc wrócić w niej wstawki z cyberprzestrzenią i grą online, czyli miejscem spotkań dwóch nierozumianych przez otoczenie osobników. Ponownie są one najsłabszym ogniwem filmu. W pierwszej „Sali…” sceny animowane były cringe’owe i bardzo archaiczne jak na 2011 rok. Tutaj są już „tylko” cringy, choć i tak śmiało można było pozbyć się ich ze scenariusza. Nie brakuje w „Hejterze” pięknych, pomysłowo skomponowanych kadrów i przekonująco dobranej muzyki. Świetna jest zarówno impreza silent disco, jak i późniejsza scena w klubie gejowskim, gdzie Stuhr i Musiałowski całują się w rytm „In Your Eyes”. To jeden z bardziej zmysłowych momentów współczesnego kina polskiego. Komasa potwierdził, że jest nieustraszony, kręcąc film, który obnaża przywary naszego narodu. To dzieło ważne, prowokujące do myślenia, a przede wszystkim potrzebne. Jego konotacje z głośną tragedią, do jakiej doszło stosunkowo niedawno, sprawią, że serce podskoczy Wam do gardeł.

     Albert Nowicki – dziennikarz, tłumacz i copywriter, absolwent studiów filmoznawczych Instytutu Sztuki PAN. Miłośnik kina, zwłaszcza filmowego horroru. Jego teksty pojawiały się między innymi na łamach serwisów Filmawka, Movies Room oraz Filmweb. Stronę His Name is Death prowadzi nieprzerwanie od 2012 roku.

SalaSamobojcowHejter1

09

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s