Archiwa kategorii: Slashery

Krwawe i niezobowiązujące. Uwielbiamy je wszyscy – czy się przyznajemy, czy nie.

Triumfalne odrodzenie

          Jeden z memów internetowych, powielony przez znajomą mi osobę w popularnym serwisie społecznościowym, przytacza humoreskę: „Jesteś fanem horroru? Zrób z siebie, proszę, głupka i bądź fanem horrorowych remake’ów”. Rebootując uznane serie, ignorantów zrobili z siebie Samuel Bayer („Koszmar z ulicy Wiązów”) i Marcus Nispel („Piątek, trzynastego” – nie „Teksańska masakra piłą mechaniczną”). Freddy, Jason, Leatherface. Wiecie już, kto będzie bohaterem niniejszej recenzji?

     Tekst odniesie się nie tylko do Michaela Myersa, mordercy z Haddonfield, ale także do Roba Zombie. Reżyser jest bohaterem zmodernizowanej odsłony „Halloween” na równi z Myersem, ponieważ przywiędłej sadze horrorów ofiarował nowe życie. Nie okazał się głupcem – a nawet ujawnił się jako wizjoner.

Czytaj dalej Triumfalne odrodzenie

Reklamy

(Nie)sądny dzień

     Po seansie niszowego klasyku Kena Hughesa „Night School” (czy też „Oczy pełne strachu”) przez myśl nie przeszło mi, że mógłbym wydać temu filmowi – przeciętnemu i sztampowemu – recenzję. Stworzyłem za to bardzo amatorski horrorowy kolaż oraz doszedłem do druzgoczącego wniosku: obejrzałem wszystkie slashery świata. Pomocy!

„Something is trying to get inside my body!”

     Iluzoryczny homoerotyzm „Koszmaru z ulicy Wiązów 2: Zemsty Freddy’ego” urósł do rangi popularnej filmoznawczej teorii, odkąd w dokumencie „Never Sleep Again: The Elm Street Legacy”, stanowiącym wędrówkę po świecie Freda Kruegera, scenarzysta David Chaskin odsłonił wszystkie karty. Gdy Chaskin nareszcie przyznał, że do swojego skryptu – nie uczulając na to reżysera – przemycił wątki gejowskie, nietypowa wymowa obrazu Jacka Sholdera stała się tematem dysput i publikacji.

     A przecież pierwszy sequel „Koszmaru z ulicy Wiązów” widziałem właśnie, gdy odkrywałem własną homoerotyczność i nie rozbudził on mojej wyobraźni. Pamiętam sceny w męskiej szatni, facetów w lateksie, pięknisia w samych tylko nylonowych szortach nadzianego na falliczne szpony Kruegera. Chwila, moment…

Czytaj dalej „Something is trying to get inside my body!”

Daleko do dzwonka

     Jeśli nie potrafisz bawić się filmem, odpuść sobie projekcję „Detention”. To obraz dla prawdziwych filmowych geeków, kinowych wyjadaczy, którzy niepospolitość produkcji Josepha Kahna docenią i bezzwłocznie pokochają.

     Groteskowe zabójstwo nastoletniej piękności – samozwańczej szkolnej dziwki Taylor – uruchamia lawinę niecodziennych zdarzeń. Uczniowie Grizzly Lake High są prześladowani i atakowani przez gnębiciela rodem z horrorów. Jednak to tylko drobna porcja dylematów, z jakimi muszą się zmagać. Jedni czują się zagubieni, drudzy boją się przyszłości, inni zmuszeni są dawać sobie radę z muszym krwiobiegiem, kwasopluciem i fosforyzującym ejakulatem. Do matury coraz bliżej. Czy młodzi z Grizzly Lake poradzą sobie z codziennymi, mniej lub bardziej cudacznymi kłopotami nim szkolnymi murami zatrząśnie ostatni dzwonek?

Czytaj dalej Daleko do dzwonka

Sielska czerwień

        Krzyżując „Świt żywych trupów” George’a Romero z którymkolwiek slasherem lat osiemdziesiątych, otrzymamy nieskładne dyrdymały – mogłoby się zdawać. A jednak, dokonując owej kombinacji, reżyser i scenarzysta Scott Spiegel stworzył film nieprzeciętny, a nawet bardzo przebojowy. Co sprawia, że jego „Intruder” to obraz godny polecenia?

intruder89-01

     Rzecz dzieje się w plajtującym markecie, późnym wieczorem. Właściciele sklepu zobligowani są zamknąć interes z powodu narastających problemów finansowych. Zanim ostatecznie oddadzą budynek do rozbiórki, wspólnie z młodymi ekspedientami i magazynierami wiążą koniec z końcem. Gdy jedną z kasjerek, Jennifer (Elizabeth Cox), atakuje nadpobudliwy ukochany – były więzień, pracownicy zmuszeni są nasłać na niego policję. Wkrótce bohaterowie zaczynają padać ofiarą brutalnych mordów. Noc jest młoda. I będzie krwawa.

intruder89-02

Czytaj dalej Sielska czerwień

Słów kilka o „Teddy’m”

     Jak się okazuje, w Chicago nie znają się na horrorach. Nie dalej niż tydzień temu utwierdziłem się w przekonaniu, że studenckie-niestudenckie etiudy i różnej maści inne krótkometrażowe pierdoły to prawie zawsze śmieci. Obejrzałem „Teddy’ego”, 12-minutową produkcję SlasherStudios.com, wziętej witryny rozprawiającej nad – nie inaczej – moimi ulubionymi slasherami. Podczas 2012 Chicago Fear Fest „Teddy” został nagrodzony laurem publiczności. A ja pytam: za co?

Czytaj dalej Słów kilka o „Teddy’m”