Archiwa kategorii: Vampire films

Nie wódź nas, szopo, na pokuszenie. [„Złe miejsce”, 2019]

     Stanley (Jay Jay Warren) utknął w przeszłości i nie potrafi dostosować się do otoczenia. W snach spędza idylliczne poranki w towarzystwie kochających rodziców, choć tak naprawdę jest sierotą i znajduje się pod opieką sadystycznego dziadka. Czas wolny spędza na przeglądaniu starych zdjęć z dzieciństwa i wagarowaniu – zawsze pod wpływem alkoholu. Chłopak ma kłopoty z każdym, kto stanie mu na drodze, i nie jest lubiany przez rówieśników. Nieoczekiwanie dziadek Stanleya ginie – w porażających okolicznościach. Okazuje się, że w szopie z narzędziami zmarłego zagnieździło się czystej postaci zło. Dommer (Cody Kostro), jedyny przyjaciel Stana, wpada na diaboliczny plan.

Shed1

     W „Złym miejscu” przedstawione zostają losy dwójki licealnych outsiderów. Portret psychologiczny Stanleya naszkicowano dość cienką kreską, choć dowiadujemy się o chłopaku wystarczająco, by kibicować mu w walce o lepsze życie. Słabiej wyszło twórcom nakreślenie Dommera i jego nagłej przemiany charakterologicznej: kiedy ujawniają się socjopatyczne zapędy prześladowanego w szkole nastolatka, nie jest to transformacja wiarygodna. Wszystko dokonuje się szybko i bezładnie, a Dommer ze spolegliwego sidekicka przeistacza się w masowego mordercę, śniącego o wybijaniu tych, którzy zgotowali mu piekło na szkolnych korytarzach. Dołóżmy do tego kwestię niedopowiedzianej orientacji seksualnej i robi się dość niesmacznie – jedyna postać gejowska (lub potencjalnie homoseksualna) jest w filmie tą najbardziej chorą. Grany przez Kostro szaleniec przypomina po swej demonicznej przemianie Evil Eda z „Postrachu nocy”. Chyba nie bez powodu: w klasyku z 1985 roku również pojawia się podobny, ambiwalentny wątek LGBT.

Czytaj dalej Nie wódź nas, szopo, na pokuszenie. [„Złe miejsce”, 2019]

Neonowy bad trip. [„Ekstaza” aka „Bliss”, 2019]

     „Midsommar” doczekał się poważnego rywala w walce o tytuł najlepszego horroru roku – mowa o „Ekstazie”, nowej propozycji od Joe Begosa. Który z tych tytułów jest lepszy? Widzowie będą mogli przekonać się w najbliższy piątek, gdy ruszy kolejna edycja Fest Makabry. O ile „Midsommar”, zgodnie ze swoim polskim podtytułem, toczy się wyłącznie w biały dzień, o tyle „Ekstaza” koncentruje naszą uwagę na pejzażach nocnego miasta, które nigdy nie śpi. Poznajemy dziewczynę, która przeistacza się w wampirzycę, a objawy dziwnej „choroby” przypominają następstwa nałogu narkotykowego. Punkt wyjścia dla fabuły jest więc identyczny, jak w „Uzależnieniu” Ferrary, chociaż filmowi bliżej do „Driller Killera”.

Bliss-1

     Dezzy (Dora Madison) mieszka w Los Angeles i zarabia na życie jako malarka. Znana jest z sugestywnych, nierzadko makabrycznych prac, które szalenie interesują lokalnych art dealerów. Niemoc twórcza oznacza dla młodej artystki życie w ubóstwie – Dezzy nie może więc pozwolić sobie na brak natchnienia. Ugryziona przez kochankę, bohaterka zaczyna odczuwać nietypowy rodzaj głodu. Pragnie krwi i ludzkiego mięsa. Narkotyczne tripy nie pomagają jej uciec od problemu: przeciwnie, tylko nasilają dziki apetyt. Jednocześnie postępują prace Dezzy nad monumentalnym malowidłem. Gdy opętana zrywem twórczym malarka chwyta za pędzel, zacierają się granice między tym, co prawdziwe, a urojone.

Czytaj dalej Neonowy bad trip. [„Ekstaza” aka „Bliss”, 2019]

„I take love seriously, you know?” [„Wściekłość”, 1977]

     David Cronenberg nie zawsze uchodził za wieszcza kina kanadyjskiego. W połowie lat siedemdziesiątych był eksperymentatorem i twórcą undergroundowych kuriozów. Miał na koncie trzy filmy fabularne, które zwróciły na siebie uwagę samego Martina Scorsese, ale zupełnie nie zainteresowały widzów. Reżyser zyskał rozgłos dopiero w roku 1977, kiedy ekrany światowych kin zapałały jego „Wściekłością”. Pomimo mieszanych recenzji film zyskał status kultowego, a z biegiem lat został nawet poddany analizom akademickim. Cielesny horror i sceny tryskające płynami ustrojowymi wchodzą tu w klincz z alegoryczną formułą.

Rabid1977-1

     Na planie „Wściekłości” spotkali się prowokatorzy: Cronenberg oraz aktorka Marilyn Chambers, znana przede wszystkim jako gwiazda porno. Świeżo po występie w „Behind the Green Door” (najbardziej artystycznym filmie XXX wszech czasów) Chambers zapragnęła dowieść, że stać ją na więcej. Że ma nie tylko piękne ciało, ale też duszę artystki. Choć „prawdziwego” aktorstwa ledwo posmakowała, jej rola we „Wściekłości” do dziś pozostaje pamiętna.

Czytaj dalej „I take love seriously, you know?” [„Wściekłość”, 1977]

Cień horroru. [„Among the Shadows”, 2019]

     Prywatna detektyw Kristy (Charlotte Beckett) dowiaduje się o śmierci swojego wuja. Zginął on w co najmniej zaskakujących okolicznościach, a w jego piersi znaleziono srebrną kulę. Sprawa interesuje też Patricię Sherman (Lindsay Lohan) − pierwszą damę i małżonkę prezydenta Wspólnoty Europejskiej. Okazuje się, że w świecie wielkiej polityki gra się brudno i… przy użyciu diabolicznych środków.

AtS2

     Spójrzcie sami: takie imponujące plakaty, a tak rozczarowujący film… „Among the Shadows” − wcześniej zapowiadany jako „The Shadow Within” − powstał jako efekt pracy szesnastu (!) producentów wykonawczych, sześciu koproducentów oraz jednego tylko scenarzysty. Nie jest ani horrorem, ani farsą typu „so bad, it’s good”; najbliżej mu do mało frapującego thrillera politycznego. Akcja toczy się w Europie, a wśród bohaterów znajdują się między innymi dzielni mężowie stanu, detektywi o nadprzyrodzonych mocach, wilkołaki i wampiry. Te dwie ostatnie grupy potrafią nawet porozumiewać się telepatycznie, co podkreśla reżyser przy wykorzystaniu manierycznych, voice-overowych dialogów.

Czytaj dalej Cień horroru. [„Among the Shadows”, 2019]

Tajemniczy Dolny Śląsk. [„Redwood”, 2017]

     Ciemno wszędzie, głucho wszędzie. Dosłownie: w horrorze „Redwood”, wprowadzonym do dystrybucji przez WistechMedia kilka miesięcy temu, nie ujrzymy zbyt wiele, bo film, mimo iż jest produkcją brytyjską, powstał na terenie Polski. Nie każdy kręcony nad Wisłą projekt musi przejawiać niską jakość techniczną (przykład: „Córki dancingu”), ale w przypadku „Redwood” udźwiękowienie i oświetlenie planu potraktowano, niestety, z pewną dozą beztroski. W efekcie zamiast nocnych mar widzimy rozmazane, czarne kontury, a dialogi ledwo potrafią nasze uszy wyłapać. Chociaż… może to i lepiej?

Redwood3

     Film realizowano w Sudetach, w okolicach Karpacza i jeleniogórskiej Maciejowej. Piękne, dolnośląskie tereny i okalająca je, bezkresna natura to największy atut, jakim reżyser, Tom Paton, operował. W swoim poprzednim dziele, B-klasowej „Pandorice”, udało się Patonowi wyczarować coś z niczego. Tutaj sytuacja jest kontrastowa: kręcąc „Redwood” miał reżyser do dyspozycji wspaniałe plenery i nie wykorzystał ich zbyt umiejętnie. Sudeckie lasy podziwiamy zazwyczaj za sprawą nadużywanych ujęć z drona. Gdy jednak zapada noc, przykryte cieniem drzewa nie stają się aktorami teatru upiorności – chociaż powinny. Plan zdjęciowy jest tak marnie oświetlony, że oglądając film przede wszystkim próbujemy odnaleźć na ekranie aktorów. Serwis Internet Movie Database sugeruje, że nad „Redwood” nie pracował żaden realizator oświetlenia. Włos jeży się na głowie…

Czytaj dalej Tajemniczy Dolny Śląsk. [„Redwood”, 2017]

Cierpienia młodego wampira. [„Przeobrażenie”, 2016]

     W niebezpiecznej dzielnicy dużego miasta mieszka Milo (Eric Ruffin), czternastoletni outsider, każdego dnia spotykający się z ostracyzmem wśród ludzi. Chłopak jest sierotą i uchodzi za dziwaka, a opiekę sprawuje nad nim starszy brat, nie najlepiej odnajdujący się w roli dorosłej, odpowiedzialnej osoby. Największą pasją nastolatka są opowieści o wampirach. Nosferatu, Drakula, ale też bohaterowie współczesnych filmów, jak „Pozwól mi wejść” – Milo doskonale zna ich wszystkich. W okolicy zamieszkuje pogrążona w depresji Sophie (Chloe Levine), bita przez dziadka dziewczyna, która ukojenie znajduje w cięciu przedramion żyletką. Milo i Sophie zawiązują niejako pakt odrzuconych i dzielą się swoim smutkiem. Nastolatka nie wie, że jej nowy przyjaciel morduje przypadkowych ludzi, wysysając z nich krew, a potem kradnie ich portfele.

Transfiguration01

     „Przeobrażenie” w reżyserii Michaela O’Shea to kameralny, intymny film, w którym idee dotyczące straty oraz jej rekompensaty, jak i metoda prowadzenia narracji w ogóle, wyrażone zostają w sposób intrygująco eklektyczny. O’Shea korzysta z różnych doktryn reżyserskich. Jego projekt jest multigatunkowym aliażem, bardzo podobnym do dramatów, jakie w sezonie oscarowym zalewają kina studyjne, a zarazem osadzonym w stylistyce nihilistycznego horroru wystarczająco głęboko, by wkupić się w łaski fanów „Zagadki nieśmiertelności” czy „Pocałunku potępionych”. Po samobójstwie kochanej matki Milo zdaje się nie przejawiać żadnych uczuć. Inaczej niż ona, pragnie żyć wiecznie. Chciałby zostać wampirem, chociaż nie jest pewien, czy to możliwe. Przybiera chłodną postawę, która ma chronić go niczym zbroja, ale wspomnienia szoku emocjonalnego powodują, że serce chłopaka wciąż krwawi w bólu. Milo ewidentnie nie poradził sobie z odejściem najbliższej osoby, a w rezultacie pojęcia śmierci oraz wampirzej nieśmiertelności stały się jego chorą obsesją. Milo sam zawiesił nad swoją głową widmo zguby.

Czytaj dalej Cierpienia młodego wampira. [„Przeobrażenie”, 2016]