Archiwa kategorii: Vampire films

Chrońcie niewiasty przed lesbijką o ostrych kłach. [„Córka Draculi”, 1936]

     Horrory Złotej Ery Hollywood a te produkowane dzisiaj – teoretycznie dzieliło je wszystko. Bo w dobie lat trzydziestych i kodeksu Haysa tematykę tabu uznawano za gorszącą, a dziś w kinie grozy odchodzi się od konserwatyzmu, dużo częściej stawiając na transgresję. Bo niegdysiejsze gwiazdy ekranu grały nader teatralnie, z rzucającą się w oczy egzaltacją, czego dziś w większości horrorów nie zaobserwujemy. Istnieje jednak wspólny mianownik, łączący ze sobą i starą szkołę horroru, i jego nową falę: sequele.

DraculasDaughter3

     W drugiej połowie lat 30., kiedy nawet nie wykluł się jeszcze termin „blockbuster”, Universal dobrze wiedział, jak grać na emocjach widzów i opróżniać ich kieszenie z pieniędzy. Coraz popularniejsze stawały się filmy, o których dziś mówi się, że należą do kanonu Universal Classic Monsters: a więc kolejne epizody przygód Frankensteina, Mumii czy księcia ciemności, Draculi. Ten ostatni dzięki wyrazistej roli Beli Lugosiego szybko stał się postacią kultową i przynosił producentom największe zyski finansowe. Wkrótce po tym, jak na rynek hiszpańskojęzyczny wypuszczono „Dráculę”, słynnego wampirzego hrabię zaczęto łączyć więzami krwi z innymi strzygami. Pierwsza w kolejności była „Córka Draculi”.

Czytaj dalej Chrońcie niewiasty przed lesbijką o ostrych kłach. [„Córka Draculi”, 1936]

Lesbijki piją krew i zjadają mizoginów. [„Vampyres”, 1974]

     Była już mowa o gejowskich fetyszach i biseksualnych namiętnościach, teraz przyszła pora odsłonić literę „L” akronimu LGBTQ. „Vampyres” José Ramóna Larraza to film, który nie mógłby zostać pominięty w pride’owym przeglądzie horrorów, choć warto zaznaczyć, że do najdumniejszych momentów queerowego kina grozy raczej mu daleko. Jest na pewno czołowym przedstawicielem nurtu sexploitation, który skupiał się na ukazaniu wampiryzmu przez pryzmat lesbijskich żądz – wbrew pozorom ten niszowy, zdawałoby się, kierunek zdominował scenę horroru w latach siedemdziesiątych.

Vampyres1974-03

     To pionierstwo nie musi jednak oznaczać, że „Vampyres” to film szczególnie udany. Przeciwnie: Larraz postanowił zbudować go na gołych ciałach, merytorycznie nie jest on zbyt rzetelny, ani umiejętnie zharmonizowany. Muszę przyznać, że mam problem z „Vampyres” na kilku różnych poziomach. Bo z jednej strony okraszony jest film przyjemnym dla oczu i uszy retro vibe’m, a z drugiej sprawia wrażenie nadto archaicznego. Bo swoim wampirzycom dał reżyser pełną kontrolę nad mężczyznami, ale jednocześnie przedstawił je jako dewiantki. Praca kamery upodabnia film do koronnych pozycji europejskiego art-house’u, ale wyrafinowane kadry są raczej osłodą, wyrwaną z nierównej, chwilami gorzkiej całości.

Czytaj dalej Lesbijki piją krew i zjadają mizoginów. [„Vampyres”, 1974]

Nie wódź nas, szopo, na pokuszenie. [„Złe miejsce”, 2019]

     Stanley (Jay Jay Warren) utknął w przeszłości i nie potrafi dostosować się do otoczenia. W snach spędza idylliczne poranki w towarzystwie kochających rodziców, choć tak naprawdę jest sierotą i znajduje się pod opieką sadystycznego dziadka. Czas wolny spędza na przeglądaniu starych zdjęć z dzieciństwa i wagarowaniu – zawsze pod wpływem alkoholu. Chłopak ma kłopoty z każdym, kto stanie mu na drodze, i nie jest lubiany przez rówieśników. Nieoczekiwanie dziadek Stanleya ginie – w porażających okolicznościach. Okazuje się, że w szopie z narzędziami zmarłego zagnieździło się czystej postaci zło. Dommer (Cody Kostro), jedyny przyjaciel Stana, wpada na diaboliczny plan.

Shed1

     W „Złym miejscu” przedstawione zostają losy dwójki licealnych outsiderów. Portret psychologiczny Stanleya naszkicowano dość cienką kreską, choć dowiadujemy się o chłopaku wystarczająco, by kibicować mu w walce o lepsze życie. Słabiej wyszło twórcom nakreślenie Dommera i jego nagłej przemiany charakterologicznej: kiedy ujawniają się socjopatyczne zapędy prześladowanego w szkole nastolatka, nie jest to transformacja wiarygodna. Wszystko dokonuje się szybko i bezładnie, a Dommer ze spolegliwego sidekicka przeistacza się w masowego mordercę, śniącego o wybijaniu tych, którzy zgotowali mu piekło na szkolnych korytarzach. Dołóżmy do tego kwestię niedopowiedzianej orientacji seksualnej i robi się dość niesmacznie – jedyna postać gejowska (lub potencjalnie homoseksualna) jest w filmie tą najbardziej chorą. Grany przez Kostro szaleniec przypomina po swej demonicznej przemianie Evil Eda z „Postrachu nocy”. Chyba nie bez powodu: w klasyku z 1985 roku również pojawia się podobny, ambiwalentny wątek LGBT.

Czytaj dalej Nie wódź nas, szopo, na pokuszenie. [„Złe miejsce”, 2019]

Neonowy bad trip. [„Ekstaza” aka „Bliss”, 2019]

     „Midsommar” doczekał się poważnego rywala w walce o tytuł najlepszego horroru roku – mowa o „Ekstazie”, nowej propozycji od Joe Begosa. Który z tych tytułów jest lepszy? Widzowie będą mogli przekonać się w najbliższy piątek, gdy ruszy kolejna edycja Fest Makabry. O ile „Midsommar”, zgodnie ze swoim polskim podtytułem, toczy się wyłącznie w biały dzień, o tyle „Ekstaza” koncentruje naszą uwagę na pejzażach nocnego miasta, które nigdy nie śpi. Poznajemy dziewczynę, która przeistacza się w wampirzycę, a objawy dziwnej „choroby” przypominają następstwa nałogu narkotykowego. Punkt wyjścia dla fabuły jest więc identyczny, jak w „Uzależnieniu” Ferrary, chociaż filmowi bliżej do „Driller Killera”.

Bliss-1

     Dezzy (Dora Madison) mieszka w Los Angeles i zarabia na życie jako malarka. Znana jest z sugestywnych, nierzadko makabrycznych prac, które szalenie interesują lokalnych art dealerów. Niemoc twórcza oznacza dla młodej artystki życie w ubóstwie – Dezzy nie może więc pozwolić sobie na brak natchnienia. Ugryziona przez kochankę, bohaterka zaczyna odczuwać nietypowy rodzaj głodu. Pragnie krwi i ludzkiego mięsa. Narkotyczne tripy nie pomagają jej uciec od problemu: przeciwnie, tylko nasilają dziki apetyt. Jednocześnie postępują prace Dezzy nad monumentalnym malowidłem. Gdy opętana zrywem twórczym malarka chwyta za pędzel, zacierają się granice między tym, co prawdziwe, a urojone.

Czytaj dalej Neonowy bad trip. [„Ekstaza” aka „Bliss”, 2019]

„I take love seriously, you know?” [„Wściekłość”, 1977]

     David Cronenberg nie zawsze uchodził za wieszcza kina kanadyjskiego. W połowie lat siedemdziesiątych był eksperymentatorem i twórcą undergroundowych kuriozów. Miał na koncie trzy filmy fabularne, które zwróciły na siebie uwagę samego Martina Scorsese, ale zupełnie nie zainteresowały widzów. Reżyser zyskał rozgłos dopiero w roku 1977, kiedy ekrany światowych kin zapałały jego „Wściekłością”. Pomimo mieszanych recenzji film zyskał status kultowego, a z biegiem lat został nawet poddany analizom akademickim. Cielesny horror i sceny tryskające płynami ustrojowymi wchodzą tu w klincz z alegoryczną formułą.

Rabid1977-1

     Na planie „Wściekłości” spotkali się prowokatorzy: Cronenberg oraz aktorka Marilyn Chambers, znana przede wszystkim jako gwiazda porno. Świeżo po występie w „Behind the Green Door” (najbardziej artystycznym filmie XXX wszech czasów) Chambers zapragnęła dowieść, że stać ją na więcej. Że ma nie tylko piękne ciało, ale też duszę artystki. Choć „prawdziwego” aktorstwa ledwo posmakowała, jej rola we „Wściekłości” do dziś pozostaje pamiętna.

Czytaj dalej „I take love seriously, you know?” [„Wściekłość”, 1977]

Cień horroru. [„Among the Shadows”, 2019]

     Prywatna detektyw Kristy (Charlotte Beckett) dowiaduje się o śmierci swojego wuja. Zginął on w co najmniej zaskakujących okolicznościach, a w jego piersi znaleziono srebrną kulę. Sprawa interesuje też Patricię Sherman (Lindsay Lohan) − pierwszą damę i małżonkę prezydenta Wspólnoty Europejskiej. Okazuje się, że w świecie wielkiej polityki gra się brudno i… przy użyciu diabolicznych środków.

AtS2

     Spójrzcie sami: takie imponujące plakaty, a tak rozczarowujący film… „Among the Shadows” − wcześniej zapowiadany jako „The Shadow Within” − powstał jako efekt pracy szesnastu (!) producentów wykonawczych, sześciu koproducentów oraz jednego tylko scenarzysty. Nie jest ani horrorem, ani farsą typu „so bad, it’s good”; najbliżej mu do mało frapującego thrillera politycznego. Akcja toczy się w Europie, a wśród bohaterów znajdują się między innymi dzielni mężowie stanu, detektywi o nadprzyrodzonych mocach, wilkołaki i wampiry. Te dwie ostatnie grupy potrafią nawet porozumiewać się telepatycznie, co podkreśla reżyser przy wykorzystaniu manierycznych, voice-overowych dialogów.

Czytaj dalej Cień horroru. [„Among the Shadows”, 2019]