Archiwa kategorii: Zombie films

Noc głupców. [„Children Shouldn’t Play with Dead Things”, 1972]

     Członkowie teatralnej trupy (o, ironio) odwiedzają spowitą mrokiem wyspę, na której pochowani zostali obłąkani kryminaliści. Pod osłoną nocy próbują odbyć seans spirytystyczny i wskrzesić nieboszczyków. Pretensjonalny reżyser, Alan (Alan Ormsby), rozrywkę odnajduje w dręczeniu podporządkowanych mu aktorów: grozi, że jeśli nie będą wykonywać jego poleceń, poznają smak bezrobocia. Tak oto udręczonym artystom przychodzi wykopywać zwłoki z trumien, by stały się rekwizytami haniebnej zabawy. Profanację martwych ciał przerywa śmierć dwójki turystów. Okazuje się, że nieumiejętnie uprawiany spirytyzm przywrócił zmarłych do życia.

CSPwDT3

     „Children Shouldn’t Play with Dead Things”, pierwszy głośny film w reżyserii Boba Clarka, nakręcono w trakcie dwóch tygodni, operując budżetem niewiele wyższym niż pięćdziesiąt tysięcy dolarów. Clark i jego prawa ręka, scenarzysta Alan Ormsby, tutaj obsadzony w roli głównej, wyraźnie zainspirowani zostali „Nocą żywych trupów” George’a Romero. Atmosfera niebezpieczeństwa i osaczenia – choć nie tak paraliżująca, jak u Romero – rozniecana jest już w scenie inauguracyjnej. To ognisko grozy tli się jednak dość wątłym płomieniem.

Czytaj dalej Noc głupców. [„Children Shouldn’t Play with Dead Things”, 1972]

Reklamy

Pozorna idylla. [„What We Become” aka „Sorgenfri”, 2015]

     Osiedlem Sorgenfri wstrząsają okropne doniesienia: jego mieszkańcy poddani zostaną bezwzględnej kwarantannie, ponieważ w okolicy nastąpił nagły wybuch tajemniczej epidemii. Nie wiadomo, jaki wirus dziesiątkuje do niedawna idylliczne sąsiedztwo; wiadomo, że życiu wciąż ocalałych ludzi zagraża śmiertelne niebezpieczeństwo. Gustav Johannson (Benjamin Engell) i jego koleżanka Sonja (Marie Hammer Boda) chcą wydostać się z wyizolowanej suburbii, lecz teren strzeżony jest przez uzbrojonych żołnierzy.

whatwebecome1

     „What We Become” w reżyserii Bo Mikkelsena obwołano jako pierwszy zombie horror produkcji duńskiej, chociaż inny powstały na terytorium Królestwa Danii film grozy o pokrewnej tematyce, „Opstandelsen”, widzieliśmy sześć lat temu. Na gatunkowe kuzynostwo można przymknąć oko; w dobie popytu na seriale takie jak „The Walking Dead” czy „Ash kontra martwe zło” nieumarli „przeżywają” przecież drugą młodość. Problemem – przynajmniej dla niektórych widzów – okaże się fakt, że fabularnie też nie ma tu miejsca na oryginalność: film mocno przypomina choćby lipcowy thriller „Viral”, wydany przez Blumhouse Productions. Ja sam uznaję wszakże, że jest to bodziec do radości.

Czytaj dalej Pozorna idylla. [„What We Become” aka „Sorgenfri”, 2015]

Outsiderzy w opałach. [„Condemned”, 2015]

     21-letnia Maya (Dylan Penn) ucieka z domu. Zmęczona ciągłymi kłótniami rodziców, zjawia się u progu domu swojego chłopaka. Dante (Ronen Rubinstein) mieszka w obskurnym apartamentowcu na manhattańskim Lower East Side. Budynek, lata świetności mający dawno za sobą, zamieszkują narkomani, prostytutki, degeneraci, pomyleńcy. Pochodząca z bogatej dzielnicy i dotychczas pławiąca się w dobrobytach bohaterka początkowo ani myśli postawić stopy w siedlisku hołoty, ostatecznie ulega jednak presji ze strony lubego. To najgorsza decyzja w jej życiu: piętrowiec opanowuje wkrótce śmiertelnie groźny wirus, przeistaczający zarażonych w żądne krwi bestie.

condemned2

     Eli Morgan Gesner, reżyser i scenarzysta „Condemned”, rozkręca się długo nim wreszcie czyni swoją debiutancką fabułę horrorem „z krwi i kości”. Najpierw nadaje ukazanej historii fason horroru życia: jego postaci cierpią, niby z własnej woli, lecz – jak ma okazać się później – także dlatego, że okropnie pobłądziły w życiu. Ambitne przesłanki nie towarzyszyły, oczywiście, Gesnerowi na etapie preprodukcji. W wywiadach młody artysta (a także były skateboardzista i projektant mody) przyznaje, że kręcił film czysto rozrywkowy. Miłośnicy kina grozy, zwłaszcza ociekających czerwoną farbą splatterów, dostrzegą w „Condemned” podobieństwa do „Martwicy mózgu” oraz niskobudżetówek Tromy. Jednak poza rozrywką w swym najbardziej rutynowym ujęciu debiut Gesnera bawi też pokręconym przedstawieniem bohaterów.

Czytaj dalej Outsiderzy w opałach. [„Condemned”, 2015]

RomComZom po nowozelandzku. [„I Survived a Zombie Holocaust”, 2014]

         Absolwent szkoły filmowej, a zarazem aspirujący scenarzysta zjawia się na planie zdjęciowym niskobudżetowego horroru o ataku zombie. Ma wyręczać członków ekipy realizacyjnej w najbardziej upokarzających zadaniach, jak eskortowanie cierpiącego z powodu rozwolnienia aktora do szpitala. Pomimo pozycji chłopca do bicia i niechęci ze strony współpracowników, bohater nie traci naturalnego dla siebie optymizmu; co więcej, od pierwszego wejrzenia zakochuje się w serwującej posiłki kucharce. Sielanka kończy się wraz z momentem, w którym kontrolę nad planem przejmują autentyczne żywy trupy – okazuje się bowiem, że okolicę dziesiątkuje wirus rodem z apokaliptycznych filmów grozy.

Untitled 2

     Nazwanie „I Survived a Zombie Holocaust” odpowiedzią na wczesne filmy Petera Jacksona to z jednej strony pójście na łatwiznę, z drugiej natomiast – oczywista konieczność. Obie produkcje powstały w odległej Nowej Zelandii, skąpane zostały w morzu czerwonej posoki i wykazują wysokie stężenie komicznością. Analogie pomiędzy obrazem Guya Pigdena a „Martwicą mózgu” nabierają rozpędu, gdy w kadrze pojawia się kozioł ofiarny, Wesley Pennington. Grana przez Harleya Neville’a niedołęga to wykapany, jacksonowski Lionel Cosgrove. Neville wie, jak wywołać salwy śmiechu samą chociażby mimiką twarzy, lecz potrafi też zjednać sobie widzów (związkowi Wesleya i Susan nie da się nie kibicować!).

Czytaj dalej RomComZom po nowozelandzku. [„I Survived a Zombie Holocaust”, 2014]

Chorobą jestem. [„Contracted: Phase II”, 2015]

          „Contracted” Erica Englanda, ubiegłoroczny indie-horrorowy skarb, doczekał się sequela. Zupełnie niepotrzebnie, jako że pierwszy film z ewidentnie budowanej serii stanowił zamkniętą i satysfakcjonującą opowieść. Opatrzona podtytułem „Phase II” kontynuacja zbacza z toru, którym podążał film Englanda. Okazuje się obrazem beznamiętnym i przekombinowanym.

HNiD-contracted2

     Bohaterem „Phase II” jest Riley McCormick (Matt Mercer), który w finalnym akcie poprzedniego filmu miał okazję odbyć bardzo nieprzyjemny stosunek seksualny z powoli rozpadającą się Samanthą (Najarra Townsend) – ofiarą nieuleczalnego wirusa. Chłopak zaczyna odczuwać skutki tego zbliżenia: jego oczy zabarwiają się na czerwono, a rozpęczniałe zadrapania na plecach tryskają żółtawym łojem. Coś złego dzieje się nie tylko z Rileyem, ale i z innymi zakażonymi ofiarami – coś, czego nie da się powstrzymać.

Czytaj dalej Chorobą jestem. [„Contracted: Phase II”, 2015]

The last of us

         „Maggie” wzbudzała wiele zamieszania od samego początku swojego medialnego żywota, głównie za sprawą wiązania projektu – ponurego miksu dramatu i horroru – z nazwiskiem Arnolda Schwarzeneggera. Nawet najwierniejsi fani gwiazdora kina akcji lat 80. zadawali sobie pytanie: czy Arnie, przyzwyczajony do ganiania z karabinem w dłoniach, udźwignie ciężar roli dramatycznej? Złowróżbne tezy, jakoby niecodzienny występ miał pogrążyć tak Austriaka, jak i sam film, okazały się nie mieć wiele wspólnego z rzeczywistością: „Maggie” to niezgorsza produkcja, której najsilniejszym punktem jest właśnie obsada aktorska.

maggie-1

     Schwarzenegger kreuje tu postać Wade’a Vogela, farmera ze Środkowego Zachodu, który wraz z żoną i dziećmi próbuje odnaleźć się w postapokaliptycznej rzeczywistości. Dookoła panuje plaga zombie, a kolejne rodziny tracą bliskich przez śmiercionośny wirus. Ofiarą epidemii pada także Maggie (Abigail Breslin), nastoletnia córka Wade’a. Dziewczyna zostaje poddana częściowej kwarantannie, lecz dzięki zaprzyjaźnionemu z Vogelami lekarzowi wraca do domu. W ten sposób będzie miała okazję pożegnać się z ukochanymi zanim wirus przemieni ją w mordercze monstrum.

Czytaj dalej The last of us