„I know jiu titsu!” [„Wtf!”, 2017]

     Rachel (Callie Ott) wyszła cało z masakry, której nie przeżyli jej przyjaciele. W śródleśnej chatce nastolatków zaatakował psychopatyczny morderca, a dziewczynie, jako jedynej ocalałej, udało się wygrać walkę o życie. Te doświadczenia sprawiły, że obecnie Rachel jest kłębowiskiem nerwów. By zaczerpnąć odrobiny relaksu, bohaterka zabiera się z grupą znajomych z college’u poza miasto. Okazuje się, że organizator wyprawy ma klucze do willi zmarłego wuja. Niestety, posesja mieści się w samym sercu ciemnego, chłodnego lasu. Rachel obawia się, że raz jeszcze stanie w samym centrum okrutnej rzezi. Nie wie jeszcze, że jej lęki wcale nie są irracjonalne.

wtf2

     „Wtf!” w reżyserii Petera Herro to nie tylko najgłupiej zatytułowany film ever (like, srsly, ever!), ale też murowany gość przeglądów badziewia wszelakiego, w tym list najgorszych horrorów roku. Niech Was nie zmyli ciekawy pomysł scenarzystów na fabułę. Intrygujący punkt wyjścia dla wydarzeń ekranowych nie jest w stanie uchronić „Wtf!” przed ostateczną klęską. Bezapelacyjną porażkę tego offowego slashera przypieczętowuje zwłaszcza finał, zamieniający mózg w wodę. W ostatniej scenie filmu podważone zostają wszelkie prawa logiki i zdrowego rozumowania, a widz zdaje sobie sprawę, że zsumowana wartość IQ tercetu scenarzystów nie może składać się na liczbę trzycyfrową. Kulminacja „Wtf!” dumnie zdobi szczyt wysypiska piętrzących się wad, błędów ideowych oraz reżyserskich blamaży.

Czytaj dalej „I know jiu titsu!” [„Wtf!”, 2017]

Reklamy

Krótka piłka: „Open Water 3: Cage Dive” [2017]

     Egzotyczna wyprawa, klatka do obserwowania rekinów, wielka tragedia. Oto idealny przepis na kino schematyczne i wyprute z inwencji twórczej. Po filmie zatytułowanym „Open Water 3: Cage Dive” nie warto spodziewać się ani głębin oryginalności, ani inteligentnej zabawy gatunkiem. Sequel Geralda Rascionato – który kontynuacją nazwiemy tylko z litości – ma wiele wad, a bezdeń głupoty jest największą z nich. Trójce bohaterów, porzuconych na wodach oceanu, uparcie towarzyszy odpalona kamera („Cage Dive” niezbornie usiłuje połączyć dramatyzm „Blair Witch Project” z realizmem pierwszego „Oceanu strachu”). W jednej ze scen przy użyciu flary „niechcący” spalony zostaje ponton ratunkowy. Ujemne IQ przejawiają nawet krwiożercze rekiny, które pływają wokół swoich ofiar, ale nigdy ich nie widzą. Rascionato wierzył prawdopodobnie, że wypłynie na fali popularności horrorów typu „animal attack”, a jego siermiężny sequel stanie się przebojem serwisów VOD. Jednak tak marnego materiału, jak ten, którego jest autorem, w złoto nie zamieniłby nawet Jaume Collet-Serra. Irytującym bohaterom „Open Water 3” chyba każdy widz życzył będzie rychłej śmierci: postacie tak płaskie i pozbawione serca stanowić mogą tylko rekinie jadło. Jeśli Rascionato kiedykolwiek postanowi wyreżyserować kolejną fabułę, powinien polegać na własnej wizji. „Cage Dive” to wariacja na temat „47 Meters Down”, po części też „The Shallows”, o wielokroć jednak gorsza.

     Albert Nowicki – dziennikarz, tłumacz i copywriter, miłośnik kina, zwłaszcza filmowego horroru. Jego teksty pojawiały się między innymi na łamach serwisów Filmweb oraz Movies Room. Blog His Name Is Death prowadzi nieprzerwanie od 2012 roku.

CageDive2

04

Giallo kryształowe. [„Ptak o kryształowym upierzeniu”, 1970]

     Rzym. Pochodzący z Ameryki pisarz, Sam Dalmas (Tony Musante), przechadza się ulicami wieczorową porą. Nagle zostaje świadkiem brutalnej szarpaniny: w galerii sztuki rudowłosa kobieta atakowana jest przez mężczyznę w czarnych rękawiczkach i wielkich, ciemnych okularach. Ofiara, choć dźgnięta nożem, nie odnosi większych obrażeń. Sam zmuszony zostaje jednak do pozostania we Włoszech: jego plany powrotu za ocean spalają na panewce, a on sam, jako świadek nagłośnionego przez media przestępstwa, trafia w sam środek kryminalnej łamigłówki. Sam jest coraz bardziej zaintrygowany poszukiwaniami miejskiego rzeźnika. Wpada nawet na trop krwawego malowidła, które może pomóc w ustaleniu tożsamości zbrodniarza. Im bliżej jest rozwiązania niebezpiecznej zagadki, tym większe są szanse, że zamordowana zostanie jego ukochana, Giulia (Suzy Kendall).

TheBirdWithCrystalPlumage1

     „Ptak o kryształowym upierzeniu”. Niezłomny klasyk horroru włoskiego, który od lat rozkochuje kolejne pokolenia kinomanów w twórczości Dario Argento. Kiedyś pochodzący z Wiecznego Miasta maestro grozy uznawany był za geniusza, zresztą nie bez powodu. Scenariusz „Ptaka” Argento napisał w trakcie pięciu dni. Najnowsze jego dokonania nie przyprawiają już o zawrót głowy – prędzej powodują ciężkie nudności i krwawienie oczu… Pomijając jednak kwestię obecnej formy artystycznej reżysera, nie da się zaprzeczyć, że ma on za sobą piękną karierę. „Ptak o kryształowym upierzeniu” to nie tylko film godny podziwu – to jeden z najlepszych debiutów pełnometrażowych w historii.

Czytaj dalej Giallo kryształowe. [„Ptak o kryształowym upierzeniu”, 1970]

Cierpienia młodego wampira. [„Przeobrażenie”, 2016]

     W niebezpiecznej dzielnicy dużego miasta mieszka Milo (Eric Ruffin), czternastoletni outsider, każdego dnia spotykający się z ostracyzmem wśród ludzi. Chłopak jest sierotą i uchodzi za dziwaka, a opiekę sprawuje nad nim starszy brat, nie najlepiej odnajdujący się w roli dorosłej, odpowiedzialnej osoby. Największą pasją nastolatka są opowieści o wampirach. Nosferatu, Drakula, ale też bohaterowie współczesnych filmów, jak „Pozwól mi wejść” – Milo doskonale zna ich wszystkich. W okolicy zamieszkuje pogrążona w depresji Sophie (Chloe Levine), bita przez dziadka dziewczyna, która ukojenie znajduje w cięciu przedramion żyletką. Milo i Sophie zawiązują niejako pakt odrzuconych i dzielą się swoim smutkiem. Nastolatka nie wie, że jej nowy przyjaciel morduje przypadkowych ludzi, wysysając z nich krew, a potem kradnie ich portfele.

Transfiguration01

     „Przeobrażenie” w reżyserii Michaela O’Shea to kameralny, intymny film, w którym idee dotyczące straty oraz jej rekompensaty, jak i metoda prowadzenia narracji w ogóle, wyrażone zostają w sposób intrygująco eklektyczny. O’Shea korzysta z różnych doktryn reżyserskich. Jego projekt jest multigatunkowym aliażem, bardzo podobnym do dramatów, jakie w sezonie oscarowym zalewają kina studyjne, a zarazem osadzonym w stylistyce nihilistycznego horroru wystarczająco głęboko, by wkupić się w łaski fanów „Zagadki nieśmiertelności” czy „Pocałunku potępionych”. Po samobójstwie kochanej matki Milo zdaje się nie przejawiać żadnych uczuć. Inaczej niż ona, pragnie żyć wiecznie. Chciałby zostać wampirem, chociaż nie jest pewien, czy to możliwe. Przybiera chłodną postawę, która ma chronić go niczym zbroja, ale wspomnienia szoku emocjonalnego powodują, że serce chłopaka wciąż krwawi w bólu. Milo ewidentnie nie poradził sobie z odejściem najbliższej osoby, a w rezultacie pojęcia śmierci oraz wampirzej nieśmiertelności stały się jego chorą obsesją. Milo sam zawiesił nad swoją głową widmo zguby.

Czytaj dalej Cierpienia młodego wampira. [„Przeobrażenie”, 2016]

Człowiek człowiekowi korpowilkiem. [„The Belko Experiment”, 2016]

     James Gunn staje się powoli prawdziwym bogiem kina rozrywkowego. Jego „Strażnicy Galaktyki” kochani są przez masy. Dla przeciętnego zjadacza popcornu imię Gunna jest już gwarancją dobrej zabawy. Zabawy zaspakajającej mainstreamowe gusta. Nie wszyscy zdają się pamiętać, że pochodzący z Missouri reżyser (i scenarzysta) popularność w dużej mierze zawdzięcza fanom grozy. Pierwszym skryptem jego autorstwa był „Tromeo i Julia” (1996), a prawdziwy rozgłos przyniósł mu dopiero scenariusz nowego „Świtu żywych trupów” (2004). Gunn jest dobrym kumplem Roba Zombiego, wychowywał się na „Piątkach, trzynastego”, a jeden z jego ostatnich projektów, „The Belko Experiment”, stanowi dowód niesłabnącej miłości do poetyki horroru.

BelkoExp2

     W Bogocie mieści się korpokrólestwo, Belko, któremu chcieliby służyć pracownicy administracyjni z całego świata. Nie ma w nim miejsca na oddech, unosi się natomiast niesłabnący zapach grubych pieniędzy. Dyrektor korporacji postanawia poddać swoich sługusów eksperymentowi, którego powstydziłby się sam Philip Zimbardo. Tak oto grupa osiemdziesięciu nieszczęśników zamknięta zostaje w szczelnie ogrodzonym wieżowcu, by – całkiem dosłownie – pozabijać się nawzajem. Głos z interkomu informuje pracowników, że mają parę godzin na eksterminację kolegów. Jeśli w tym czasie nie zginie wskazana liczba zatrudnionych, podjęte zostaną odpowiednie środki. Nikt nie chce zadzierać z oficjelami Belko Industries…

Czytaj dalej Człowiek człowiekowi korpowilkiem. [„The Belko Experiment”, 2016]

Midnight movie extravaganza. [„68 Kill”, 2017]

     O, słodka inspiracjo. Na „68 Kill” – drugi film fabularny wyreżyserowany przez wziętego scenarzystę Trenta Haagę – radykalnie wpłynęły dokonania maestra Tarantino oraz Richarda Batesa Jr. („Trash Fire”). Quentin, jak to Quentin, swoim upodobaniem do groteski i celuloidową deformacją świata rzeczywistego zaraził dziesiątki młodych postmodernistów. Haaga jest jednym z tych aspirujących mistrzów kina: twórcą bawiącym się nawiązaniami do kultury masowej, umiejętnie operującym pastiszem, progresyjnie nabierającym świadomości reżyserskiej. „68 Kill”, projekt opowiedziany ciętym językiem, przy wsparciu kąśliwego humoru, typowego dla Batesa Jr., sprawia chwilami wrażenie, jakby patronat artystyczny sprawował nad nim reżyser „Wściekłych psów”. Zarówno „Reservoir Dogs”, jak i „68 Kill” to filmy neo-heist, w których zwroty akcji są zaskakujące, a scena kulminacyjna jest wręcz zabójcza. Jednak rozlew krwi okazuje się nie być jedynym „motywem” interesującym Haagę. Równie mocno, jak gorefesty, a może i bardziej, interesuje reżysera dynamika męsko-żeńska.

68Kill-2

     W „68 Kill” pierdołowaty kanalarz Chip (Matthew Gray Gubler) przedstawiony zostaje jako ubezwłasnowolniony pionek kobiecych zagrywek. Ukochana Liza (AnnaLynne McCord) traktuje go jak seksualnego niewolnika, podczas stosunków przydusza go i leje po twarzy, a wreszcie wymusza na nim, by pomógł jej skraść fortunę należącą do bogatego „klienta” – w istocie kochanka. Monikę (Sheila Vand), ekspedientkę o aparycji Lydii Deetz, także kręci BDSM, jednak w odmianie ekstremalnej. Kobieta okrada Chipa, potem go knebluje i poddaje serii „erotycznych” tortur, mających spełnić jej chore marzenia. Jest jeszcze Violet (Alisha Boe), która, choć nie przejawia skłonności sadystycznych, i tak wystarczająco mąci biedakowi w głowie. Trzy relacje, trzy temperamenty, trzy kobiety, dla których Chip jest jedynie uległym przydupasem. Próba sił chromosomów XX i XY nigdy nie była tak… nierówna.

Czytaj dalej Midnight movie extravaganza. [„68 Kill”, 2017]

Do you like scary movies?