Z innej beczki

     Dziś, zupełnie inaczej niż dotychczas, zamiast prezentować recenzję kolejnego horroru, pozwolę sobię popromować swój tekst. Rownież jest to recenzja, zamieszczona w serwisie filmweb.pl. Nie prawię w niej jednak na temat żadnego straszaka, omówienie dotyczy filmu akcji. I to JAKIEGO: „Niezniszczalnych 2”. Wstręt, trwoga i paranoja zagwarantowane…

Dostawca marazmu

     Victor Salva nie jest reżyserem ani zdolnym, ani sukcesywnym, jednak jego nazwisko wzbudza spore kontrowersje. Ciężko jest bowiem przejść obojętnie obok podstarzałego, obleśnego twórcy filmowego, lata temu wiązanego ściśle ze sprawą gwałtu na mocno młodocianym aktorze zaangażowanym w produkcję jego obrazu (sromotnego, zawdzięczającego swoją niesławę tylko głośnemu incydentowi „Domu klownów”). Tym ciężej, jeśli – zachęceni prestiżem, jaki niosą ze sobą tytuły z dylogii  Smakosz” – powierzymy swój czas na zapoznanie się z kunsztem reżysera i bezwzględnie się zawiedziemy.

     „Roznosiciel” jest filmem rozczarowującym. Temat wyjściowy obiecuje dużo. Główną bohaterkę poznajemy właśnie kiedy wprowadza się do sporej posiadłości umiejscowionej na typowo amerykańskich przedmieściach, zamieszkanych przez klasę średnią. Osadzenie akcji thrillera w suburbii przywodzi na myśl pozytywne skojarzenia. W peryferyjnych dzielnicach miast rozgrywały się kluczowe dreszczowce, z pamiętnym „Halloween” Johna Carpentera na czele. To tyle w kwestii pozytywnych stron filmu…

Czytaj dalej Dostawca marazmu

Mocnymi słowami o „Hellraiserze III”

     Ja naprawdę lubię kiczowate kino. Zmierzyłem się z włoskimi interpretacjami mitologii nordyckiej („Troll 2”), filmowymi natarciami rozwścieczonych warzyw („Atak pomidorów zabójców”) czy dorobkami bezspornie słabych reżyserów, jak nieodżałowany Ed Wood. Świętą skarbnicą złych filmów pozostaje grupa sequeli najbardziej kultowych horrorów. „Hellraiser III: Piekło na ziemi” zajmuje w owym zbiorze zaszczytne miejsce produkcji miernej i w tej miernocie prawdziwie ujmującej.

     Zdecydowanie jest to kino grozy z niższej półki. Niby upchnięty do dystrybucji kinowej (nie uwierzę dopóki wehikuł czasu nie zabierze mnie do roku 1992 i nie przekonam się o kinowym przeznaczeniu „Hellraisera III” na własne oczy), film przedstawia się z każdej strony charakterystycznej dla horrorów direct-to-video – tak więc od dupy strony.

Czytaj dalej Mocnymi słowami o „Hellraiserze III”

Dobre złego początki, czyli geneza przekleństwa Tobe’a Hoopera

     „Zjedzeni żywcem” to film nieszczęsny. Zaledwie drugi w dorobku twórczym niemniej feralnego Tobe’a Hoopera, nie miał szans na zyskanie takiego poklasku jak młodszy o trzy lata kinowy debiut reżysera, „Teksańska masakra piłą mechaniczną”. Oba te tytuły są jak niebo i ziemia – masakra w Teksasie wznosiła się na nieznane dotąd widzom terytoria orzeźwienia i pierwszorzędnej grozy, od lat niespotykanych w gatunku horroru, natomiast kolejną swoją fabułą Hooper wykazał się przyziemnością i wątpliwym zasobem ambicji. Na całe szczęście nie można uznać „Zjedzonych żywcem” za tani straszak i beznadziejny gniot; jest to całkiem przystępne rzemiosło.

     Początek filmu wzbudza oczywiste skojarzenia z hitchcockowską „Psychozą, chociaż nie przyprawia o ten sam mroźny dreszcz emocji, co klasyczny thriller. Atrakcyjna i strudzona życiem młoda prostytutka zostaje wyrzucona z domu uciech cielesnych, gwarantującym jej dach nad głową. Trafiwszy do obskurnego, otoczonego lasem hoteliku na bagnach, nawet nie spodziewa się, że będzie musiała skonfrontować się z jego właścicielem-mordercą. W pensjonacie mizerniejszej wersji Normana Batesa zjawia się szereg innych gości. Wszyscy, bez wyjątku, przerysowani są bardziej niż przyjaciele gospodyń domowych z ulubionych soap oper. Najbardziej bawią jednak intencje psychopatycznego hotelarza, który prowadzi swój bagienny interes, by… dokarmiać pupila w postaci krokodyla nilowego.

Czytaj dalej Dobre złego początki, czyli geneza przekleństwa Tobe’a Hoopera

Piekielnie typowy sequel

     Clive’a Barkera nigdy za wiele – jak się okazuje, w każdej postaci. Pisarz grozy, po którego literaturę sięgają fani makabry dookoła świata, udowodnił, że jest równie utalentowanym autorem, co i sprawnym filmowcem, a nawet game designerem. Artysta fantastyczny, w każdym znaczeniu. Funkcja Anglika przy realizacji „Wysłannika piekieł 2” jest mocno zawężona (powierzono mu produkcję wykonawczą); wielka to szkoda, że współczesny mistrz horroru zaledwie maczał przy tym sequelu palce.

     Obraz zaczyna najlepsze ujęcie z oryginału „Hellraisera”, właśnie reżyserowanego przez Clive’a Barkera: częściowo porozrywany hakami, zawieszony na łańcuchach mężczyzna w ekstazie oblizuje zdeformowane usta i jęczy „Jesus wept” (Jezus zapłakał). Tony Randel przywraca w „Wysłaniku piekieł 2” tę straszliwą poezję, ale tylko częściowo. Na pewno zaś nie podołał uczynieniu z drugiej części cyklu o Cenobitach dzieła równie harmonijnego jak barkerowski klasyk.

Czytaj dalej Piekielnie typowy sequel

„Demons… Not so smart”

     O ile wydany bezpośrednio na rynek DVD remake horroru z lat osiemdziesiątych nie zawsze musi okazać się całkowitym nieporozumieniem (patrz April Fool’s Day), o tyle publikowany z pominięciem dystrybucji kinowej remake autorstwa Adama Gierascha i Jace’a Andersona nie ma szans na bycie przyzwoitym filmem. Night of the Demons trzyma kaleki poziom wielu innych niskobudżetowych obrazów wyżej wymienionych, kpiąc sobie raz po raz ze smaku i przyzwoitości widza.

     Historia jest błaha i głupkowata – trudno w końcu po horrorze o nocy demonów oczekiwać skomplikowanej fabuły i zagmatwania wątków. Rzecz dzieje się w Luizjanie. Scena otwierająca film, nakręcona w tonacji taniej sepii, rozgrywa się w roku 1925 w rezydencji państwa Broussard. Młoda kobieta popełnia samobójstwo, skacząc z balkonu z pętlą wokół szyi, domniemanie w ucieczce przed zagrożeniem. Jej ciało zostaje zdekapitowane. Mało wyszukaną opowiastką od tej pory straszą się lokalne dzieciaki, przypisując zajściu paranormalny podtekst. Dekady później w domu Broussardów odbywa się przyjęcie, którego pomysłodawczynią jest ekscentryczna Angela. Grupka nieszczęśników zostaje omyłkowo zamknięta w opuszczonej posiadłości. Decydują się na podróż po piwnicy…

Czytaj dalej „Demons… Not so smart”

Do you like scary movies?