Archiwa tagu: Alexandre Aja

Błądząc po omacku

     Grégory Levasseur, stały współpracownik Alexandre’a Aji, autor scenariuszy do „Bladego strachu” i remake’u „Maniaka”, postanowił pójść w ślady swojego sławniejszego kompana. Owocem tej nietrafnej decyzji jest „Piramida” – pierwszy i, miejmy nadzieję, ostatni reżyserski projekt w karierze francuskiego filmowca.

gallery-thepyramid4

     Słów parę o fabule. Amerykańscy i angielscy archeolodzy odkrywają tajemniczą, trójścienną piramidę, ukrytą pod pustynnym szczerkiem. Pomimo nakazu odwrotu, bohaterowie zapuszczają się we wnętrze kamiennego ostrosłupa. Dalsze wydarzenia toczą się szybko i nieszczęśliwie: dowodzona przez Holdena (Denis O’Hare) grupa gubi się w labiryntach budowli, a udostępniony naukowcom przez agencję rządową sprzęt, niezbędny do wezwania pomocy, ulega zniszczeniu. Sytuacja z minuty na minutę staje się coraz bardziej dramatyczna. Buszujące po zaułkach ciemnej piramidy krwiożercze kocury w niczym tu nie pomagają…

Czytaj dalej Błądząc po omacku

Prawie jak strach

     Ciężkostrawna jest myśl, że ulubiony reżyser straci formę, zejdzie na psy i zacznie tworzyć kiepskie filmy. Jeszcze większe troski wzbudza idea, według której potencjalny ulubiony reżyser nigdy nie zostaje pupilem widowni, nie potrafiąc należycie wykorzystać swojego talentu. Alexandre Aja jest jednym z „potencjalnych pewniaków”, co udowadnia niebagatelnym „Bladym strachem”.

     Na odludną wieś przybywa tajemniczy nieznajomy. Pierwszą scenę z jego udziałem wieńczy ujęcie zdekapitowanej dziewczęcej głowy, tej samej, która scenę wstecz „wykonywała” na misternym mężczyźnie fellatio – przy pomocy jego dłoni. Dodajmy, że ów obcy jest nie tylko w spaczony sposób perwersyjny, ale też groteskowo szpetny i krajobraz wiejskiej francuskiej osady zakłóca obecnością podobnej jemu ciężarówki, którą przemierza drogi i szosy, a otrzymamy obraz filmowego zwyrodnialca – koniec końców nie tak zwyrodniałego, jak malują go w swych recenzjach pamfleciści zza Oceanu. Odrażający podróżnik z precyzją i zniesmaczającą widza (acz dziwnie go ujmującą) gracją pozbywa się mieszkańców położonego w głębi rolnych pól domu, mordując ich w sposób beznamiętny i brawurowy. Tym samym toruje sobie drogę do upragnionej piękności spoczywającej w swoim pokoju − studentki Alex. Nie przypadkowo użyłem formuły „torować drogę”… Zabójca, choć zdobywa seksualną niewolnicę, którą ochoczo zakuwa w łańcuchy i umieszcza na tyłach swojego wozu, nie może promiennie zatriumfować. Uniemożliwia mu to Marie, niestrudzona wojowniczka, przyjaciółka Alex, która – stając się cichym świadkiem potwornej zbrodni – w akcie desperacji decyduje się odbić porwaną. Bohaterska Marie, niemniej ciekawa postać, w ekscentrycznych snach ma w zwyczaju biegać sama za sobą poprzez lasy. Dubel rodem z bardziej pokrętnych dzieł Davida Lyncha. Tylko czy dubel to odpowiednie słowo?

Czytaj dalej Prawie jak strach