Archiwa tagu: Ciarán Hinds

Zakazany owoc. [„Fatum Elizabeth”, 2018]

     Piękna, choć naiwna Elizabeth (Abbey Lee, „Neon Demon”) zamieszkuje w posiadłości świeżo poślubionego męża-noblisty (Ciarán Hinds). Nie jest to zwyczajny dom, a ociekający bogactwem i nowoczesnością pałac. Henry obsypuje dużo młodszą małżonkę biżuterią, drogimi kreacjami i wszystkim, czego mogłaby zapragnąć. Prosi ją tylko o jedno: by nie schodziła do piwnicy, gdzie znajduje się jego biuro − niedostępne dla nikogo poza nim samym. Miesiąc miodowy przerywa nagły wyjazd mężczyzny w podróż służbową. Znudzona i osamotniona Elizabeth łamie przyrzeczenie i postanawia odkryć, co znajduje się za tajemniczymi drzwiami.

ElizabethHarvest2

     Reżyserem „Fatum Elizabeth” jest Sebastian Gutierrez, autor scenariuszy do „Gothiki” i hollywoodzkiego remake’u „Oka”. Jego najnowszy projekt garściami czerpie z mrocznej baśni Charlesa Perraulta, „Sinobrodego”. „Opowieść o Sinobrodym zawsze mnie fascynowała i zarazem, w równym stopniu, przerażała” − powiedział Gutierrez przed premierą filmu na tegorocznym festiwalu SXSW. Historię uwspółcześniono, choćby barokowe zamczysko podmieniając na willę zbudowaną w stylu high-tech. „Fatum Elizabeth”, faktycznie, mogłoby przerażać, bo traktuje o zawiedzionym zaufaniu i niebezpieczeństwach wynikających z ciekawości (to przecież pierwszy stopień do piekła). Film okazuje się jednak zbyt sterylny i powolny w swym tempie. W scenariuszu dużo uwagi poświęcono pytaniu „kim jesteśmy?” oraz powierzchownym rozmowom o pochodzeniu życia. Tematy to co najmniej trudne. Kolejne dylematy znajdują wprawdzie swoje odpowiedzi − inaczej zabrakłoby morału − ale droga do ich rozwikłania nie jest zbyt ciekawa, bo często zbiera się bohaterom na pseudofilozoficzne bajdurzenie.

Czytaj dalej Zakazany owoc. [„Fatum Elizabeth”, 2018]

Reklamy

W starym domu nadal straszy

          Istniało całkiem duże prawdopodobieństwo, że horror z Danielem Radcliffe’m obsadzonym – tak całkowicie na poważnie – w roli głównej okaże się niegodnym seansu. Niespodziewanie, mimo obecności Harry’ego Pottera na ekranie, ubiegłoroczna „Kobieta w czerni” wprawia w podziw. Kredyty początkowe informują, że obraz zrealizowała wytwórnia Hammer Film Productions – co wzbudza jeszcze większe zdumienie. Film, faktycznie, nakręcony został hammerowską ręką. Budzi nawet roślejszy dreszcz emocji niż wiele z brytyjskich klasyków horroru.

     Arthur Kipps jest owdowiałym londyńskim notariuszem. Przełożony zawiadamia go, że wyjazd na odludną wieś i uporządkowanie spraw spadkowych zmarłej bogaczki mogą uratować jego zachwianą pozycję zawodową. W drodze na dwór Eel Marsh Arthur przekonuje się, że okolicznych mieszkańców przeraża samo imię kobiety – kobiety w czerni, którą bohater zacznie widywać od momentu przekroczenia progu opuszczonej sadyby.

Czytaj dalej W starym domu nadal straszy