Archiwa tagu: comedy horror

Kobieto, pokaż pazur! [„XX”, 2017]

     Mniej więcej rok temu w serwisach VOD zagościł „Southbound”, horror o strukturze antologicznej, zaskakująco wyważony i efektywny. Z siedmiorga jego reżyserów aż sześcioro dysponowało chromosomem X – na planie zdjęciowym filmu jedyną postawioną za kamerą kobietą była Roxanne Benjamin. Męskiej dominacji nad kinem grozy sprzeciwili się producenci ze stajni Magnet Releasing, odpowiedzialnej między innymi za brutalne widowisko „Oczy matki”. Najnowsza dystrybuowana przez Magnet produkcja, horrorowa antologia „XX”, czterem artystkom dała szanse pokazać, na co je stać.

xx-3

     Jedną z tych reżyserek jest właśnie Benjamin. Jej short, „Don’t Fall”, składa się na 80-minutowy, feministyczny projekt, dążący do równouprawnienia kobiet w świecie kina, do zerwania z marginalizacją. W „Don’t Fall” czworo młodych przyjaciół biwakuje pośród gór na strzeżonej pustyni. Przyjaciele szybko przekonują się, dlaczego podziwianie uroków natury jest w tej okolicy zabronione: pech chce, że odkrywają indiańskie malowidła, a w konsekwencji uwalniają antyczne zło. Benjamin nakręciła krótki metraż, który przykuwa uwagę, lecz sprawia zarazem wrażenie wydłużonego trailera. Spowite zmierzchem ustronie wygląda tu znajomo, a nawet rutynowo. Młoda reżyserka bez skrępowania uderza w ekranowe klisze, co fortunniej wyszło jej przy realizowaniu „Southbound”. „Don’t Fall” prezentuje się nieźle, lecz traci na gołosłownym, jakby z nagła urwanym scenariuszu.

Czytaj dalej Kobieto, pokaż pazur! [„XX”, 2017]

Krótka piłka: „Scary Movie” [1991]

     Halloween. Warren, roztrzęsiony paranoik, udaje się do lokalnego Domu Strachów. Ataki histerii wywołuje w nim widok ogników, tańczących pod wiekiem dyniowego lampionu. Jak zareaguje na wieść o sensacyjnej ucieczce bywalca lokalnego szpitala psychiatrycznego? „Scary Movie” – do niedawna zaginiony projekt Daniela Ericksona z 1991 roku (niemający nic wspólnego z parodią braci Wayans) – dość szybko samookreśla się jako miks horroru i komedii, chętniej dryfujący ku obrębom drugiego z wymienionych gatunków. Towarzyszący sytuacjom ekranowym komizm najczęściej nie śmieszy, choć obłędna, pełna skupienia kreacja młodego Johna Hawkesa, grającego Warrena, wzbudza na ustach uśmiech – głównie stanowiący wyraz uznania dla aktora. Dla widzów szukających halloweenowego dreszczu emocji okaże się „Scary Movie” stratą czasu: to film o ciekawym, ponurym koncepcie, kiepsko, niestety, przelanym w kadr ekranu. Innych sympatyków kina grozy może urzec sposób, w jaki omija Erickson pułapki rutyniarstwa filmowego slashera. Może, lecz nie musi.

scarym91

4 i pol

Enough with the creepiness, Joe. [„You’re Killing Me”, 2015]

     Akcja „You’re Killing Me”, nowego slashera o tematyce queerowej, toczy się w słonecznym Los Angeles, gdzie dochodzi do serii bezdusznych morderstw. Każdą kolejną ofiarą nieuchwytnego zwyrodnialca pada młody homoseksualista; każde zabójstwo zdaje się być niezasadne i popełnione bez afektu. Gdy ulubieniec social mediów George (Jeffery Self) poznaje przystojnego Joego (Matthew McKelligon), nawet nie podejrzewa, że ma do czynienia z niebezpiecznym psychopatą. Między mężczyznami zawiązuje się nić porozumienia, a z czasem pojawiają się gorące emocje. Joe widzi w George’u bratnią duszę, George zachwycony jest ekstrawaganckim poczuciem humoru Joego, który z osobliwą powagą podkreśla, że zabije każdego, kto stanie na drodze ich miłości. Przyjaciele internetowego gwiazdora boją się o jego życie.

Untitled 3

     George nie przykuwa znacznej uwagi do ostrzeżeń najbliższych, którzy – przeszywani zimnym spojrzeniem milczącego dziwaka – drżą ze strachu. Joe, mężczyzna rzadko włączający się w jakąkolwiek dyskusję, to dla zakochanego w sobie samym YouTubera idealna publiczność. „Dowcipne” dygresje nowo poznanego na temat podrzynania gardzieli bardziej George’a bawią niż przerażają, choć przewijają się przez rozmowy nagminnie. Joe „nie jest straszny, jest boski”: jego bezdenne spojrzenie to dla George’a najcenniejsza z wartości. Scenariusz autorstwa Selfa i Jima Hansena (także reżysera filmu) uszyty został z najgorszych stereotypów dotyczących mężczyzn homoseksualnych: jego postaciami uczyniono gejów narcystycznych, egocentrycznych i okrutnych.

Czytaj dalej Enough with the creepiness, Joe. [„You’re Killing Me”, 2015]

Carnival fun. [„The Funhouse Massacre”, 2015]

     W wesołym miasteczku, przebudowanym z okazji przedednia Wszystkich Świętych na Dom Strachu, dochodzi do koszmarnych zbrodni. Stoi za nimi szóstka psychopatów, którzy pod osłoną nocy zbiegli z okolicznego wariatkowa. Goście halloweenowego przybytku nie zdają sobie sprawy, że uczestniczą w rzezi: krwawe zabójstwa, którym się przyglądają, to w ich oczach nic więcej niż szalenie realistyczne efekty specjalne. Gdy mordercy zostają zdemaskowani, zabawa przemienia się w masakrę. Dowodzący grupie maniaków Mental Manny nikogo nie wypuści na wolność.

fhm2

     „The Funhouse Massacre” urasta do swojego tytułu: to slasher zarówno zabawny, jak i odpowiednio krwisty. Po kulawym, z lekka tandetnym prologu, w którym naczelnik szpitala psychiatrycznego (Robert Englund w przeciętnej roli epizodycznej) przedstawia nam obłąkanych bohaterów, film ulega uefektywnieniu. Wielką jego zaletą staje się humor. Dowcipnym dialogom towarzyszy sytuacyjny komizm: do łez bawi choćby scena suczego pojedynku w damskiej toalecie, w której wylaszczona panna podtapia uradowaną psychopatkę za zrujnowanie jej make-upu (a przy okazji pokiereszowanie lica). Współmierny okazuje się też urok zgromadzonych na planie aktorów. Szczególną charyzmą biją role Matta Angela i Bena Begleya. Angel, jako Morgan, panikuje ilekroć na horyzoncie pojawi się klaun, truposz lub nawet ucharakteryzowany manekin. Gdy do akcji wkracza wataha Mental Manny’ego, chłopaczek gubi swój hipsterski kapelusz w popłochu. Begley wciela się w postać policjanta-żółtodzioba, a jednocześnie skrytego miłośnika Pegasusa.

Czytaj dalej Carnival fun. [„The Funhouse Massacre”, 2015]

Unholy days. [„Holidays”, 2016]

     „Holidays” pojawił się nagle, lecz niekoniecznie po diable. Oficjalny zwiastun filmu – antologii grozy – w sieci zadebiutował dokładnie na miesiąc przed wydaniem materiału finalnego i udało mu się wkraść w łaski zainteresowanych za sprawą ciekawej wizji oraz dynamicznego montażu. Po premierze w serwisach VOD światło dzienne unaoczniło, że nie jest „Holidays” dziełem wolnym od błędów. Nie wszystkie nowelki, które składają się na ogół projektu, wywiązały się z zadań nań nałożonych. Większość na szczęście tak.

holidays3

     W „Holidays” sztab związanych z kinem grozy filmowców przygląda się mrocznej stronie świąt oraz przewartościowuje folklor i tradycje. Wertując kalendarz najważniejszych dni w ciągu roku, dowiadujemy się, że za każdą szumną lub skromną uroczystością kły szczerzy na nas zło. W Walentynki uczennica liceum poznaje, jak cienka jest granica dzieląca miłość od szaleństwa. Z innymi problemami boryka się irlandzka nauczycielka, która w Dzień Świętego Patryka pada ofiarą potwornej klątwy. W Wigilię Paschalną ciekawska dziewczynka spotyka na swojej drodze cierniem ukoronowanego zająca wielkanocnego, w Dni Matki i Ojca chęć zrodzenia potomstwa oraz odnalezienia rodzica sprowadza na bohaterów nieszczęścia. Zgubne okazują się także trzy końcoworoczne noce: halloweenowa, bożonarodzeniowa i sylwestrowa.

Czytaj dalej Unholy days. [„Holidays”, 2016]

Mołdawska farsa, czyli nie zadzieraj z wieśniakiem. [„They’re Watching”, 2016]

     Ekipa telewizyjna, stojąca za sukcesem popularnego programu makeoverowego, przybywa do Pavlovki – mołdawskiej wsi, w której zamieszkuje młoda Amerykanka, Becky (Brigid Brannagh). Kobieta wykupiła dom w głębi lasu i wymaga on gruntownego remontu. Bardziej niż renowacje straszne wydają się kamerującym wszystko filmowcom wschodnioeuropejskie obyczaje: tutejsi wieśniacy nie znają angielskiego, a w ich osadzie na próżno można szukać Starbucksa. Gdy okazuje się, że Pavlovka wiązana jest z historią brutalnych, nie tak odległych czasowo rytuałów, Aleksa (Kris Lemche), Grega (David Alpay), Sarah (Mia Faith) i Kate (Carrie Genzel) przenika zimny dreszcz. Mieszkańcy wioski coraz bardziej interesują się obecnością Jankesów na prowincji i nie spuszczają ich ze swych złowieszczych oczu.

theyrewatching2

     „They’re Watching” duetu Jay Lender-Micah Wright zainaugurowany zostaje przez scenę wyrwaną ze swego ekstrawertycznego epilogu, która zdradza, niestety, jeden z ciekawszych twistów fabularnych. Krótki fragment odcina następnie od właściwego początku filmu logotyp tytułu, nie wiedzieć czemu wymalowany z nagła w kadrze. Jego obecność na ekranie pozostaje nieuzasadniona: twórcy przedstawiają nam „They’re Watching” jako horror nakręcony w konwencji znalezionych taśm. Logo aż nadto przypomina czcionkę tytułu nadrukowanego na plakatach „They Live” Johna Carpentera. Tak, Lender i Wright nakręcili horror pełen błędnie podjętych decyzji.

Czytaj dalej Mołdawska farsa, czyli nie zadzieraj z wieśniakiem. [„They’re Watching”, 2016]