Archiwa tagu: creature feature

W ciemnym lesie, późną nocą. [„Rytuał”, 2017]

     Czworo przyjaciół wyrusza do Szwecji, by spędzić spokojny weekend na łonie natury. Wyjazd ma być dla nich okazją do refleksji i porzucenia imprezowych nawyków: ostatni wypad na miasto skończył się bowiem śmiercią Roba, dobrego kumpla całej grupy. Mężczyźni nie wiedzą jeszcze, że spotka ich coś znacznie gorszego niż tragiczny wypadek. W górzystym regionie Norrbotten dochodzi do niewytłumaczalnych zjawisk – tutejsze lasy wydają się skrywać jakąś nieziemską tajemnicę. Phil, Hutch, Dom i Luke mogą już nigdy nie wrócić do swoich domów.

rytual2

     Mgliste kłęby martwej materii, kolczaste drzewa, gęste, niemal namacalne powietrze o dżdżystej objętości. Europa to kontynent nie tylko stary, ale też, z przyrodniczego punktu widzenia, nad wyraz piękny. Elementy świata przedstawionego zostają w „Rytuale” uwznioślone: stanowią część nietkniętej od tysięcy lat natury, z którą lepiej nie igrać, która była niegdyś domem dla bogów. A może nadal nim jest? Film nie został nakręcony w Szwecji, a w Południowych Karpatach, na terenie Rumunii. Dzikość bezkresnego, górskiego masywu nadaje „Rytuałowi” wyjątkową perspektywę: fauna i flora wygląda tu inaczej niż w większości horrorów głównego nurtu (tj. w produkcjach amerykańskich). W górach Bucegi – lub, jeśli wolicie na nawiedzonej północy Europy – wieczoru nie chciałby spędzić nawet największy śmiałek. Film ma w zanadrzu kilka niespodzianek i zaskakujących zwrotów akcji; przez straszliwy w swej dziczy las wiedzie nas krętymi ścieżkami. Wielu widzów dostrzeże w nim inspiracje kultowym „Blair Witch Project” – ze względu na wszechobecne, pogańskie symbole, którymi straszy bohaterów niewidoczny byt. O kultowym horrorze found footage przypominają również sceny toczące się wewnątrz pewnej opuszczonej chaty, leżącej w samym sercu kniei. Reżyser David Bruckner szuka inspiracji w dobrych, bo upiornych miejscach, a historia zatacza przy jego dziele koło: „BWP” inspirował się „Cannibal Holocaustem”, a teraz to „Rytuał” zainspirowany został jego legendą. Być może za piętnaście lat kolejny zapaleniec odwoła się do „Rytuału”, tworząc swoją pierwocinę.

Czytaj dalej W ciemnym lesie, późną nocą. [„Rytuał”, 2017]

Reklamy

„Fear has a scent”. [„Smakosz 3”, 2017]

     Nad hrabstwem Poho krąży widmo Smakosza – skrzydlatego, humanoidalnego potwora, który raz na dwadzieścia trzy lata, przez dwadzieścia trzy dni poluje na ludzi. Oddział uzbrojonych stróżów prawa, pod dowództwem sierżanta Davida Tubbsa, łączy siły z łowcami demonów, by przywrócić farmerom upragniony spokój. Pokonanie kreatury, która dobrze wie, jak zwęszyć strach swoich ofiar, okazuje się nie lada wyzwaniem.

JeepersCreepers3 02

     Po czternastu latach wegetacji „Smakosz” powrócił na duży ekran. Producenci odprawili go bardzo krótką podróż po kinowych salach, być może zdając sobie sprawę, że przejawia „trójka” poziom solidnej produkcji telewizyjnej – nie studyjnego, sowicie sfinansowanego straszaka. Wielkim mankamentem nowego filmu Victora Salvy są efekty CGI, w tym nieprzekonujące rozbryzgi krwi oraz rysunkowe skrzydła antybohatera – którym w poprzednich „Smakoszach” zapewniono przecież majestatyczny design. Wiem, że w oczach fanów jawi się trzeci „Jeepers Creepers” jako kontynuacja, którą należałoby wypisać z kanonu serii. Ja natomiast, mając w pamięci ostatnie dokonania Salvy, nie spodziewałem się po filmie wiele. Być może dlatego uważam go za częściowy sukces.

Czytaj dalej „Fear has a scent”. [„Smakosz 3”, 2017]

Potwór nad wyraz prawdziwy. [„Smakosz”, 2001]

     Złowieszczy śpiew kruków, przeszywające jęki rozdrażnionych kocurów, rustykalny urok amerykańskich ziem niczyich. Przyroda, ale też żywioł ludzki mają dla Victora Salvy dogmatyczne wręcz znaczenie. W swoim niesławnym „Smakoszu” Salva zmalował portret najwymyślniejszej ponadnaturalnej kreatury horroru nowomilenijnego; co ciekawe, by tego dokonać, posłużył się jednak ekwipunkiem ze wszech miar naturalnym. Jeszcze przed nadrealnym rozwojem sytuacji ekranowych „Smakosz” zwraca uwagę dosłownością scen grozy: ktoś podąża za bohaterami na odludnej drodze, a potem okazuje się mordercą. Miejskie legendy nie biorą się znikąd; zawsze mają w sobie ziarno prawdy.

JeepersCreepers2001-3

     Prawda nie jest sprzymierzeńcem Salvy. Gdy na jaw wyszły ekscesy, jakich reżyser dopuścił się na planie „Domu klownów” (przypomnę: pochodzący z Kalifornii filmowiec molestował seksualnie dwunastoletniego aktora), wielcy Hollywoodu odwrócili się od niego. Jedynie Francis Ford Coppola wciąż oczarowany był talentem Salvy i w efekcie, dekadę później, wykonawczo wyprodukował „Smakosza”. W tym zaskakująco metaforycznym horrorze Salva, przewrotnie, postanowił powiedzieć nam sporo o sobie – wyjawił prawdę, którą wielu wolałoby zamieść pod dywan. Tytułowym potworem – lub, jeśli wolicie, Creeperem – jest sam reżyser, a „Smakosz” dał mu sposobność dokonania egzorcyzmów na własnej przeszłości, na sromotnych błędach i niechcianych skłonnościach. Z jednej ze scen dowiadujemy się, że Smakosz z szemranym entuzjazmem obwąchał brudną bieliznę uroczo chłopięcego Darry’ego, schowaną na tyle jego samochodu. W ten sposób – węchem – przekonał się, na jaką „część” chłopaka miałby największy apetyt. Wysoko cenię sobie wolność twórczą i nie aprobuję nagonki, z jaką Salva walczy od dekad, ale jestem w stanie zrozumieć, dlaczego niektórzy krytycy postanowili dać mu w kość za „Smakosza”. Nawet ślepiec zauważyłby, jak kontrowersyjna i ryzykowna jest to produkcja, jak cienka bywa w tym filmie granica między fikcją a rzeczywistością.

Czytaj dalej Potwór nad wyraz prawdziwy. [„Smakosz”, 2001]

Igranie z bóstwem. [„The Void”, 2016]

     Wystrojeni w białe płachty członkowie tajnego kultu czyhają na życie niewinnych ofiar, kryjących się w odciętym od świata szpitalu. Dlaczego – tego nie wie żaden z osaczonych. Wiadomo natomiast, że kuriozalnie odziani napastnicy nie są tak groźni, jak mutujące w potworne kreatury obce organizmy, które znikąd zaczęły pojawiać się w lecznicy. Niezapowiedzianą wizytę złoży bohaterom także półboży wysłannik piekielnej próżni.

Void2

     Nie wiemy, w jakim rejonie USA toczy się akcja „The Void”, nowego horroru duetu Astron-6, choć podejrzewać możemy, że są to tereny nowoangielskie. Postaciom przychodzi mierzyć się z przedludzkim złem, a ich wiara w porządek świata i natury zostaje zburzona. Człowiek sprowadzony jest do roli rekwizytu, staje się pionkiem w grze istot wyższych. Lovecraftowski motyw Wielkich Przedwiecznych nie zdominował może scenariusza autorstwa Jeremy’ego Gillespiego i Stevena Kostanskiego, choć znacząco i natrętnie nad nim ciąży. Z artystycznego starcia Lovecraft kontra Astron-6 dżentelmen z Providence wychodzi bez szwanku, a Panowie Kostanski i Gillespie obróceni zostają w marny pył. Tak kończy się igranie z bóstwem.

Czytaj dalej Igranie z bóstwem. [„The Void”, 2016]

Apetyt wzrasta…

     Tony softcore’owej golizny oraz nieumiejętnie kamuflowanej erotyki. Ważne tematy skryte za kultowymi dialogami. I ten wspaniale plebejski klimat dawnych wieczorków z filmami od Elgazu czy Visionu. Panie i panowie, gratka dla fanów kina niezobowiązującego: „Smakosz 2”.

     Sequel jednego z lepszych horrorów 2001 roku rozpoczyna się kilka dni po wydarzeniach z udziałem Giny Philips i Justina Longa. Grono bohaterów poszerza się srogo: tym razem poznajemy grupę kilkunastu licealistów, którzy wracają z zawodów sportowych. Na malowniczej szosie ich autokar łapie gumę – oczywiście nie bez udziału tytułowego oponenta. Przepełnieni hormonami, kłótliwi nastolatkowie wrócą do domów w jednym kawałku tylko jeśli zaczną współpracować. Tymczasem Smakosz rozpoczyna przesiew. Torsy, ramiona, członki pourywa tylko najsmakowitszym kąskom…

Czytaj dalej Apetyt wzrasta…