Archiwa tagu: Darren Lynn Bousman

„Why leave paradise?” [„Death of Me”, 2020]

Maggie Q naprawdę nie ma szczęścia do horrorów. W „Slumber” aktorka dzielnie mierzyła się z paranormalną zmorą (słowiańską Nocnicą), ale widzowie uznali film za zbyt odtwórczy. Jeszcze słabsza była „Wyspa Fantazji” – uśmiercona przez chybiony marketing i stertę naprawdę źle przemyślanych plot twistów. Teraz na platformy VOD wszedł drugi wyspiarski horror z udziałem Q. W osadzonym u wybrzeży Tajlandii „Death of Me” para małżonków odkrywa upiorne nagranie wideo ze swoim udziałem, nie pamiętając jednak żadnych wydarzeń minionej nocy. Okazuje się, że barmanka dolała im do drinków substancje psychoaktywne – nie wiadomo tylko, po co. Spokojny urlop zamienia się w wakacje z piekła rodem.

Darren Lynn Bousman, reżyser „Death of Me”, reklamuje swój nowy cash grab jako „straszniejszą wersję «Kac Vegas»”. Jedyne, co się tu zgadza, to, że owszem – trzecia odsłona serii Todda Phillipsa była już filmem strasznie złym. Jednak najwięcej ma „Death of Me” wspólnego z wizytą Brada Coopera i chłopaków w Bangkoku. Oba filmy przemawiają nadto ksenofobicznym językiem; w tym nowszym nie występują właściwie szlachetne postaci tajlandzkiego pochodzenia – dla Neila i Christine wszyscy cudzoziemcy są z gruntu antagonistami. Amerykanie zawsze uwielbiali demonizować dukających po angielsku obcokrajowców (vide: „Hostel”, „Hex”, „Train. Rzeźnia na szynach”), ale myślałem, że to przebrzmiały trend. Jak widać nie dla Bousmana.

Czytaj dalej „Why leave paradise?” [„Death of Me”, 2020]

Różaniec potworności. [„Zakon Świętej Agaty”, 2018]

     Mary (Sabrina Kern) − młoda kobieta wyklęta przez apodyktycznego ojca − nie może znaleźć swojego miejsca w prowincjonalnej społeczności: są lata pięćdziesiąte i małe miasteczko w Georgii nie daje jej wielu perspektyw. Bohaterka postanawia wstąpić do zakonu, by pod opieką sióstr odnaleźć siebie samą. Jej nowe towarzyszki okazują się jednak nie tyle bogobojne, co bezduszne i pełne jadu. Mary staje się ich zakładniczką, a każda próba ucieczki kończy się surową karą. Zakonnice najbardziej zainteresowane są nienarodzonym dzieckiem, które rośnie pod sercem dziewczyny. Naiwna młódka z dnia na dzień staje się ofiarą bezlitosnej sekty.

StAgatha2

     Przysięgam, że gdy tylko zobaczyłem plakat „Zakonu Świętej Agaty”, pomyślałem: „no tak, kolejne jump-scare’owe łubu du dla mas”. Ponieważ nie jestem fanem Jamesa Wana, do filmu podszedłem raczej z poczucia dziennikarskiego obowiązku niż dla przyjemności. Pomimo swojego tytułu, „St. Agatha” nie przypomina jednak ubiegłorocznej „Zakonnicy”. To horror ciut ambitniejszy, dość umiejętnie obnażający hipokryzję religii oraz cynizm zdewociałych fanatyków. Nie wydam mu pozytywnej recenzji (dlaczego − o tym za chwilę), choć wierzę, że znajdzie swoich amatorów. W pewnym sensie jest to bowiem różaniec upleciony ze znanych i lubianych motywów filmowych. Prawie dla każdego znajdzie się tu coś… obrzydliwego.

Czytaj dalej Różaniec potworności. [„Zakon Świętej Agaty”, 2018]

Płonie cyrk, a ludzie tańczą!

        Cztery lata po porażce ekscentrycznego musicalu „Repo! The Genetic Opera” reżyser Darren Lynn Bousman postanowił zaprezentować widzom kolejny rozśpiewany horror. „The Devil’s Carnival”, o którym mowa, przejął miejsce sequela „Repo!”, projektu, z którego realizacji Bousman – na całe szczęście – zrezygnował.

devcarn

     Porzucenie drugiej odsłony „The Genetic Opera” to traf w dziesiątkę. Nie dlatego, że promowany nazwiskiem Paris Hilton gatunkowy miszmasz z 2008 roku był rozpaczliwym badziewiem. Paradoks polega na tym, iż za sprawą transformacji produkcyjnych drugi projekt Bousmana i scenarzysty Terrance’a Zdunicha ukształtowano w lepszą wersję poprzednika.

Czytaj dalej Płonie cyrk, a ludzie tańczą!